-To dla pewności żeby tu nie weszli-oznajmiłam siadając na łóżku.Po dwóch godzinach wypiłyśmy wszystkie moje pochowane 0,7 a było ich koło dwudziestu.Nawet się nie najebałyśmy.
-No kurwa co jest?!-Nikita już szag trafiał z tego powodu.Ja miałam niezły ubaw.Wzięła ostatnią butelkę procentową i wypiła duszkiem.Zaczęłam się z niej śmiać.Coś zastukało w okno mojego pokoju.Powoli podeszłam do okna i wyjrzałam.Nikogo i niczego nie zobaczyłam.Otworzyłam okno i wychyliłam się trochę.Nic nie zobaczyłam.
-I co Nikita?-spytałam ją czy się najebała czy nie ale nie usłyszałam odpowiedzi.Odwróciłam się i jej nie było.Co jest kurwa.Podeszłam do łóżka i zobaczyłam karteczkę.
Witaj Hope.
Dziś o 22 w waszym lesie przy starej chatce.
Bądź sama bo Nikita może za to zapłacić.
Nikomu nie mów o tym spotkaniu.
Do zobaczenia!
Salvatore.
Jeden z braci tego pożałuje.Popatrzyłam na zegar.20:38.Jutro będę miała kaca i kilka siniaków.Otworzyłam drzwi od pokoju i wyszłam na korytarz.Okej wiem że tu zawsze jest cicho ale nie aż tak!Szybko zbiegłam po schodach na duł.Weszłam do salonu i zgon.Nikogo nie ma.Podbiegłam do kanapy i nie zobaczyłam żadnej karteczki.Wbiegłam do kuchni.Podeszłam do lodówki i odkleiłam karteczkę.
Hope poszłyśmy z chłopakami na spacer i nie wiemy kiedy wrócimy.
Samanta,Łucja i Julka.
Ja pierdole.Zawału dostane niedługo.Wróciłam do pokoju i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i umyłam się i włosy.Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam bieliznę.(I to na obrazie)
Salvator'ów tędy przeszedł.Popatrzyłam do góry.Gałęzie drzew układały się jak rury.Podskoczyłam i chwyciłam rękami gałęzi.Zgięłam nogi i zaczęłam przekładać ręce.Po chwili byłam już po drugiej stronie.Weszłam do chatki i zaczęłam się rozglądać.Zauważyłam związaną Nikitę.Podbiegłam do niej i ją rozwiązałam.
-Dzięki,Ale to jest pułapka Damona-oznajmiła- Chciał żebyś myślała że wygrałaś-wyznała.Usłyszałam szybkie kroki ale udawałam że ich nie słyszę- Uważaj!-krzyknęła Nikita.Schyliłam się i skosiłam napastnika.Nie spodziewał się tego i upadł na ziemie.Odwróciłam się do niego twarzą.Wstał uśmiechnięty.Po chwili usłyszałam kroki nade mną i odskoczyłam w porę bo bo się sufit rozkruszył i bym oberwała.W kurzu nic nie widziałam ale mam za to bardzo dobry słuch.Ktoś wszedł do chatki i stanął przede mną.Zrobiłam szybki unik.Nagle ściana za mną się rozjebała i ujrzałam Katrinę Pirce.
Swoją drogą jest podobna do Eleny.Przytuliłyśmy się i uśmiechnęłyśmy.Razem jesteśmy niepokonane.Ona jest wampirzycą, a ja Lampartem.
-Dawno się nie widziałyśmy.Co u ciebie?-powiedziałyśmy jednocześnie z czego się zaśmiałyśmy.
-W porządku.Zaprzyjaźniłam się z Black,Machood,Wesley i Comer a poza tym jest po staremu, a u ciebie?-odpowiedziałam.Uśmiechnęła się tajemniczo.
-Ja dalej robię to co wsześniej.-odpowiedziała-Widzę że mamy wspólnego wroga-westchnęła.
-Ta-przyznałam-Pomogę Ci z nimi a Ty pozwolisz mi Ci pomóc przy ich torturowaniu,zgoda?-wysłałam jej myśl.Kiwnęła głową na tak.Katrina złamała kark Damonowi i Elenie a ja Stefanowi.
-Co teraz?-spytałam.
-Ja zabieram Damona i Elenę, a ty Stefana i biegniesz za mną-oznajmiła biorąc ich obojga.Przełożyłam Stefana przez swoje ramię i pobiegłam za nią.
-Nika wracaj do domu i powiedz dziewczyną że wrócę za tydzień!-krzyknęłam do niej.Biegłam za Katriną przez las.Po piętnastu minutach byłyśmy przed jakimś starym domem.Weszłyśmy do niego i zeszłyśmy po starych drewnianych schodach do piwnicy.Kat zapięła Elenę do metalowego krzesła,a Damona do ściany i przypięła mu ręce i nogi metalowymi kajdanami.Stefana zamknęłyśmy w celi z mocnymi kratami posmarowanymi werbeną.Po chwili się ocknęli i zaczęli się rozglądać.
-Witam w mojej piwnicy tortur-powiedziała uśmiechnięta.Wszyscy zaczęli się szarpać.Stefan zaczął szarpać kraty i poranił sobie ręce,Damon uwolnił sobie jedną rękę.Miał poranioną kostkę u ręki,a Elenie metalowe zapięcia wbiły się w ciało.Katrina miała z tego frajdę podobnie jak ja.Sami się o to prosili porywając Black.
-Masz więcej werbeny?-spytałam nagle.Pokazała ręką na metalowe drzwi.Podeszłam do nich i otworzyłam je.Nagle coś mnie złapało za gardło i przycisnęło do ściany.
-Co to kurwa jest?!-wydusiłam.Zmieniłam się w Lamparta i odgryzłam wampirowi głowę.Odepchnęłam trupa i zmieniłam się w człowieka.Katrina ściągnęła kurtkę i rzuciła w kąt.
Wszyscy byli w szoku moją przemianą.Wyciągnęłam zapalniczkę i odpaliłam ją.Rzuciłam na leżącego na ziemi wampira, w momencie się zapalił i spłonął.
-Zapomniałam,że tam jeszcze jest Karl-powiedziała Kat.Podeszłam do otwartych drzwi i odwróciłam głowę w jej stronę.
-Jest tam jeszcze coś co mnie nie zaskoczy?-spytałam obojętnie.Ona tylko wzruszyła ramionami.Cała ona nigdy Ci nie powie co Cię czeka pod wskazanymi drzwiami.Wyciągnęłam osikowy kołek z rękawa i weszłam do pomieszczenia.Podeszłam do stołu i urwałam kilka liści werbeny.Odwróciłam się i wyszłam z tego dziwnego pokoju.Zamknęłam drzwi i pomachałam jej liśćmi przed twarzą.Podeszłam do Eleny i już miałam włożyć jej to do ust.
-Katrino powiedz jej żeby tego nie robiła!!Powiem Ci wszystko co chcesz tylko niech ona tego nie robi!!-zaczął krzyczeć Stefan.
-Zamknij się ona tego nie zrobi!!-krzyknął Damon.Uśmiechnęłam się pod nosem i wepchnęłam Elenie jeden listek.Zatkałam jej usta żeby nie mogła tego zwymiotować.Zaczęła się szarpać i jęczeć.
-Dalej jesteś pewny?-spytałam Damona.W jego oczach widziałam strach i złość.-Też tak myślę-warknęłam.
-Powiedz co wiesz o rodzinie Pierwszych- oznajmiła Stefanowi-W przeciwnym razie ona umrze-zagroziła.
-Dobrze-westchnął.Podstawiłam Elenie pod brodę miskę i zdjęłam swoją rękę z jej ust.Zwymiotowała prosto do miski i zasłabła.
Stefan zaczął gadach dość szybko ale i tak wszystko słyszałam.Położyłam miskę w kącie i zmieniłam się w Lamparta.Dziewczyny tu biegną.Szybko zmieniłam się w człowieka i Odwróciłam się przodem do Katriny.Obserwowała mnie.Byłam zszokowana,zła,przestraszona i zamyślona.Otrząsnęłam się i wyostrzyłam słuch.Były blisko zbyt blisko ale jeszcze nie na tyle by zobaczyć budynek w którym jesteśmy.
-One tu idą.Są blisko ale nie na tyle by zobaczyć budynek.Będą tu za piętnaście minut-wyszeptałam jakby w transie.Usłyszałam jeszcze kroki,Katrina też je usłyszała.-Młoda łowczyni.Poluje na Ciebie Katrino-wyszeptałam i upadłam na podłogę.-Postaram się zmienić twój wygląd i budynek.Ale pamiętaj nie mogą tu zejść bo wszystko się wyda-oznajmiłam jej szeptem.Jestem na tyle silna by wytrzymać trzy godziny.Zmieniłam dom,Katrinę i swój wygląd ulepszyłam trochę.
![]() |
| Mój nowy wygląd na trzy godziny. |
![]() |
| Katriny wygląd na trzy godziny. |
Z perspektywy drugiej Hope.
Wyszłyśmy z piwnicy i poszłyśmy do kuchni.
-Musisz wymyślić sobie imię Kat-oznajmiłam jej.
-Lolitta- westchnęła Kat.Usłyszałyśmy pukanie.Wstałam i otworzyłam dziewczynom.Weszły do kuchni i zaczęły mierzyć wzrokiem Lole.
-To jest Lola.Lola to są Julka,Samanta i Łucja,moje przyjaciółki.Podały sobie ręce i usiadły przy stole.Łowczyni sama weszła do domu.Wbiegła do kuchni i każdą z nas zmierzyła wzrokiem.
![]() |
| (Tak wygląda Łowczyni) |
![]() |
| (A tak ma wymalowane oczy) |
-A kto to jest?-spytałam z ciekawością.
-Wampirzyca, która zabiła kilku ludzi.Poluję na nią od 17 lat-odpowiedziała.
-Wampirzyca hahahahahaha nie istnieją takie bzdury.Kto Ci takie bajki opowiedział?-wyśmiałam ją.
-Wampiry istnieją naprawdę!To nie jest bajka!-podniosła głos.
-Urwałaś się z wariatkowa czy co?-spytałam.
-Z niczego takiego się nie urwałam!Gadaj gdzie ona jest!-krzyknęła do mnie.
-W legedzie jest.Wysłałam ją tam.Pewnie już zdechła z pragnienia.Jesteśmy czarodziejkami.Zadarła z niewłaściwymi osobami.Ciebie też tam mogę wysłać skoro jej szukasz-oznajmiłam jej.
-Nie wierzę Ci!Udowodnij to!-krzyknęła znowu.Wstałam i podeszłam do lodówki.Wyciągnęłam książkę i otworzyłam na pierwszej lepszej stronie.Wypowiedziałam zaklęcie fikcji i zobaczyłam fikcyjną Katrinę, która nie żyła.Pokazałam to Łowczyni a ta zaczęła przeklinać.
-Dobra wierzę Ci.Możesz mnie odesłać z powrotem do Trumny Niewyjścia i Snu?-spytała naglę.A co to takiego jest?Wypowiedziałam zaklęcie przenoszące i zniknęła.Popatrzyłam na zegar.Minęła godzina.
-Dobra dziewczyny ja tu zostaję do tygodnia i wracam.Lola uczy mnie samodzielności,opanowania i przetrwania w lesie.Moja przerwa się skończyła i musimy wracać do zajęć.-oznajmiłam dziewczyną.
-Dobrze.Będziemy czekać i tęsknić-powiedziały.Przytuliły mnie i wyszły.To kłamanie dobrze mi idzie.Upewniwszy się że poszły i są daleko wróciłam do domu i podeszłam do Loli.
-Szybko na duł-powiedziałam.Otworzyłam ukryte drzwi i szybko zeszłyśmy schodami na duł.
Z perspektywy Hope.
Zobaczyłam nasze klony które po chwili zniknęły.Upadłam na ziemię i szybko oddychałam.Już po wszystkim.Usłyszałyśmy kroki i po chwili zobaczyłyśmy dwie dziewczyny.Blondynkę i ciemno skórą dziewczynę o czarnych włosach.Wstałam.Nagle światło zgasło i było strasznie ciemno.Ja pierdolę czuję się jak w horrorze.Wyczułam męski zapach perfum i mimowolnie się cofnęłam o kilka kroków w tył.Wpadłam na kogoś i upadliśmy na podłogę z hukiem.Światło się zapaliło i zobaczyłam Katrinę.Uśmiechnęłam się przepraszająco i wstałyśmy.Popatrzyłam na swoją rękę w której miałam kopertę i liścik.Otworzyłam kopertę i wyciągnęłam zdjęcia.Zobaczyłam swoje zdjęcia podczas przemiany i kilka innych.Byłam zszokowana bo nikogo tam nie widziałam.Wyciągnęłam liścik i zaczęłam czytać.
Witaj Hope!
Zapraszam Cie do mojego domu.Jutro o 17.Pogadamy.
Jeśli nie przyjdziesz te zdjęcia które zobaczyłaś
trafią do dziennikarzy i zostaną opublikowane.
Elijah Mikaelson
Uważaj bo ci kurwa uwierzę.Choćby mnie tam mieli ciągnąć nie pójdę.Na odwrocie był adres.Blisko nas.
-Wy też dostałyście zdjęcia na których jesteście pogrążone?-spytałam.Przytaknęły.Popatrzyłam na Katrinę była zawiedziona i zła.Wyszła z piwnicy dlatego poszłam za nią.
-Co jest?-spytałam jak byłyśmy na dworze.Wyczułam te perfumy co w piwnicy.-Czujesz to?-spytałam.Pokiwała przecząco głową.Zmieniłam się w Lamparta i podążyłam za zapachem.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz