7 godzin później.Z perspektywy Hope.
Siedzę w salonie i oglądam bajki.Mam na sobie czarną podkoszulkę odsłaniającą brzuch,szare dresy i ciepłe skarpetki.Połknęłam trzy tabletki przeciwbólowe.Rana prawie się zagoiła.Mam ochotę na mięso i krew ale się powstrzymuję.Nie chcę znowu wpaść na tego wampira i odnieść gorsze rany.Ale z drugiej strony to moje terytrium i mam prawo tam przebywać.Zawołałam Nikitę i wyszłyśmy z domu.Zaczęłyśmy biegnąć w stronę lasu.
-Bądź czujna może tu jeszcze być-powiedziałam.Weszłyśmy do lasu i zmieniłyśmy się.Nie wyczuwałam nic więc pewnie już go tu nie ma.Weszłyśmy wgłąb lasu.Odwróciłam się.Nikita nadal wąchała.Cofnęłam się o krok i coś zawinęło się wokół mojej nogi.Po chwili znalazłam się w powietrzu głową w dół.Zaczęłam się szarpać.Czyli jednak nadal tu jest wampir.Coś mignęło mi przed oczami i powaliło Nikitę.Zmieniłam się w człowieka.Złapałam się rękami uwiązanej nogi i zaczęłam odwiązywać supeł od liny.Udało mi się ale nie przemyślałam tego i spadłam na plecy.Szybko wstałam i zaczęłam szukać wzrokiem Nikity.
-Hope pomuż mi!Jestem trzy metry od ciebie na górze.Złapałam się w sidło.-krzyknęła Nikita.Zobaczyłam ją i podbiegłam do niej.Odwiązałam jej nogę i spadła na ziemię.Zmieniłyśmy się i zaczęłyśmy rozglądać.On widział nasze twarze a my jego nie.No ale cóż zamierzam mu oddać za to co mi zrobił.Zaczęłyśmy biec bardziej w las.Zauważyłam kilka saren i rzuciłam się na najbliższą.Martwa padła na ziemię a ja zaczęłam ją jeść.Nikita też upolowała sobie sarnę.Zjadłyśmy je i podeszłyśmy do jeziorka.Napiłam się trochę i usłyszałam jak złamała się jakaś gałązka za mną.W bardzo szybkim tępię się odwróciłam.Nie zobaczyłam nikogo.Zmieniłam się w człowieka tak jak Nikita.Znowu jakaś gałązka się złamała.Popatrzyłam się na górę i zobaczyłam jakąś postać.Patrzyła prosto na mnie.Nagle zrobiło się ciemniej i była mgła.Jak w horrorze normalnie.Popatrzyłam na Nikitę,która szła w lewo.Nagle doznałam olśnienia.Jeden wampir zaatakował mnie jak szłam w postaci Lamparta do mojego chłopaka.Byłam w tedy sama.
-Nikita!Oni chcą nas rozdzielić!-krzyknęłam ale już jej nie widziałam.Podbiegłam do wielkiego drzewa i zaczęłam się wspinać.Może z wysokości ją zobaczę.Wyszłam wyżej niż unosiła się mgła i zaczęłam się rozglądać.Zobaczyłam ją jak biednie przed siebie w postaci Geparda.Zaczęłam schodzić z drzewa.Zeskoczyłam z drzewa i zaczęłam biec w stronę Nikity.Nie zauważyłam korzenia i upadłam na ziemię.Szybko wstałam i dalej zaczęłam biec.Zobaczyłam postać przed sobą i zatrzymałam się.
-Nikita?-spytałam.Podeszłam trochę bliżej.To nie była Nikita tylko ta postać z drzewa.Byłam przerażona i cofnęłam się.Upadłam na ziemię i walnęłam głową o pień drzewa.Straciłam przytomność.
Kilka godzin później.
Ocknęłam się.Byłam w jakimś pokoju na łóżku.Przypomniałam sobie wszystko i szybko wstałam.Podeszłam do drzwi i zaczęłam szarpać klamkę.Niestety była zamknięta.Podeszłam do okna.W oknie były kraty.No to jestem załatwiona.Nie było w pokoju żadnych ostrych rzeczy.Wyciągnęłam z włosów wsuwkę i zaczęłam majstrować przy zamku.Po chwili usłyszałam kliknięcie czyli że się udało.Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz.Zobaczyłam że Nikita też się uwolniła.Podeszłam do niej.Była przestraszona.
-Nikita?Wszystko w porządku?-spytałam.Popatrzała na mnie.
-Hope cieszę się że Cię widzę.Chyba tak-odpowiedziała.Usłyszałyśmy kroki.
-Udawaj że nadal jesteś nieprzytomna.-szepnęłam i szybko wbiegłam spowrotem do pokoju.Zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku.Zamknęłam oczy.Usłyszałam otwieranie się drzwi i ktoś podszedł do mnie.Bałam się otworzyć oczy.Nie wiedziałam co zrobić.Ogarnęłam się i otworzyłam powoli oczy.Zobaczyłam wysokiego blondyna z zielonymi oczami.Przyglądał mi się uważnie.Usiadłam na łóżku i podkuliłam nogi pod brodę.Patrzyłam na swoje palne.
-Kim jesteś?-spytałam wreszcie.Zaśmiał się i usiadł na krześle.
-Kevin-odpowiedział.Nie patrzyłam na niego.-A ty jesteś Hope- powiedział.
-Czego ty chcesz ode mnie?-spytałam.Zaśmiał się.
-Przypominasz mi pewną osobę-odpowiedział.
-Niech zgadnę ta dziewczyna umarła i myślisz że ja to ona-zgadłam bo nie odpowiedział nic.Czemu to zawsze ja wpadam na takich ludzi?Co ja zrobiłam takiego?Nie rozumiem go.Skoro umarła jego dziewczyna podobna do mnie to co ja mam z nią wspólnego?Chyba jedynie wygląd.Że też mi się zachciało polować.Popatrzyłam na drzwi były otwarte.
-Możesz wyjść jak chcesz-oznajmił mi Kevin.Wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi.Nie zamierzam tu być.Wyszłam na korytarz i razem z Nikitą zeszłam po schodach na dół.Otworzyłam drzwi i wyszłyśmy na świeże powietrze.Rozejrzałam się.Byłyśmy w lesie.Zmieniłam się w Lamparta i razem z Nikitą zaczęłyśmy iść przed siebie.Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam w oknie Kevina.Patrzył na mnie.Odwróciłam się i zaczęłam truchtem biec za przyjaciółką.Dogoniłam ją i po piętnastu minutach byłyśmy na polanie.Zmieniłam się w człowieka i zaczęłyśmy biec w stronę naszego domu.Weszłam pierwsza do domu i wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Sorry-powiedziałam i ominęłam go.Weszłam do salonu gdzie siedziały dziewczyny.Usiadłam na fotelu i zaczęłam oglądać jakiś nudny film.Po chwili zasnęłam.
***********************************************************************************
Hejka.Mam nadzieje że się spodoba wam rozdział.Komentujcie./Sttysia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz