Po szkole z perspektywy Hope.
Weszłam do domu i od razu poszłam do siebie.Wyciągnęłam wszystko z plecaka i rzuciłam na łóżko.Usiadłam w sirodku tego bałaganu i zaczęłam odrabiać lekcję z chemii.Zadzwonił mój telefon.Za pierwszym razem nie odebrałam.Po piątym się wkurwiłam i odebrałam.
-Co?!-niemal krzyknęłam.
-Podejdź do okna-powiedział głos po drugiej stronie.
-Nie mam czasu lekcję odrabiam-powiedziałam i rozłączyłam się.Zaczęłam robić następne zadanie.Dostałam z 20 wiadomości.Wstałam z tego bałaganu z książką w ręce i z ołówkiem w zębach podeszłam do okna.Zobaczyłam bruneta z niebiesko-zielonymi oczami.Prychnęłam i wróciłam na łóżko.Skończyłam zadania z chemii i zabrałam się za historie.Do pokoju wpadła jak burza Julka.Nie zwracałam na nią uwagi bo wkręciło mnie zadanie.Napisałam i zaczęłam myśleć nad kolejnym.
-Czemu go olałaś?-spytała zła Julka.
-Odrabiam zadania to ciekawsze niż Nowy.-odpowiedziałam i zaczęłam uzupełniać zadanie.
-On ma imię-warknęła.
-Zakochałaś się w nim czy co?-odwarknęłam.Zrobiła się czerwona jak burak.Zaczęłam się z niej śmiać.
-To nie jest śmieszne-powiedziała zawstydzona i wyszła z mojego pokoju.Zaczęłam robić następne zadania.Po chwili ktoś wszedł do mojego pokoju.Nawet nie popatrzałam na intruza.Odrobiłam wszystkie zadania z historii i zaczęłam robić matmę.Gapiłam się na zadania jakby były z kosmosu.
-Czarna magia-mruknęłam do siebie i rzuciłam książkę w kąt.Wzięłam biologie.Zrobiłam połowę zadań i odkryłam że muszę zrobić doświadczenie.Odłożyłam książkę i wstałam z łóżka.Popatrzyłam na gapiącego się na mnie Elijaha.
-Co Ty tu robisz?-spytałam zaskoczona.
-Siedzę i patrzę jak moja dziewczyna rozwiązuje zadania-odpowiedział.Uśmiechnęłam się.
-Muszę zrobić doświadczenie z biologi a ty mi w tym pomożesz.-oznajmiłam mu i wzięłam go za rękę.Zeszliśmy na dół i weszliśmy do kuchni.Dziewczyny siedzą u siebie w pokoju.Wyciągnęłam potrzebne produkty i zaczęłam odmierzać je.Po skończeniu odmierzania wsadziłam to do mikrofalówki i włączyłam ją.Po kilki minutach wyciągnęłam kubek z mikrofalówki i położyłam na blacie.Wymieszałam i zrobiło wielki bum.Nic nie widziałam bo było czerwono.Po chwili wszystko opadło i zobaczyłam Elijaha.Był mokry tak jak ja.
-Uciekamy!Szybko bo zaraz zbiegną dziewczyny!-pisnęłam i zaczęłam go ciągnąć.Po chwili byliśmy w moim pokoju.Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic.Ubrałam czarną bieliznę,szare dresy i podkoszulkę czarną.Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy.Wyciągnęłam męskie spodnie,dużą podkoszulkę i czarną bluzę.Podałam ciuchy Elijahy.Poszedł do łazienki.Usiadłam na łóżku i wróciłam do odrabiania lekcji.Po 30 minutach skończyłam.Elijah wyszedł z łazienki i usiadł obok mnie.Położyłam się na łóżku.
-Co robimy?-spytałam.Popatrzył na mnie i uśmiechnął się.
-Po tym wybuchu odechciało mi się wszystkiego.-odpowiedział.
-Yhym- mruknęłam.Elijah wstał i wyszedł.Byłam ździwiona jego zachowaniem.Smutna zwinęłam się w kłębek i zasnęłam.
Obudziłam się o 22.Wstałam i rozejrzałam się.Zobaczyłam porozrzucane książki.Spakowałam się na jutro i posprzątałam resztę.Przebrałam się w koszulę nocną i położyłam do łóżka ale nie mogłam usnąć.Po godzinie całkowicie odechciało mi się spać.Założyłam buty za kostkę i wyszłam cicho oknem.Nie zamierzam wychodzić drzwiami bo dziewczyny by się skapnęły.Po cichu zaczęłam biec w stronę lasu.Kiedy znalazłam się w lesie zmieniłam się w Lamparta i zaczęłam biec przed siebie omijając drzewa.Po godzinie biegu zatrzymałam się i rozejrzałam.Zobaczyłam łąkę i kilka gęstych drzew.Nie było tu żadnego żyjącego stworzenia.Podeszłam do pobliskiego drzewa i zaczęłam je oglądać.Niby drzewo jak drzewo ale miało jakieś dziwne napisy.Mam dobrą pamięć więc zapamiętam.Samanta się fascynuje dawnymi językami więc może to przeczyta.Odwróciłam się i zaczęłam biec spowrotem do domu.Po pół godzinie byłam pod domem.Zmieniłam się w człowieka i wbiegłam do domu.W bardzo szybkim tempie znalazłam się w pokoju Samanty.Jeszcze nie spała.
-Musze Ci coś pokazać.Jest napisane w innym języku-oznajmiłam.Wstała z łóżka i pobiegła za mną.Wybiegłyśmy po cichu z domu i szybko pobiegłyśmy do lasu.Zmieniłyśmy się i zaczęłyśmy szybko biec.Po pół godzinnym biegu zatrzymałam się i powoli zaczęłam podchodzić do drzewa z dziwnym napisem.Zmieniłam się w człowieka.Samanta podbiegła do drzewa i zaczęła czytać w jakimś języku.
-Wiesz co tu jest?-spytała przerażona.Pokiwałam przecząco głową.
-Ostrzeżenie.Kto pójdzie dalej zostanie zabity.Tu mieszkają Upadłe Anioły.-wyszeptała.Rozejrzałam się.Nie byłam tak przerażona jak ona ale wole mieć pewność że nikogo tu nie ma.Zobaczyłam jakąś postać,która szła w naszą stronę.Zaraz zawału dostanę.
-Ktoś tu idzie!-oznajmiłam mojej towarzyszce.Pisnęła przerażona.Postać miała kaptur na głowie.Zatrzymała się jak nas zobaczyła.Samanta schowała się za mną.Przygotowałam się na bójkę.Postać podeszła do nas.
-Co tu robicie śmiertelnicy?-spytała postać.Ja,śmiertelnikiem?
-Nie jesteśmy śmiertelniczkami-warknęłam.
-To kim niby jesteście?-drążyła dalej postać.
-Na pewno nie Upadłymi śmieciami-warknęłam.Samanta chyciła mnie za ramię.Postać chciała mnie uderzyć ale zrobiłam unik.
-Z rękami to pod kościół-warknęłam.Złapałam jego rękę i wykręciłam ją.
-Hope nie wiem czy wiesz ale Upadły Anioł ma więcej siły od nas-oznajmiła Samanta.
-Widać on nie jest Upadłym śmieciem i jest zbyt słaby żeby cokolwiek zrobić-powiedziałam.Skosiłam go i usiadłam mu na plecach.Popatrzyłam na Samantę.Szukała czegoś w książce.W ułamku sekundy znalazłam się na ziemi.Postać siedziała na moim brzuchu i przymała mi ręce koło głowy.Próbowałam ją z siebie zepchnąć ale nie dałam rady.
-I nadal myślisz że jestem słaby?-spytała postać.
-No pewnie że tak właśnie myślę.-powiedziałam.Postać ścisnęła mocniej ręce.Nie zabolało mnie to bo jestem odporna na ból.-Tylko na tyle cię stać?-spytałam.
-Hope!!!-usłyszałam krzyk Elijaha.Szukał mnie.Odwróciłam głowę w stronę mojego chłopaka.Zobaczyłam go.
-Nie idź tu!!!-wrzasnęłam ale chyba nie usłyszał.Skręcił w lewo.Po chwili już go nie zobaczyłam.Odetchnęłam z ulgą.
-Wiesz doczytała jeszcze ostatnią linijkę i tu naprawdę żyją Upadłe Anioły.Są silne ale nie aż tak jak ich pobratyńcy.Można je zabić ale nie piszą tu czym.-oznajmiła po chwili Samanta.
-Teraz mi to mówisz?Coś jeszcze ciekawego tam pisze?-spytałam sarkastycznie.Wkurwiła mnie.Jakimś cudem z rzuciłam Go z siebie i wstałam.
-Moja koszula nocna-jęknęłam widząc w jakim jet stanie.
-Lucas!-krzyknął ktoś.Samanta stanęła obok mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz