Złapałam Zayana za rękę i zaczęłam ciągnąć do wyjścia.Nikita się na nas dziwnie popatrzyła.
-Nie idziecie na wywiad?-spytała.
-Nie.Przecież wiesz.Jak skończycie przyjdźcie na boisko.Tam się to wszystko odbywa-oznajmiłam jej i wyszliśmy z budynku.Po kilku minutach byliśmy przy wejściu.Zaczęłam się rozglądać za Camille i jej drużyną ale nie widziałam ich.
-Widzisz Camille?-spytałam Malika.
-Nie.Rozdzielmy się to szybciej ich znajdziemy.Ty idź w prawo,ja idę w lewo.-oznajmił i ruszył w swoją stronę.Zaczęłam iść w prawo i rozglądać się.Wpadłam na kogoś i upadłam na tyłek.Blondyn się odwrócił i pomógł mi wstać.
-Jestem Kai-przedstawił się.
-Hope- od powiedziałam.
-Szukasz kogoś czy przypadkiem wpadłaś na mnie?-spytał.
-Szukam kogoś i przypadkiem wpadłam na Ciebie-od powiedziałam.
-Jesteś w Dzikich Kotach?-spytał Kai.
-Może-od powiedziałam wymijająco-Nie jesteś zbyt ciekawy?-spytałam.
-Nie-od powiedział.Obok mnie zjawił się Jake,Niall i Kasper.-Kto to?-spytał.
-Moi bracia.Kasper,Niall i Jake.Poznajcie Kai'a- przedstawiłam ich sobie.
-Zayan będzie zazdrosny-mruknął Kasper.
-Nie ma o co być zazdrosnym-powiedziałam.-Widzieliście Camille?-spytałam.
-Jest przy wejściu-od powiedział Niall.Odwróciłam się i zaczęłam iść pod wskazane miejsce z braćmi.Po chwili staliśmy przed Cami.
-Gdzie Zayan?-spytała.
-Szuka Cię-od powiedziałam.Odwróciłam się i zaczęłam rozglądać za Malikiem,ale zobaczyłam dziewczyny.Szły do nas.Obok mnie zjawił się Kai.
-Umówisz się ze mną?-spytał.Zaśmiałam się.
-Mam chłopaka-od powiedziałam.
-Szkoda-powiedział i odszedł.Obok mnie zjawił się Zayan.
-Odchodzę od Ciebie kilka metrów,a już zlatują się sępy-szepnął mi do ucha.
-Widzisz,nie możesz mnie zostawić samej-odszepnęłam.
-Masz to jak w banku-powiedział.
-Co chciał chłopak,który podszedł do Ciebie?-spytała Nikki.
-Umówić się ze mną,ale odmówiłam mówiąc,że mam chłopaka-od powiedziałam.Malik mnie przysunął do siebie.
-Zapraszamy Dzikie Koty!!-krzyknął jakiś facet.Cami ruszyła na trawę,a my za nią.Stanęliśmy na swoich miejscach.Usłyszeliśmy muzykę i po chwili zaczęliśmy tańczyć układ.Po kilku minutach skończyliśmy i dziewczyny zaczęły wrzeszczeć.Zeszliśmy z trawy.Usiadłam koło dziewczyn na ławeczce.Nikt na nas uwagi nie zwracał i nagle ławeczka się odsunęła i wszystkie wpadłyśmy do dziury.Pomyłka to nie była dziurka tylko rura.
-Aaaa!!!-wrzeszczałyśmy.Po chwili znalazłyśmy się na podłodze.Zostałam zgnieciona przez dziewczyny.
-Mogłybyście ze mnie zejść?-spytałam.
-Sorry-od powiedziały i zeszyły.Wstałam obolała i rozejrzałam się.
-Witajcie dziewczyny w agencji.Od teraz jesteście agentkami.Nazywam się Kris-oznajmił mężczyzna około czterdziestki.
-Jestem..-zaczęłam ale mi przerwał.
-Hope,wiem.-powiedział.
-Co mamy robić?-spytała Nikita.
-Macie już pierwsze zadanie.-oznajmił.-To wasz sprzęt-powiedział.Na stole przed nami były jakieś plecaki,szminki,okulary i takie tam duperele.
-Szminki są laserami,okulary są na podczerwień,plecaki to spadochrony,naszyjnik to granaty gazowe i usypiające,pasek to siatka.Musicie złapać przestępce.Załóżcie sprzęt i usiądźcie na sofie-oznajmił.Wzięłam plecak,pasek,szminkę i okulary.Włożyłam to do kieszeni plecaka.-A byłbym zapomniał.Weźcie puderniczki i naciśnijcie czerwony guzik.-powiedział Kris.Zrobiłam co kazał i miałam na sobie czarne spodenki i niebieską bokserkę.Usiadłyśmy wszystkie na sofie i wyleciałyśmy przez sufit do odrzutowca.
-Wykiwał nas-warknęłam.Przynajmniej buty były na płaskiej podeszwie.Po chwili na pewno byliśmy na miejscu,bo wypadłyśmy przez klapę.Pociągnęłam za sznureczek od plecaka i otworzył się Po kilku minutach miałam twarde lądowanie na tyłek.Spadochron wpakował się do plecaka.Wstałam i otrzepałam się z kurzu.Po chwili dziewczyny też wylądowały.
-Nie mam zielonego pojęcia jak znajdziemy tego przestępce w jebanej dżungli-powiedziałam.-Przestępcą to ja będę jak się spóźnię na pół finał-warknęłam.Dziewczyny podniosły ręce do góry.Popatrzyłam na nie jak idiotki.
-Odwróć się powoli-rozkazał mi ktoś za mną.Odwróciłam się szybko.Zlustrowałam pięciu chłopaków z patykami.
-Nikt mi nie będzie rozkazywał,a tym bardziej chłopak-warknęłam do nich.
-Będziesz robić co Ci każę-od warknął czarnowłosy chłopak.
-Nie sądzę-syknęłam.Skrzyżowałam palce.-Grzeczny kotek-powiedziałam udając,że za ich plecami jest lew.Odwrócili się w tym samym momencie co ja.-W nogi-warknęłam do dziewczyn.Zaczęłyśmy biec przed siebie.
-Nie miałaś innego pomysłu?-krzyknęła do mnie Julka.
-Nie!-od krzyknęłam.
-Szybciej!Nie mogą nam uciec!-krzyknął czarnowłosy chłopak.Odwróciłam głowę.Jechali na motorach.
-Musimy ich jakoś zgubić!-krzyknęła Samanta.
-Hope masz może jeszcze jakiś plan w zanadrzu?-spytała się Julka.
-Nie-od powiedziałam.Nagle las się skończył i był piach pomieszany z kamieniami.O mało nie spadłam do przepaści.Dziewczyny po chwili dołączyły do mnie.
-Co robimy?-spytała Łucja.
-Nie wiem-od powiedziałam.-Mam.Pobawimy się z nimi w chowanego.Schowajcie się osobno-oznajmiłam.
-A ty?-spytała Julka.
-Też się schowam-oznajmiłam i weszłam do lasu.Weszłam do jaskini.Całkiem niezła kryjówka.Zapaliłam zapalniczkę i zgon.Przede mną stał brązowy niedźwiedź.Pokłonił mi się.Odwróciła głowę.Nikogo nie było za mną.
-Chcecie złapać złego przestępcę i jego wspólników?-spytał niedźwiedź.
-Tak,ale nie wiemy gdzie są-od powiedziałam.
-Ja i moi bracia zaniesiemy was do ich kryjówki,w zamian za uwolnienie wszystkich zwierząt-powiedział.
-Dobrze-powiedziałam.
-Wsiadaj na mój grzbiet-poprosił.Wsiadłam na jego grzbiet.-Trzymaj się mocno-oznajmił.Chwyciłam się jego gęstej sierści.Wyszedł z jaskini i zaczął biec przez las omijając drzewa i skały.Po chwili dotarliśmy pod wielki budynek.Zsiadłam z niedźwiedzia i zaczęłam iść w stronę budynku.Dziewczyny już na mnie czekały.Weszłyśmy i od razu się rozdzieliłyśmy.Poszłam korytarzem prosto.Instynkt podpowiadał mi,że gdzieś niedaleko są zwierzęta.Weszłam do pokoju i zobaczyłam kilkadziesiąt klatek.Zaczęłam je otwierać.Zwierzęta zaczęły wychodzić z pokoju.Po chwili już żadnego zwierzaka nie było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz