wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 20.

-Gdzie jedziecie najpierw?I kiedy?-spytała Dan.Żebym to ja kurwa wiedziała.
-Lecimy jutro do Londynu.Tam odbędą się trzy koncerty i do Francji-powiedział stojący w progu Horan.-Mogę wejść?-spytał się mnie.
-Jak już weszłeś to wejdź-powiedziałam.Wszedł i usiadł na skraju łóżka.
-Cześć Dani!-przywitał się z moją siostrą.Zrobiłam głupią minę.
-To wy się znacie?-spytałam.
-Tak.Dan chodzi z Liamem.-odpowiedział Horan.-A wy?-spytał.
-Jestem jej siostrą-oznajmiłam.
-Czemu nam nie powiedziałaś?-spytał się Dan.
-Bo zrobiłoby się niebezpiecznie-oznajmiła.Zaśmiałam się.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy.Wyciągnęłam walizkę niebieską i położyłam na ziemi.Zaczęłam wpakowywać do niej podkoszulki do połowy brzucha,bluzki,spodnie,spodenki i buty.Po chwili byłam spakowana.Rex wszedł do pokoju i usiadł na fotelu.Horan rozmawiał z Dan.Wzięłam wieszak z sukienką i po cichu wyszłam z pokoju.Weszłam do pokoju Julki.Julka siedziała przed szafą,a Malik przeglądał jej telefon.
-Wiem że To twoja sprawka-powiedziałam do Julki.Popatrzyła na mnie.
-A tak.Pomyślałam że Ci się przyda na randkę-powiedziała niewzruszona.Rzuciłam jej sukienkę i wyszłam z pokoju.Usiadłam na schodach i napisałam do Elijaha
------------------------------------
Hej,śpisz już?
------------------------------------
Nie odpisał,więc pewnie jest na polowaniu.Ktoś usiadł obok mnie.
-Do kogo piszesz?-spytał Malik.
-Nie Twój interes-warknęłam i dostałam esemesa.Wstałam ze schodów.
-------------------------------------
Jest na polowaniu Hops.Wyjdź to pogadamy.
-------------------------------------
Tylko jedna osoba tak do mnie mówi.Mianowicie Klaus.Poznałam tego chuja trzy miesiące temu.Chamski.egoistyczny dupek.Nie obchodzi go nic poza jego osobą.Prychnęłam do telefonu i wsadziłam do kieszeni.Łucji balkon!Widać na nim cały las.Odwróciłam się i pobiegłam do pokoju Łucji.Zapukałam i bez zezwolenia weszłam.
-Co chcesz?-spytała rozdrażniona.
-Nic.Nie przeszkadzaj sobie.-powiedziałam i weszłam na balkon.Zaczęłam się rozglądać za czymkolwiek żywym.Ktoś wszedł do pokoju Łucji.Ona sama zamknęła balkon i zasłoniła zasłoną okno.Ciekawe jak ja się dostanę do domu.Usłyszałam w oddali trzask łamanych gałęzi.Od razu się odwróciłam w tamtą stronę.Finn szedł w moją stronę.Odwróciłam się i zaczęłam walić w szybę ale nikt mi nie otworzył.Chwila,przecież Julka ma balkon obok.Jakimś sposobem weszłam na jej balkon.Zaczęłam walić w jej okno rękami.Pogawędka z Finnem mi nie odpowiada.Może za sto lat.
-Julka,kurwa otwórz drzwi balkonowe!-powiedziałam głośno.Po chwili zauważyłam Malika po drugiej stronie.Uśmiechnął się chamsko.
-Poproś to Cię wpuszczę-oznajmił.
-Po moim trupie-warknęłam i stanęłam za balustradą.Dobrze,że mamy duży i głęboki balkon.
Ściągnęłam buty i wyciągnęłam telefon z kieszeni.Rzuciłam to na trawę.Skoczyłam i wzięłam głęboki oddech.Po chwili wleciałam do basenu.Woda była cholernie zimna.Wypłynęłam na powierzchnie i wyszłam z basenu.Wzięłam buty i cały telefon.Weszłam tylnym wejściem.Dopiero się skapnęłam,że jestem cała mokra.Ściągnęłam sweterek z siebie.Weszłam do salonu i co widzę.Chłopaki sobie grają z dziewczynami w butelkę.Wszyscy na mnie popatrzyli.Odwróciłam się i wyszłam z salonu.Matko czemu założyłam białą bokserkę?Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie kakao.Z gorącym kubkiem w ręce weszłam po schodach do swojego pokoju.Postawiłam kubek na szafce nocnej i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam krótkie czarne spodenki i niebieską bokserkę.Wyszłam z łazienki i położyłam się wygodnie na łóżku.Włączyłam jakiś horror i zaczęłam pić kakao.Rex leżał obok mnie.Położyłam pusty kubek na szafce i laptop.Usnęłam po kilku minutach.
                                                               8:03 rano.
 -Obudź się Hope!-krzyknęła jakaś postać.
-Spierdalaj-mruknęłam niewyraźnie i przewróciłam się na drugi bok.Poczułam jak ktoś mną potrząsa.
-Jak zaraz nie wstaniesz to obleje cię zimną wodą-oznajmiła postać.Pokazałam jej środkowy palec i położyłam na głowę poduszkę.Ktoś ściągnął kołódrę ze mnie.Zwinęłam się w kłębek i dalej zasnęłam.
                                                            Z perspektywy Julki.
Matko ale Hope upierdliwa.Przez piętnaście minut ją budziłam i nic.Zeszłam na dół.
-Nie obudziłaś jej?-spytała Nikita.
-Budziłam ale jej się nie da obudzić-powiedziałam.
-Jest jeden sposób,który na nią zadziała-powiedziała Nikita i poszła na górę.
                                                           Z perspektywy Hope.
-Hope Elijah przyszedł!Czeka na dole.-powiedziała Nikita.Od razu wstałam.
-Przebierz się i schodź-powiedziała Nikki.Wzięłam wcześniej przyszykowane ciuchy i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w czarne rurki,białą bokserkę i wyszłam z pokoju.W szybkim tempie pokonałam schody.Rozejrzałam się ale Elijaha nie zauważyłam.Weszłam do salonu.Pusto.Weszłam do kuchni.Dziewczyny jadły śniadanie.Popatrzyłam na zegar.8:33.
-Gdzie Elijah?-spytałam.Julka się zaksztósiła kanapką.Podparłam ręce na biodrach.Ktoś wszedł do domu,ale nie zwracałam na to uwagi.Zabijałam wzrokiem Nikitę.Nagle się uśmiechnęła i pomachała komuś.-Zgaduję,że kłamałaś-powiedziałam.
-Dobrze zgadłaś-powiedziała.
-To wracam do pokoju-oznajmiłam.Moim oczom ukazało się całe 1D.Za jakie grzechy?Co ja złego zrobiłam?Chociaż jakbym policzyła to i tak bym naliczyła dużo złych rzeczy.-Zróbcie przejście-powiedziałam.Nikt nawet nie drgnął.
-Zbierajcie się.-oznajmił Liam.Chłopaki zrobili przejście.Jak torpeda weszłam do pokoju.Do torby podręcznej wpakowałam laptopa,ładowarkę i kilka innych dupereli.Nie zamierzam jechać,ale na wszelki wypadek jestem przegotowana.Może o mnie zapomną.Wzięłam smycz w rękę.
-Hope rusz się!Czekamy na ciebie!-wrzasnęła Julka.Raczej o mnie nie zapomną.Wzięłam walizkę i torbę podręczną.Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach na dół.Ubrałam buty za kostkę.
-Reks!-zawołałam mojego pieska.Przybiegł i zapięłam mu smycz.Wyszłam z domu i zobaczyłam Elijaha.Uśmiechnęłam się do niego.
-Hej mała-przywitał się.
-Hej-powiedziałam.Pocałował mnie i zabrał mi walizkę.
-Odwiozę Cię na lotnisko i na odprawę-oznajmił.Mój uśmiech stał się szerszy.Złapał mnie za rękę i poszliśmy do jego auta.Otworzył bagażnik i włożył moją walizkę.Otworzył mi drzwi pasażera.Podziękowałam i wsiadłam.Rex usiadł z tyłu.Po chwili jechaliśmy na lotnisko.
-Mam nadzieję że jak wystartujesz będziesz na Skype-powiedział.
-Na pewno-odpowiedziałam.Po chwili byliśmy na lotnisku.Elijah otworzył mi drzwi.Wysiadłam i wzięłam torbę podręczną.Rex wyskoczył oknem.Złapałam smycz.Mój chłopak wziął walizkę i złapał mnie za rękę.Paparazzi zrobili nam zdjęcia.Weszliśmy na lotnisko.Dziewczyny już na mnie czekały.Pocałowałam namiętnie Elijah i wzięłam walizkę.Poszłam za dziewczynami,kilka razy się odwróciłam.Po chwili stałyśmy w kolejce do samoloty 1D.Pech chciał,że stałam za Malikiem.Baba,która sprawdzała bilety wrogo na mnie popatrzyła.Rex zaczął na nią warczeć.Przepuściła mnie i psa.Weszłam do samoloty ostatnia i od razu tego pożałowałam.Zostało ostatnie wolne miejsce.Obok Malika.Zrobiłam minę męczennicy i usiadłam obok niego.Rex położył się obok moich nóg.
-Mam nadzieję,że Kasper i Niall nie zostali u nas w domu sami-powiedziała Samanta.
-Ich tam nie będzie na czas naszej trasy-powiedziałam.
-To gdzie są?-spytała Julka.
-U mojego ojca-powiedziałam.Po chwili wystartowaliśmy.Strasznie się boje startowania.Zacisnęłam palce na opieradłach.Malik to zauważył.
-Jak chcesz to możesz się do mnie przytulić-szepnął.
-Nie dzięki-warknęłam.Po chwili byliśmy w powietrzu.Wyciągnęłam z torby laptopa i włączyłam.Zalogowałam się na Skype i od razu odebrałam od Elijah.
-Jak tam podróż mała?-spytał.
-Straszna.-odpowiedziałam.
-Z kim siedzisz?-spytał znowu.Odwróciłam laptopa w stronę Malika.-Aha-powiedział.Przekręciłam laptopa w moja stronę.
-Co robisz?-spytałam.
-Dodaje zdjęcia na Twittera-odpowiedział-A ty?-spytał.
-Zastanawiam się co,by zrobili jakby się dowiedzieli,że Malik wyleciał przez okno-mruknęłam,na co on się zaśmiał.Usłyszałam jakiś kobiecy głos go wołał.
-Muszę iść wołają mnie.Zadzwonię niedługo.Trzymaj się mała-powiedział i rozłączył się.Kochany głuptak.Po chwili zadzwonił do mnie Kasper.Odebrałam.
-Jak podróż siostra?-spytał.
-Hej,do dupy-odpowiedziałam.Usłyszałam jak coś upada.Po chwili zobaczyłam Nialla jak trzyma jakieś ubranie w ręce.
-Co to?-spytałam.Blondyn szybko rzucił ubranie gdzieś.
-Co-spytał Kasper.
-Niall co trzymałeś w rękach?-spytałam mrużąc oczy.
-Twoją suknie-wymruczał.
-Po cholerę mi suknia?-spytałam.
-Na ślub-mruknął Kasper.
-Ślub?-spytałam bardziej siebie niż ich.
-Na naszego taty ślub-powiedział.
-Na pewno nie pójdę w sukience na ślub-warknęłam.
-Musisz-powiedział.Zmrużyłam oczy.
-Nie założę tej sukni-syknęłam.
-Założysz!-Kasper zrobił taką samą minę.Mierzyliśmy się kilka minut wzrokiem.
-Możesz sobie tą suknie wepchać...-zaczęłam,ale mi przerwano.
-Co robicie?-spytał jakiś chłopak.
-w dupę-dokończyłam.Wszyscy zebrani popatrzyli na mnie.
-Jestem Nathan-przedstawił się chłopak.
-Wiem-powiedziałam jakby od niechcenia.
-To czemu nie skaczesz ani nie piszczysz?-spytał.
-Pomyślmy.Bo nie jestem twoją fanką-warknęłam.Malik mnie tyrpnął.-Twoją to już kurwa w szczególności nie-syknęłam do niego.
-Lecisz samolotem?-spytał nagle Kasper.
-Co za spostrzegawczość.-mruknęłam.
-Pokarz z kim lecisz-poprosił Niall.Odpięłam pas i odwróciłam się do Reksa tyłkiem.Laptop odwróciłam tak żeby widzieli wszystkich.Dostałam w tyłek od Malika.
-Ała!Oberwiesz!-pisnęłam.Rex wyciągnął mleko z torby podręcznej i podał mi.Odkręciłam zakrętkę i wylałam na niego całą zawartość.Uśmiechnęłam się cwaniacko.A on z piskiem wstał.
-Coś ty zrobiła!-warknął.
-To co powinnam-odwarknęłam.
-Teraz się muszę przebrać-lamentował.
-Ojej ale katastrofa.-podżeźniłam jego głos.Odpyskował coś,ale nie usłyszałam.Usiadłam tyłkiem na fotelu i odwróciłam laptopa żeby mnie widzieli.Byłam uśmiechnięta.
-Co mu się stało?-spytał Nathan.
-Urodził się-powiedziałam.Kasper się zaśmiał i do ich pokoju weszło czworo chłopaków.Jay,Siva,Tom i Max.Jakie zgromadzenie.
-Siemka-przywitali się.
-Cześć-od powiedziałam.Przyszedł mi esemes.Odczytałam i od razu się uśmiechnęłam.
"Rebeka chciała żebym z nią pojechał na zakupy.Nie wiesz jaka to udręka. :("odpisałam.
"Wiem. :)".
-Czemu się uśmiechasz do telefonu?-spytał Max.
-Pisze ze swoim kochaniem-próbował naśladować mój głos Kasper,ale mu nie wyszło.
-Jak wrócę to tak Ci...-zaczęłam ale znowu mi przerwano.
-Nie mów brzydko dziewczynko-powiedział ktoś.Zmarszczyłam brwi.Po chwili zobaczyłam,że Kasper dodał swojego kolegę z którym się nienawidzimy.
-I kto to mówi chłopczyku jebany-syknęłam.Chłopaki mieli ubaw.
-Dziewczynka z Crazy Girls nie ma przy sobie przyjaciółeczek-powiedział.
-Mam są za mną,ale żeby Ci skopać ryj nie są mi potrzebne-warknęłam.
-Hope nie wiem czy wiesz,ale on też idzie na ślub-wtrącił się Kasper.
-Takiego dziecka nie wpuszczą na ślub-powiedziałam.
-On siedzi koło Ciebie na ślubie-oznajmił Niall.Uśmiechnęłam się wrednie.Mam bardzo ciekawy plan dla niego.
-Dojdzie do rękoczynów-westchnął Kasper.To też by było niezłe.Po chwili się rozłączył.
-On nie mieszka w Londynie,prawda?-spytałam.
-Mieszka-powiedział Kasper.Uśmiechnęłam się szerzej do mojego planu.
-Ojj.Teraz to na pewno nie do żyje ślubu-lamentował Niall.
Malik usiadł na miejscu obok mnie.
-Masz chłopaka?-wypalił nagle Nathan.
-Mam-od powiedziałam.
-Szkoda-mruknął.O mało nie dostałam butem.Zniżyłam się trochę na fotelu,żeby nie oberwać.Po chwili dostałam miśkiem.
-Zadzwonię za kilka minut-oznajmiłam i rozłączyłam się.Zamknęłam laptopa,wzięłam buta i miśka.Samanta obok spała więc to nie ona.Dostałam białym miśkiem w twarz.
-To jest kurwa wojna!!-krzyknęłam i zaczęłam rzucać czym popadnie i czym dostałam.
                                                            Z perspektywy Zayana.
Wyciągnąłem kamerę i podszedłem do Harrego.
-Stary idź na chwilę na moje miejsce-oznajmiłem.Wstał i przebieg do mojego fotela.Włączyłem kamerę i dałem na siebie.
-Tu Zayan Malik.Lecę z resztą zespołu i Crazy Girls.To co tu się dzieje to prawdziwa wojna na wszystko!Miłego oglądania!-powiedziałem i zacząłem ich kamerować.Smith wzięła z podłogi dużego miśka i rzuciła w Tommo.Ten nie zdążył się obronić i dostał w twarz.
-Oberwał!!!-krzyknęła Hope i przybiła piątkę z Harrym.Jej pies siedział pod fotelem.Nagle wszyscy wyciągnęli poduszki i zaczęli nimi rzucać.Po chwili wszędzie latał puch.Harry wyciągnął zza pleców czarnego miśka i rzucił w śpiącego Horana.Jak dostał w twarz od razu się obudził.Julka pokazała ręką na Harrego i Hope.Po chwili w ich stronę leciały miśki.Harry jak dostał połową spadł z fotela.Smith ukryła się za fotelem.Filmowałem wszystko i od razu na YouTube.Smith wycelowała w Nialla i dostał w twarz,przy okazji wysypał wszystkie żelki na podłogę.Li próbował ich uspokoić ale dostał miśkiem i usiadł z powrotem na fotel.
-Za chwilę lądujemy!-oznajmił kapitan.Wszyscy usiedli na fotele i zapieli pasy.Skończyłem nagrywać i zrobiłem to samo co reszta.
                                                             Z perspektywy Hope.
Po chwili wylądowaliśmy.Wzięłam torbę podróżną i wyszłam druga z samolotu.Przede mną wyszedł Niall.Zaraz za mną szedł Rex.Zaczekałam na dziewczyny.Miały puch we włosach.Usłyszałam znaną mi melodyjkę i wyjęłam telefon.Odebrałam i od razu przyłożyłam telefon do ucha.
-Tak?-spytałam.
-Wylądowałaś?-spytał Elijah.
-Tak.-od powiedziałam.
-Fajny filmik krąży po sieci-powiedział.
-Jaki?-spytałam.
-Jak bijecie się na miśki i poduszki.-od powiedział.
-Wiesz może,kto go nagrał?-spytałam znowu.
-Zayan Malik-powiedział.-Ja kończę mała bo muszę coś załatwić-powiedział.
-Pa-pożegnałam się i rozłączyłam.-Malik jak nie usuniesz tego filmiku to masz przejebane-syknęłam do niego.
                                                          Dwie godziny później.
Wzięłam łuk i strzały.Wyszłam z garażu i poszłam do lasu.Weszłam wgłąb lasu i zawiesiłam na drzewie tarczę.Wymierzyłam i strzeliłam.Wbiła się w sam sirotek tarczy.Wyciągnęłam następną strzałę i wymierzyłam.Usłyszałam łamanie się gałęzi i przez przypadek wystrzeliłam strzałę.Poleciała prosto.Zaczęłam jej szukać.Wszystkie strzały są podpisane.Szłam przed siebie i rozglądałam się za strzałą.Po chwili ją zobaczyłam.Wbiła się w brzozę.Sięgnęłam po nią i wyciągnęłam.Wiatr się zerwał i usłyszałam łamanie gałęzi.Rozejrzałam się ale nikogo nie było."Popatrz na górę"podpowiedział mi głosik.Nałożyłam strzałę na łuk i naprężyłam cięciwę.Popatrzyłam w górę.Zobaczyłam postać.Obserwowała mnie.Odwróciłam się i zaczęłam iść przed siebie.Usłyszałam szczekanie Reksa w oddali.To nie było normalne szczekanie.Zaczęłam biec w tamtą stronę.Po chwili zobaczyłam Reksa.Szczekał na kogoś,ale jak się zbliżyłam umilkł.
-Na co ty szczekałeś?-spytałam Reksa.


**********************************************************************************
Hej.Dziękuję za 745 wejść!Wesołych Świąt!
                                            



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz