środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 21 część 2.

-Idziemy na salę-oznajmiła Camilla.
-My też możemy?-spytała Julka.
-Jasne-odpowiedziała Cami.
-Dogonie was-powiedziałam i poszłam do domu.Wzięłam torbę na ramie i wpakowałam dwa ręczniki,cztery butelki wody dwulitrowej i laptopa.Rex zjadł karmę i wyszliśmy.Reszty już nie było.Trochę ciężka torba.Zaczęłam ich gonić.Po chwili ich dogoniłam.Wyminęłam Malika.Szłam obok Cami.
-Kogo chcesz pokonać?-spytałam.
-Czerwonych Orłów-od powiedziała.Jęknęłam.Są nieźle wysportowani i mają najlepsze choreografie.Cami i jej drużyna mają najwięcej szans na pokonanie ich.
-Kim są czerwone orły?-spytała Nikita.
-Zobaczycie-od powiedziałam.Doszliśmy na boisko.Czerwone Orły mieli przerwę.-Zamierzasz ćwiczyć układ przy nich?-spytałam Cami.
-Nie-od powiedziała.-Na razie rozgrzewka i wy sobie poćwiczycie-oznajmiła.
-Jaka rozgrzewka?-spytał Harry,który szedł obok mnie.
-Ona chciała powiedzieć,że nas wykończy-od powiedziałam.
-Ona żartuje.To będzie mała rozgrzewka.-oznajmiła.-Okey zostawcie torby tutaj-powiedziała.
-Hope masz laptopa,prawda?-spytała Samanta.
-W torbie jest-od powiedziałam.
-Okey-mruknęła Nikki.
-Zaczynamy!Dziesięć razy po ławeczkach!-krzyknęła Cami.Zaczęliśmy biegać po ławeczkach do góry.Harry został w tyle bo nie wyrabiał.Po kilku minutach skończyliśmy,oprócz Harrego.
-Dwie rundki wokół stadionu!-krzyknęła Cami.Podeszłam do dziewczyn i wyciągnęłam z torby wodę i rzuciłam Harremu.Po chwili skończył biegać po ławeczkach.
-Mogę się z tobą założyć o oblanie przegranego,że wygram biegać przed tobą-powiedział Harry.
-Wchodzę-powiedziałam i przybiłam piątkę z nim.Stanęliśmy na starcie.Ustawiliśmy się.
-Start!-krzyknęła Julka.Wystartowaliśmy równo,ale po chwili Harry został w tyle.Dziewczyny i drużyna Cami dopingowała mi,a chłopaki Harremu.Odwróciłam głowę do tyłu i zobaczyłam,że Harry biegnie przez sirotek boiska.Przy śpieszyłam i zaczęłam wymijać osoby,które nie skończyły biegać.Harry wyjebał na samym sirodku boiska.Zaczęłam się z niego śmiać,ale nie przestałam biec.Po chwili wstał i zaczął biec dalej.Kiedy wbiegł na tor ja go mijałam.Zmieniłam tor na mniejszy i zaczęłam szybciej biec.Przed sobą zauważyłam,że Malik siedzi na trawie,a z drugiej strony Tomlinson.Ściągnęłam okulary i zmieniłam pas na sirotko wy.Przeskoczyłam przeziuroczystą żyłkę i biegłam dalej.Odwróciłam się.
-Ile kółek?!-krzyknęłam do Harrego.
-Jedno!-od krzyknął.Do końca mam tylko 200 metrów.Zwolniłam trochę.Po chwili przebiegłam metę.Podeszłam do dziewczyn i zobaczyłam,że Julka trzyma laptopa na kolanach odwróconego w moją stronę.Wrzuciłam okulary do torby.
-Możecie zacząć swój trening-oznajmiła Cami.
-Lucas,Tom,Kamil,Liam,Palant i dziewczyny na trawę!-krzyknęłam.
-Nie jestem Palantem-warknął Malik.
-Jesteś-odwarknęłam.Julka podeszła do Cami i coś jej powiedziała,ale nie słyszałam co.-Przećwiczymy wszystko z śpiewaniem-oznajmiłam im.Stanęliśmy na pozycjach i Cami włączyła muzykę i podkład.Zaczęłam śpiewać Crazy i tańczyć.Cami pożyczyła nam pompony.Refren śpiewałyśmy wszystkie.Po piętnastu minutach skończyłyśmy układ.Harry podszedł do mnie.
-Musisz nauczyć nas układu.Paul dzwonił i okazało się,że wszystkie trzy koncerty są mieszane-powiedział.
-Wy się tego nie nauczycie-powiedziałam.
-Spróbujmy ich nauczyć-poprosiła Łucja.Wzięłam głęboki oddech.
-Okey,spróbujmy-westchnęłam.Ustawiłam ich i pokazałam początek bardzo wolno.Po chwili odwróciłam się a oni leżeli na ziemi.-Któryś z was w ogóle załapał początek?-spytałam.Pokręcili przecząco głowami-Ktoś z was w ogóle umie tańczyć?-spytałam.Malik,Tomlinson i Harry podnieśli ręce.-Harry pokaż co umiesz-poprosiłam.Pomogłam mu wstać.-Jaki gatunek?-spytałam.
-Hip-hop-od powiedział.Podeszłam do laptopa i usiadłam przed nim.Zobaczyłam Kaspra,Nialla,Toma,Maxa,Nathana i Sive na ekranie.
-Od jak dawna oglądacie?-spytałam.
-Od początku-od powiedział uśmiechnięty Nathan.
-Układ też widzieliście?-spytałam znowu.
-Tak-od powiedział Kasper.
-Mhm.-mruknęłam.Popatrzyłam na boisko.Harry bił się z czarnowłosym chłopakiem.-Kurwa-powiedziałam i szybko wstałam.Przez przypadek kopnęłam laptopa i odwrócił się na bójkę.Podbiegłam do bijących się i zaczęłam ich rozdzielać.-Uspokójcie się!-krzyknęłam.Ale nie ustępowali.Wkroczyłam między nich i odepchnęłam ich od siebie.Ale oni dalej chcieli się bić.-Harry kurwa uspokój się!-warknęłam.Czarnowłosy chłopak odepchnął mnie.Upadłam na tyłek,jednak szybko wstałam.Podeszłam do nich.Znowu znalazłam się w sirotku bójki.Kopnęłam czarnowłosego chłopaka w kroczę i zaczęłam popychać Harrego.-Uspokój się Harry-warknęłam.Nadal był nabuzowany.-Nie wierzę,że to powiem ale Malik pomóż mi-powiedziałam.Szybko zjawił się koło Harrego i zablokował go.Miał spuchnięte oko i rozciętą wargę oraz brew.Odwróciłam się i dostałam z liścia od jakiegoś bruneta.Teraz to się wkurwiłam.Kopnęłam go z obrotu.Upadł,a ja usiadłam na nim i okładałam go gdzie wlezie pięściami.Niall i Tomlinson zareagowali dość szybko,ale nie na tyle żeby chłopak nie miał siniaków na twarzy.Złapali mnie za ręce i zaczęli odciągać mnie od niego.Mieli trudno bo cały czas się wyrywałam.Payn im pomógł i odciągnęli mnie daleko od niego.Wściekłość powoli mijała,ale jakby mnie puścili ten chłopak na pewno by już nie mógł dopingować.Cami niosła mojego laptopa.Włożyła go do torby i zasunęła ją.Podała Julce.
-Okey,zbieramy się.-powiedziała Cami.
-Lepiej jej teraz nie puszczajcie-oznajmiła Samanta.Drużyna Cami szła przed nami.Dziewczyny szły w pogotowiu obok nas.Kiedy przechodziliśmy obok reszty drużyny pobitego chłopaka wszyscy na nas patrzyli.
-Mówiłem,że jest puszczalska-powiedział blondyn patrząc na mnie.Wściekłość powróciła i zaczęłam się wyrywać.
-Potrzebna mi pomoc!-sapnął Malik.Dziewczyny poszły mu pomóc.
-Przepraszam za to co teraz zrobię-powiedziałam.Kopnęłam Louisa w kroczę,Niallowi walnęłam z łokcia w brzuch.Liam pomagał Malikowi i dziewczyną więc jemu nie musiałam zrobić nic.Podeszłam do blondyna,który powiedział,że jestem puszczalska i uderzyłam go pięścią i twarz.On walnął mnie z liścia.Kopnęłam go z obrotu i upadł.Usiadłam na nim i zadałam cios w brzuch.Nie zdążyłam się obronić i dostałam pięścią w oko.Zaczęłam go bić obiema rękami gdzie popadnie.Malik podbieg do mnie i złapał mnie za ręce w ugięciach.Zaczął odciągać od blondyna.Po chwili pomógł mu Tomlinson.Po chwili podbiegła do nas Julka.
-Paparazzi zaraz tu będą,bo ktoś powiedział że tu ćwiczymy.-oznajmiła-Musimy ukryć gdzieś Harrego i Hope,bo nie wyglądają najlepiej-powiedziała.
-Mam w pobliżu kumpla.Pożyczę od niego auto-oznajmił Malik.-Tomlinson na trzy złapiesz ją tam gdzie ja man teraz ręce.-powiedział.-Trzy!-oznajmił i Louis złapał mnie za łokcie-Kierujcie się tam-pokazał gdzieś za mną i pobiegł.
-Powoli idź do Harrego- poprosił Louis.Zaczęłam iść do Harrego.Julka szła obok mnie.
-Możesz mnie już puścić-powiedziałam.Louis powoli mnie puścił.Zaczęliśmy iść do Harrego.
                                                            Dziesięć minut później.
Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do domu.
-Do kuchni- powiedziała Samanta.Weszłam z Harrym do kuchni i usiadłam na krześle.Julka wyjęła apteczkę i opatrzyła rany Harremu.Po chwili podeszła do mnie.Namoczyła wacik wodą utlenioną i zaczęła od mojej rany na ustach.Polało jak cholera.Po chwili oczyściła mi wszystkie rany i przykleiła plastra na prawą brew.Zostały tylko kostki u rąk.Pokropiła je wodą utlenioną i zabandażowała.
-Gotowe-powiedziała.
-Zaniosłam Ci torbę do pokoju-oznajmiła Julka.
-Dzięki-powiedziałam.Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Chwila!-krzyknęła Nikita-Idźcie lepiej do pokoju-powiedziała do nas.Wstałam i pobiegłam do pokoju z Harrym.Zamknęłam drzwi i podeszłam do torby.Wyciągnęłam laptopa.Usiadłam na łóżku obok Harrego i włączyłam laptopa i zalogowałam się na Skype.Odebrałam od Kaspra.
-Hej-powiedziałam.Kasper lustrował moją twarz.
-Mam pytanie-oznajmił Kasper.
-Wal-powiedziałam.
-Czemu masz tyle obrażeń,skoro dostałaś tylko z liścia?-spytał.
-Bo biła się z dwoma chłopakami-odpowiedział za mnie Harry.Kasper od razu na niego popatrzył.
-Oberwaliście tak samo.-powiedział.Pokazałam mu rękę.Harry też miał bandaż na ręce.Do jego pokoju ktoś zapukał.Od razu na nie popatrzałam.-To tylko Nathan-oznajmił.-Wejdź-powiedział.Nathan wszedł do pokoju i usiadł obok Kaspra.Do mojego pokoju wszedł Daniel.
-Co wam się stało?-spytał.
-Wpadłem na drzwi-powiedział Harry.
-Na treningu oberwałam łokciem.-powiedziałam w tym samym czasie co Harry.
-Na treningu dostałem z łokcia-powiedział po chwili Harry.
-Wpadłam na drzwi-powiedziałam znowu w tym samym czasie co on.
-Za kare,że skłamaliście będziecie chodzić z wybraną osobą-warknął.
-Co?-krzyknęliśmy razem.
-Harry wybieraj z kim ma chodzić Hope- rozkazał Daniel.Drzwi do pokoju się znowu otworzyły.
-Zayan- powiedział Harry.
-No chyba Cię pojebało!-syknęłam.
-Julka-powiedziałam.
-Ciebie pojebało!-warknął.
-Nie przeklinaj,bo to w chuj nieładnie kurwa!-warknęliśmy razem.
-Policzcie ile razy przeklneliście- rozkazał Daniel.
-Trzy-warknęliśmy razem.
-9 dni chodzicie z nimi-warknął Daniel i wyszedł.
-9 dni chodzić z Malikiem koszmar.-warknęłam.Nagle się uśmiechnęłam.-Chyba,że się szybciej pozabijamy-powiedziałam.
-Nie chcę wam przeszkadzać,ale my tu jesteśmy-powiedział Kasper.
-Czego byś nie zniósł?-spytałam się go.
-Nie wiem-odpowiedział.
-Mam!-pisnęłam-Przefarbuje mu włosy-powiedziałam.
-Ciekawe kto Ci kupi farbę-powiedział Harry.
-Sama kupie-powiedziałam.-Tylko co ja powiem Elijah?-spytałam.
-Prawdę-powiedział Harry.Wstałam z łóżka i wzięłam telefon.Wyszłam na balkon ale zaraz wróciłam.-Co?-spytał.
-Ludzie są na ulicy-warknęłam.Usiadłam na fotelu i zadzwoniłam do mojego chłopaka.Po chwili odebrał.
-Muszę Ci coś powiedzieć-oznajmiłam.
-Nie musisz Julka już mi powiedziała-oznajmił.
-Czyli się nie gniewasz?-spytałam.
-Nie,tylko nie całujcie się często z Malikiem-poprosił.
-Nie o to mi chodzi.Chociaż o to też chodziło-mruknęłam.
-To mów-powiedział.
-Yyyy...-nie wiedziałam jak mu to powiedzieć.Harry odebrał mi telefon.
-Chciała powiedzieć że się biła z dwoma chłopakami-oznajmił mu Harry.-Rozcięta warga,brew,siniak na oku i kostki na ręce obdarte-powiedział.-Ja to samo-powiedział do telefonu.usiadłam na łóżku.
-Podobno to dziewczyny dużo gadają przez telefon-mruknęłam do siebie.Zamknęłam laptopa i zeszłam na dół.Weszłam do salonu.Wszyscy pozajmowali wszystkie miejsca.-Postoje-mruknęłam.
-Możesz usiąść na moich kolanach-powiedział Malik.
-Chyba zaraz Ci przywalę-warknęłam.Tomlinson i Niall szybko znaleźli się przede mną.-Potrzebne było tylko jedno miejsce-mruknęłam siadając na kanapie.Niestety Niall mnie popchnął i wylądowałam na kolanach Malika.-Niall właśnie wylądowałeś na mojej czarnej liście przed Malikiem-warknęłam.
-Ja jestem na twojej liście?-spytał Malik.
-Na drugim miejscu-powiedziałam.
-Hope nasmaruj tym siniaki-oznajmiła Nikita podając mi maść i lusterko.Chciałam wstać,ale Malik miał ręce oplecione wokół mojej talii.Odkręciłam maść i wycisnęłam trochę na palec.Podniosłam lusterko do twarzy i nasmarowałam siniaka na oku.Po chwili przyszedł Harry.
-Masz nasmaruj siniaki na twarzy-powiedziałam i podałam mu lusterko,zakrętkę i maść w tubce.Oparłam się plecami do Malika i udawałam,że śpię.
-Czemu udajesz,że śpisz?-szepnął mi do ucha Malik.
-Nie udaje,że śpię.-powiedziałam.
-To czemu masz zamknięte oczy?-znowu szepnął mi do ucha.Bo nie chcę oglądać twojej twarzy.
-Bo maść się lepiej wchłania-warknęłam.Zaczął rysować palcem po moim udzie.Olałam to i słuchałam dalej filmu.Po jakiejś godzinie Liam powiedział że się zbierają.
-Śpisz?-szepnął mi na ucho Malik.
-Nie-mruknęłam.Wstałam z jego kolan i przytuliłam się na pożegnanie z chłopakami.Nikita ich odprowadziła.-Może tak babski wieczór?-spytałam je.Pokiwały głowami na tak.-To w piżamach tutaj-oznajmiłam.Poszłam na górę i weszłam do swojego pokoju.




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz