7 godzin później.Z perspektywy Hope.
Siedzę w salonie i oglądam bajki.Mam na sobie czarną podkoszulkę odsłaniającą brzuch,szare dresy i ciepłe skarpetki.Połknęłam trzy tabletki przeciwbólowe.Rana prawie się zagoiła.Mam ochotę na mięso i krew ale się powstrzymuję.Nie chcę znowu wpaść na tego wampira i odnieść gorsze rany.Ale z drugiej strony to moje terytrium i mam prawo tam przebywać.Zawołałam Nikitę i wyszłyśmy z domu.Zaczęłyśmy biegnąć w stronę lasu.
-Bądź czujna może tu jeszcze być-powiedziałam.Weszłyśmy do lasu i zmieniłyśmy się.Nie wyczuwałam nic więc pewnie już go tu nie ma.Weszłyśmy wgłąb lasu.Odwróciłam się.Nikita nadal wąchała.Cofnęłam się o krok i coś zawinęło się wokół mojej nogi.Po chwili znalazłam się w powietrzu głową w dół.Zaczęłam się szarpać.Czyli jednak nadal tu jest wampir.Coś mignęło mi przed oczami i powaliło Nikitę.Zmieniłam się w człowieka.Złapałam się rękami uwiązanej nogi i zaczęłam odwiązywać supeł od liny.Udało mi się ale nie przemyślałam tego i spadłam na plecy.Szybko wstałam i zaczęłam szukać wzrokiem Nikity.
-Hope pomuż mi!Jestem trzy metry od ciebie na górze.Złapałam się w sidło.-krzyknęła Nikita.Zobaczyłam ją i podbiegłam do niej.Odwiązałam jej nogę i spadła na ziemię.Zmieniłyśmy się i zaczęłyśmy rozglądać.On widział nasze twarze a my jego nie.No ale cóż zamierzam mu oddać za to co mi zrobił.Zaczęłyśmy biec bardziej w las.Zauważyłam kilka saren i rzuciłam się na najbliższą.Martwa padła na ziemię a ja zaczęłam ją jeść.Nikita też upolowała sobie sarnę.Zjadłyśmy je i podeszłyśmy do jeziorka.Napiłam się trochę i usłyszałam jak złamała się jakaś gałązka za mną.W bardzo szybkim tępię się odwróciłam.Nie zobaczyłam nikogo.Zmieniłam się w człowieka tak jak Nikita.Znowu jakaś gałązka się złamała.Popatrzyłam się na górę i zobaczyłam jakąś postać.Patrzyła prosto na mnie.Nagle zrobiło się ciemniej i była mgła.Jak w horrorze normalnie.Popatrzyłam na Nikitę,która szła w lewo.Nagle doznałam olśnienia.Jeden wampir zaatakował mnie jak szłam w postaci Lamparta do mojego chłopaka.Byłam w tedy sama.
-Nikita!Oni chcą nas rozdzielić!-krzyknęłam ale już jej nie widziałam.Podbiegłam do wielkiego drzewa i zaczęłam się wspinać.Może z wysokości ją zobaczę.Wyszłam wyżej niż unosiła się mgła i zaczęłam się rozglądać.Zobaczyłam ją jak biednie przed siebie w postaci Geparda.Zaczęłam schodzić z drzewa.Zeskoczyłam z drzewa i zaczęłam biec w stronę Nikity.Nie zauważyłam korzenia i upadłam na ziemię.Szybko wstałam i dalej zaczęłam biec.Zobaczyłam postać przed sobą i zatrzymałam się.
-Nikita?-spytałam.Podeszłam trochę bliżej.To nie była Nikita tylko ta postać z drzewa.Byłam przerażona i cofnęłam się.Upadłam na ziemię i walnęłam głową o pień drzewa.Straciłam przytomność.
Kilka godzin później.
Ocknęłam się.Byłam w jakimś pokoju na łóżku.Przypomniałam sobie wszystko i szybko wstałam.Podeszłam do drzwi i zaczęłam szarpać klamkę.Niestety była zamknięta.Podeszłam do okna.W oknie były kraty.No to jestem załatwiona.Nie było w pokoju żadnych ostrych rzeczy.Wyciągnęłam z włosów wsuwkę i zaczęłam majstrować przy zamku.Po chwili usłyszałam kliknięcie czyli że się udało.Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz.Zobaczyłam że Nikita też się uwolniła.Podeszłam do niej.Była przestraszona.
-Nikita?Wszystko w porządku?-spytałam.Popatrzała na mnie.
-Hope cieszę się że Cię widzę.Chyba tak-odpowiedziała.Usłyszałyśmy kroki.
-Udawaj że nadal jesteś nieprzytomna.-szepnęłam i szybko wbiegłam spowrotem do pokoju.Zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku.Zamknęłam oczy.Usłyszałam otwieranie się drzwi i ktoś podszedł do mnie.Bałam się otworzyć oczy.Nie wiedziałam co zrobić.Ogarnęłam się i otworzyłam powoli oczy.Zobaczyłam wysokiego blondyna z zielonymi oczami.Przyglądał mi się uważnie.Usiadłam na łóżku i podkuliłam nogi pod brodę.Patrzyłam na swoje palne.
-Kim jesteś?-spytałam wreszcie.Zaśmiał się i usiadł na krześle.
-Kevin-odpowiedział.Nie patrzyłam na niego.-A ty jesteś Hope- powiedział.
-Czego ty chcesz ode mnie?-spytałam.Zaśmiał się.
-Przypominasz mi pewną osobę-odpowiedział.
-Niech zgadnę ta dziewczyna umarła i myślisz że ja to ona-zgadłam bo nie odpowiedział nic.Czemu to zawsze ja wpadam na takich ludzi?Co ja zrobiłam takiego?Nie rozumiem go.Skoro umarła jego dziewczyna podobna do mnie to co ja mam z nią wspólnego?Chyba jedynie wygląd.Że też mi się zachciało polować.Popatrzyłam na drzwi były otwarte.
-Możesz wyjść jak chcesz-oznajmił mi Kevin.Wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi.Nie zamierzam tu być.Wyszłam na korytarz i razem z Nikitą zeszłam po schodach na dół.Otworzyłam drzwi i wyszłyśmy na świeże powietrze.Rozejrzałam się.Byłyśmy w lesie.Zmieniłam się w Lamparta i razem z Nikitą zaczęłyśmy iść przed siebie.Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam w oknie Kevina.Patrzył na mnie.Odwróciłam się i zaczęłam truchtem biec za przyjaciółką.Dogoniłam ją i po piętnastu minutach byłyśmy na polanie.Zmieniłam się w człowieka i zaczęłyśmy biec w stronę naszego domu.Weszłam pierwsza do domu i wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Sorry-powiedziałam i ominęłam go.Weszłam do salonu gdzie siedziały dziewczyny.Usiadłam na fotelu i zaczęłam oglądać jakiś nudny film.Po chwili zasnęłam.
***********************************************************************************
Hejka.Mam nadzieje że się spodoba wam rozdział.Komentujcie./Sttysia.
Hope wraz z przyjaciółkami będzie miała wiele przygód. Będą odkrywać prawdziwe siebie i swoje umiejętności. Jaki cel ma przeprowadzka do Chin? Będzie miała tam pewną przygodę. Czy znajdzie tam spokój i miłość? Dowiecie się tego czytając mój blog.
sobota, 30 listopada 2013
piątek, 29 listopada 2013
Informacja,
Hej,będę pisać na zmianę z moją koleżanką.Ona doda jutro 9 rozdział ale muszą być 4 komętarze.
czwartek, 28 listopada 2013
Rozdział 8
Z perspektywy Hope.
Fajnie się siedziało na kolanach Elijah'a.Podeszłam do dziewczyn.Wszystkie były uśmiechnięte.Okey nie chcę wiedzieć o czym rozmawiały.
-fajnie się siedziało na kolanach bruneta?-dowaliła Julka.Mówiła że nie chcę wiedzieć o czym rozmawiały.Wzięłam głębszy oddech.
-Bardzo-odpowiedziałam uśmiechnięta.Ktoś mnie przytulił od tyłu a dziewczyny się uśmiechnęły.
-To dobrze że Ci się podobało bo będziesz tak już siedziała-szepnął mi do ucha
Elijah.Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.Mi tam pasuje.
-To fajnie,bo masz wygodne kolana-odpowiedziałam.Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na następną lekcję.Matma jak ja jej nie lubię.Weszliśmy do klasy jako pierwsi Usiedliśmy w ostatniej ławce z Harrym.Oczywiście sprawdzian cało godzinny.Dobrze że mam dwóch geniuszy w jednej ławce.Rozdała kartki wszystkim i zaczęliśmy pisać.babka usiadła w swoim biurku i zaczęła czytać jakąś książkę.
-Pomocy,nie umiem trzeciego-szepnęłam.Elijah wziął mi kartkę i zaczął wypełniać.Wzięłam jego i też zaczęłam bazgrać zadanie czwarte.Harry jakby nigdy nic spisywał od nas.Zrobiłam Elijah'owi cztery zadania tak samo jak on mi.Harry miał szczęście bo dostał mieszany test.Elijah objął mnie jedną ręką i podciągnął do góry "żebym nie spadła".Julka podała nam swój sprawdzian.Zaczęłam robić jej zadania a ona udawała że pisze.Harry popatrzał na nasze trzy kartki i pobladł.
-Mam źle dwa zadania-oznajmił szeptem.Popatrzałam na jego kartkę.
-Dobrze masz,ja robię Julce zadania-odszepnęłam.Kopnęłam Julki krzesło i oddałam jej sprawdzian.Harry dostał kulką papieru.Odwinął ją i przeczytał.Podał mi a ja się zaśmiałam.
Co robisz o 00:00?Hope mam nadzieję że nie to co ja. x..x
Ja pierdolę ale ta klasa jest walnięta i zboczona.Elijah napisał jeszcze bardziej zboczoną odpowiedź.
-Weś mi tu nie pisz takich rzeczy-szepnęłam.
-Chciał wiedzieć co robisz to mu odpisałem-odszepnął.Pokiwałam z niedowierzaniem głową i wróciłam do pisania.Podpisałam się i miałam zamiar wstać ale Harry zabrał mi sprawdzian i zaczął spisywać a Elijah mnie trzymał żebym mu nie odebrała mojego sprawdzianu.W końcu się poddałam i przestałam się szarpać.Dostałam za to całusa w policzek.Harry wstał i oddał nasze sprawdziany.Odwróciłam się tyłem do ściany i oparłam się o nią.Elijah zaczął mnie dźgać palcem a ja mu oddawałam.Harrego gdzieś wcięło żeby krzesło się nie zmarnowało to położyłam na nim swoje nogi.Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli wychodzić.Wzięłam swój plecak i Harrego biedak zagadał się z jakąś blondynką i zapomniał wziąć plecaka.Wyszłam z sali przed ostatnia bo po mnie wyszedł jakiś blondyn który bezczelnie gapił mi się na tyłek.Po chwili podszedł do mnie Elijah i objął w pasie ale coś mi tu nie grało.Okazało się że dobrze myślałam bo przewiesił mnie sobie przez ramię i zaczął nieść w stronę sali w której mieliśmy następne zajęcia.Wszyscy się na nas gapili.Przykleiłam mu do pleców napis "Prosiaczek"na kartce w kratkę.Nawet nie poczuł jak to przyklejałam.Usiedliśmy w przed ostatniej ławce.Za nami usiadł chłopak co gapił się na mój tyłek i Malik.Oddałam Harremu jego plecak.Elijah usadził mnie sobie na kolanach i oparł brodę o moje ramię.Przed nami siedziały Julka i Nikita które paliły bo troszeczkę było czuć.Jak one mogły beze mnie palić.Oczywiście znowu sprawdzian.Zaczęłam robić zadania ale jak to zwykle bywa robiliśmy je wspólnie.Harry wyciągnął podręcznik i spisywał odpowiedzi od nas.Julka podała nam swój sprawdzian.Zrobiłam jej cztery zadania i oddałam.Elijah zrobił mi trzy zadania a ja jemu dwa.
-Ej!Pomóżcie!-szepnął Malik.Ja pierdole.Odwróciłam się i zaczęłam wypełniać mu zadania.Blondyn cały czas zerkał na mnie "ukradkiem".
-Resztę zrób z podręcznika tak jak Harry-szepnęłam i odwróciłam się.Nikita się lekko odwróciła i zaczęła ode mnie spisywać.Elijah zrobił już wszystko i pomagał mi.Facet od historii zaczął zbierać sprawdziany.Wzięłam szybko Harrego książkę i wsadziłam za plecy.Podpisałam się i oddałam kartki.Elijah oplótł mnie swoimi rękami i oparł brodę na moim ramieniu.
-Nie uduś mnie-ostrzegłam go.Zaśmiał się i poluźnił trochę swój uścisk.Zadzwonił dzwonek i wyszliśmy na korytarz.Elijah poszedł do Malika i jego kolegi a ja skorzystałam z okazji i wyszłam z dziewczynami na fajkę.Wyszłyśmy i Julka wyciągnęła malboro.Szybko wypaliłyśmy i popsikałyśmy się moim dyzodorantem.Weszłyśmy do szkoły i po woli szłyśmy pod klasę.Byłam na takiej jakby fazie bo dawno nie paliłam.Zadzwonił dzwonek i weszliśmy na salę od biologi.Usiadłam na kolana Elijah'owi.Objął mnie dwoma rękami i oparł brodę o moje ramię.Zaczęłam pisać notatkę.Jako jedyna napisałam notatkę.Potem zaczęło mi się nudzić.
-Nudzi mi się-szepnęłam Elijah'owi.
-Mi też i jakoś nie marudzę.-odszepnął.Fochnęłam się na niego.Zaczął mnie łaskotać,a ja zaczęłam się cicho śmiać.Zadzwonił dzwonek.Spakowałam się i wstałam.Wyszłam z sali przed Elijah'em.Usiadłam na parapecie i gadałam chwilę z Harrym ale po chwili przyszedł Elijah i tamten się zmył.Stanął sobie pomiędzy moimi nogami i uśmiechał się.
-Będziesz moją dziewczyną?-spytał a ja się uśmiechnęłam.Nie spodziewałam się takiego pytania.
-Tak-odpowiedziałam a on wpił się w moje usta.Odwzajemniłam ten pocałunek.Zadzwonił dzwonek ale my tego buziaka nie przerywaliśmy.Oderwałam się od niego i zeskoczyłam z parapetu.Elijah złapał mnie za rękę i tak weszliśmy do klasy.To nasza ostatnia lekcja.Usiadłam na jego kolanach a on położył ręce na moich udach.Oparłam się plecami o jego klatkę piersiową.Julka cały czas się odwracała i uśmiechała do nas.Napisała kartkę i podała mi.
Zobacz kto za tb siedzi.Zazdrośnik xD
Odwróciłam się i zobaczyłam Lee.Był wściekły.Popatrzyłam się na Julkę która się śmiała cicho.Co za dupa ja nie mogę.Harry też się śmiał.
-Z czego debile się śmiejecie?-spytałam cicho.
-Może z tego osiołku że masz coś na plecach.-odpowiedział Elijah.
-Och poważnie prosiaczku?-spytałam.Pstryknęłam go w nos.Po chwili zadzwonił dzwonek oznajmujący koniec lekcji.Wyszliśmy na korytarz i był trochę tłum.Elijah złapał mnie za rękę i tak wyszliśmy ze szkoły.Zobaczyłam młodszego chłopaka o podobnych włosach co Elijah.Podszedł do nas z uśmiechem.Okey cały czas mi się przyglądał.
-Siema jestem Kol,jego brat-przywitał się ze mną.
-Siema,jestem Hope- odpowiedziałam.Pocałowałam Elijah'a w policzek.
-Ja już idę,narka-powiedziałam i odeszłam od nich.Dziewczyny na mnie czekały więc do nich podeszłam.Nie były same.Koło nich stał Damon i uśmiechał się wrednie.Podeszłam do dziewczyn.
-Możemy iść-oznajmiłam i już miałam iść ale Damon złapał mnie za łokieć i o mało się nie przewróciłam.
-Od wal się-syknęłam i wyszarpałam się z jego uchwytu.Jestem wściekła także bez kija nie podchodź.
-Z tobą chętnie-powiedział.
-Czego chcesz?-warknęłam.
-No nareszcie bo już myślałem że nie zapytasz.-powiedział.Elijah podszedł do nas i chycił mnie za rękę.
-Odpierdol się od niej-warknął do Damona i zaprowadził mnie do swojego auta Wsiadłam i zacisnęłam ręce w pięści.Moja zwierzęca część chce wyjść.Znowu dostałam napadu.
-Co Ci jest?-spytał troskliwie mój chłopak.
-Powstrzymuję się żeby się nie zmienić-odpowiedziałam.Miałam już jeden taki napad.Poddałam mu się i rozjebałam kilka kafelek i łazience.Są popękane.Elijah wjechał do lasu i zatrzymał się.Wysiadłam i zmieniłam się w Lamparta.Poczułam zapach i zaczęłam za nim iść.Weszłam na górkę i popatrzałam na dół.Zobaczyłam Lee.Ale to nie jego zapach czuję to zupełnie inny zapach.Nastawiłam uszy i usłyszałam biegnące w moją stronę.Zaczaiłam się i w odpowiednim momencie wyskoczyłam.Rzuciłam się na sarnę i wgryzłam się jej w szyję.Po chwili padłam martwa na ziemię.Zaczęłam ją konsumować.Byłam dobra.Wstałam i zaczęłam zbliżać się do Lee.Usłyszałam trzask gałęzi i potem znowu.Spłoszyło mnie to i uciekłam w prawą stronę.Są tu wampiry a jak są wampiry to są kłopoty.Zaczęłam iść wolno i nasłuchiwałam.Po chwili coś zwaliło mnie z nóg.Odepchnęłam to coś tylnymi nogami.Wstałam i zaczęłam się rozglądać.Mój ogon machał nerwowo.
-Hope!!-to Elijah.Popatrzyłam tam gdzie był samochód ale jego już nie było.Zaczęłam iść w stronę mojego chłopaka.Jakiś natrętny wampir znowu mnie zaatakował.Wskoczyłam na drzewo i zaczęłam ostrzegawczo warczeć.Zaraz zaatakuję.Zeskoczyłam z drzewa i powoli zaczęłam iść w stronę krzyczącego chłopaka.Wampir powalił mnie na ziemię.Pokazałam kły i zaczęłam nimi łapać powietrze obok jego gardła.Ruszał głową żebym go nie ugryzła.Wstał i popchnął mnie na drzewo.Miałam pecha bo to drzewo miało szpiczastą gałąź,w którą wpadłam.Zmieniłam się w człowieka i zrobiłam krok do przodu i syknęłam bardo głośno.Upadłam na plecy i zobaczyłam Elijaha.Pochylał się nade mną.Mówił coś do mnie ale ja go nie słyszałam.Wziął mnie na ręce i zaczął nieść gdzieś.Po chwili znalazłam się w aucie na tylnych siedzeniach.
-Zawieś mnie do dziewczyn-powiedziałam z trudem.Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu.Ledwie kojarzyłam cokolwiek.Czułam tylko ból.Wniósł mnie do domu i położyła na kanapie.Krzyczał coś i po chwili zobaczyłam dziewczyny.Miały w rękach apteczki i nożyczki.Julka podeszła do mnie i zaczęła coś robić.Po chwili poczułam chłód.Samanta popatrzyła na mój brzuch i zaczęła coś robić.Poczułam większy ból i zaczęłam jęczeć.Nie dochodziły do mnie żadne głosy.Poczułam wodę i chłód.Potem straciłam przytomność.
Rano dalej z perspektywy Hope.
Ocknęłam się i zamierzałam się podnieść ale poczułam silny ból.Popatrzyłam na swój brzuch.Miałam zabandażowany prawie cały brzuch.Usłyszałam kroki i zobaczyłam po chwili Samantę.
-Hej.Przyszłam zmienić Ci opatrunek bo ten przesiąkł.-oznajmiła.Usiadła na krześle i żeby jej ułatwić ściąganie podniosłam tyłek do góry.Od razu syknęłam.Samanta zaczęła odwijać bandaże i po chwili zobaczyłam ranę.Była duża ale nie wielka.Przemyła mi to wodą utlenioną i od razu syknęłam.Wyciągnęła z apteczki bandaż i zaczęła mi zawijać ranę.Na początku jęczałam i krzyczałam ale po kilku minutach skończyła i podała mi ciepłą zupę.Zjadłam ją i poprosiłam o większą dokładkę.Podała mi większą miskę i zaczęłam jeść.Po piętnastu minutach zjadłam i byłam syta.Popatrzyłam na zegarek 7:10.
-Muszę do łazienki-oznajmiłam.Pomogła mi wstać i wejść na schody.Zaprowadziła mnie pod sama łazienkę.
-Przebierz się i spakuj do szkoły-poleciłam.
-Ja zostaję z tobą-powiedziała.
-Dam sobie rade.Zrób to o co prosiłam i idź do szkoły.-powiedziałam i weszłam do łazienki.Załatwiłam się i zdjęłam przesiąknięte moją krwią ubrania.Umyłam się nie zmaczając bandaży.Ubrałam bieliznę i wyszłam z łazienki.Jakoś podeszłam do szafy i ubrałam większą czarną bluzkę,niebieskie rurki i bluzę z kapturem.Spakowałam się na lekcje i bardzo powoli zeszłam ze schodów.Popatrzałam na godzinę 7:40.Wsadziłam stopy do butów i wyszłam z domu.Wsiadłam do samochodu Julki i poczekałam na dziewczyny.Po chwili wyszły i wsiadły do auta.Nawet mnie nie zauważyły.Po dziesięciu minutach Łucja zaparkowała na szkolnym parkingu.
-Ale pomożecie mi wysiąść co?-spytałam.Dziewczyny się na mnie popatrzyły
-Hope!Miałaś siedzieć w domu!-powiedziała ze złością Samanta.
-Ale przemyślałam to i masz rację.Teraz wszystkie macie mnie na oku więc gdyby co powiem że się źle czuję któreś i wyjdziemy-powiedziałam.One tylko westchnęły i pomogły mi wysiąść.Weszłyśmy do szkoły i zachwiałam się.Julka złapała mnie za łokieć i jakoś doszłyśmy pod salę.Zobaczyłam Elijaha i skryłam się za dziewczynami ale zauważył mnie.Podszedł i chciał przytulić ale się cofnęłam.Zrobił zdziwioną minę.
-To dla mojego bezpieczeństwa.Mógłbyś mnie dotknąć w ranę a ja mam już dość bólu przy zakładaniu bandaży-oznajmiłam mu.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział-W aucie nie wyglądałaś najlepiej- powiedział zatroskany.
-Jest trochę lepiej-przyznałam.Zadzwonił dzwonek i wszyscy się zaczęli pchać w stronę drzwi.Weszłam przed ostatnia.Kilka dziewczyn nie przyszło dziś do szkoły więc jest dużo miejsca.
Usiadłam z Elijah w przed ostatniej ławce.Za nami usiedli Harry i Zayan.Syknęłam z bólu jak sięgałam do plecaka po książki.Wyciągnęłam je i jebnęłam na ławkę.
-Co jest?-szepnął Styles.Usiadłam bokiem do tablicy i powoli podniosłam bluzę i bluzkę.Cała trójka popatrzała na mój trochę przemoczony krwią bandaż.
-To jest.-odszepnęłam i puściłam ubrania.Odwróciłam się do nich tyłem i zaczęłam bazgrać po kartkach.Zadzwonił dzwonek na przerwę i wyszliśmy z klasy.Teraz cztery godziny wuefu.Nie będę przesadzać i nie będę ćwiczyć.
***********************************************************************************
Następny rozdział doda moja kumpela.Miłego czytania.
P.s. Komętujcie rozdziały.
Fajnie się siedziało na kolanach Elijah'a.Podeszłam do dziewczyn.Wszystkie były uśmiechnięte.Okey nie chcę wiedzieć o czym rozmawiały.
-fajnie się siedziało na kolanach bruneta?-dowaliła Julka.Mówiła że nie chcę wiedzieć o czym rozmawiały.Wzięłam głębszy oddech.
-Bardzo-odpowiedziałam uśmiechnięta.Ktoś mnie przytulił od tyłu a dziewczyny się uśmiechnęły.
-To dobrze że Ci się podobało bo będziesz tak już siedziała-szepnął mi do ucha
Elijah.Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.Mi tam pasuje.
-To fajnie,bo masz wygodne kolana-odpowiedziałam.Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na następną lekcję.Matma jak ja jej nie lubię.Weszliśmy do klasy jako pierwsi Usiedliśmy w ostatniej ławce z Harrym.Oczywiście sprawdzian cało godzinny.Dobrze że mam dwóch geniuszy w jednej ławce.Rozdała kartki wszystkim i zaczęliśmy pisać.babka usiadła w swoim biurku i zaczęła czytać jakąś książkę.
-Pomocy,nie umiem trzeciego-szepnęłam.Elijah wziął mi kartkę i zaczął wypełniać.Wzięłam jego i też zaczęłam bazgrać zadanie czwarte.Harry jakby nigdy nic spisywał od nas.Zrobiłam Elijah'owi cztery zadania tak samo jak on mi.Harry miał szczęście bo dostał mieszany test.Elijah objął mnie jedną ręką i podciągnął do góry "żebym nie spadła".Julka podała nam swój sprawdzian.Zaczęłam robić jej zadania a ona udawała że pisze.Harry popatrzał na nasze trzy kartki i pobladł.
-Mam źle dwa zadania-oznajmił szeptem.Popatrzałam na jego kartkę.
-Dobrze masz,ja robię Julce zadania-odszepnęłam.Kopnęłam Julki krzesło i oddałam jej sprawdzian.Harry dostał kulką papieru.Odwinął ją i przeczytał.Podał mi a ja się zaśmiałam.
Co robisz o 00:00?Hope mam nadzieję że nie to co ja. x..x
Ja pierdolę ale ta klasa jest walnięta i zboczona.Elijah napisał jeszcze bardziej zboczoną odpowiedź.
-Weś mi tu nie pisz takich rzeczy-szepnęłam.
-Chciał wiedzieć co robisz to mu odpisałem-odszepnął.Pokiwałam z niedowierzaniem głową i wróciłam do pisania.Podpisałam się i miałam zamiar wstać ale Harry zabrał mi sprawdzian i zaczął spisywać a Elijah mnie trzymał żebym mu nie odebrała mojego sprawdzianu.W końcu się poddałam i przestałam się szarpać.Dostałam za to całusa w policzek.Harry wstał i oddał nasze sprawdziany.Odwróciłam się tyłem do ściany i oparłam się o nią.Elijah zaczął mnie dźgać palcem a ja mu oddawałam.Harrego gdzieś wcięło żeby krzesło się nie zmarnowało to położyłam na nim swoje nogi.Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli wychodzić.Wzięłam swój plecak i Harrego biedak zagadał się z jakąś blondynką i zapomniał wziąć plecaka.Wyszłam z sali przed ostatnia bo po mnie wyszedł jakiś blondyn który bezczelnie gapił mi się na tyłek.Po chwili podszedł do mnie Elijah i objął w pasie ale coś mi tu nie grało.Okazało się że dobrze myślałam bo przewiesił mnie sobie przez ramię i zaczął nieść w stronę sali w której mieliśmy następne zajęcia.Wszyscy się na nas gapili.Przykleiłam mu do pleców napis "Prosiaczek"na kartce w kratkę.Nawet nie poczuł jak to przyklejałam.Usiedliśmy w przed ostatniej ławce.Za nami usiadł chłopak co gapił się na mój tyłek i Malik.Oddałam Harremu jego plecak.Elijah usadził mnie sobie na kolanach i oparł brodę o moje ramię.Przed nami siedziały Julka i Nikita które paliły bo troszeczkę było czuć.Jak one mogły beze mnie palić.Oczywiście znowu sprawdzian.Zaczęłam robić zadania ale jak to zwykle bywa robiliśmy je wspólnie.Harry wyciągnął podręcznik i spisywał odpowiedzi od nas.Julka podała nam swój sprawdzian.Zrobiłam jej cztery zadania i oddałam.Elijah zrobił mi trzy zadania a ja jemu dwa.
-Ej!Pomóżcie!-szepnął Malik.Ja pierdole.Odwróciłam się i zaczęłam wypełniać mu zadania.Blondyn cały czas zerkał na mnie "ukradkiem".
-Resztę zrób z podręcznika tak jak Harry-szepnęłam i odwróciłam się.Nikita się lekko odwróciła i zaczęła ode mnie spisywać.Elijah zrobił już wszystko i pomagał mi.Facet od historii zaczął zbierać sprawdziany.Wzięłam szybko Harrego książkę i wsadziłam za plecy.Podpisałam się i oddałam kartki.Elijah oplótł mnie swoimi rękami i oparł brodę na moim ramieniu.
-Nie uduś mnie-ostrzegłam go.Zaśmiał się i poluźnił trochę swój uścisk.Zadzwonił dzwonek i wyszliśmy na korytarz.Elijah poszedł do Malika i jego kolegi a ja skorzystałam z okazji i wyszłam z dziewczynami na fajkę.Wyszłyśmy i Julka wyciągnęła malboro.Szybko wypaliłyśmy i popsikałyśmy się moim dyzodorantem.Weszłyśmy do szkoły i po woli szłyśmy pod klasę.Byłam na takiej jakby fazie bo dawno nie paliłam.Zadzwonił dzwonek i weszliśmy na salę od biologi.Usiadłam na kolana Elijah'owi.Objął mnie dwoma rękami i oparł brodę o moje ramię.Zaczęłam pisać notatkę.Jako jedyna napisałam notatkę.Potem zaczęło mi się nudzić.
-Nudzi mi się-szepnęłam Elijah'owi.
-Mi też i jakoś nie marudzę.-odszepnął.Fochnęłam się na niego.Zaczął mnie łaskotać,a ja zaczęłam się cicho śmiać.Zadzwonił dzwonek.Spakowałam się i wstałam.Wyszłam z sali przed Elijah'em.Usiadłam na parapecie i gadałam chwilę z Harrym ale po chwili przyszedł Elijah i tamten się zmył.Stanął sobie pomiędzy moimi nogami i uśmiechał się.
-Będziesz moją dziewczyną?-spytał a ja się uśmiechnęłam.Nie spodziewałam się takiego pytania.
-Tak-odpowiedziałam a on wpił się w moje usta.Odwzajemniłam ten pocałunek.Zadzwonił dzwonek ale my tego buziaka nie przerywaliśmy.Oderwałam się od niego i zeskoczyłam z parapetu.Elijah złapał mnie za rękę i tak weszliśmy do klasy.To nasza ostatnia lekcja.Usiadłam na jego kolanach a on położył ręce na moich udach.Oparłam się plecami o jego klatkę piersiową.Julka cały czas się odwracała i uśmiechała do nas.Napisała kartkę i podała mi.
Zobacz kto za tb siedzi.Zazdrośnik xD
Odwróciłam się i zobaczyłam Lee.Był wściekły.Popatrzyłam się na Julkę która się śmiała cicho.Co za dupa ja nie mogę.Harry też się śmiał.
-Z czego debile się śmiejecie?-spytałam cicho.
-Może z tego osiołku że masz coś na plecach.-odpowiedział Elijah.
-Och poważnie prosiaczku?-spytałam.Pstryknęłam go w nos.Po chwili zadzwonił dzwonek oznajmujący koniec lekcji.Wyszliśmy na korytarz i był trochę tłum.Elijah złapał mnie za rękę i tak wyszliśmy ze szkoły.Zobaczyłam młodszego chłopaka o podobnych włosach co Elijah.Podszedł do nas z uśmiechem.Okey cały czas mi się przyglądał.
-Siema jestem Kol,jego brat-przywitał się ze mną.
-Siema,jestem Hope- odpowiedziałam.Pocałowałam Elijah'a w policzek.
-Ja już idę,narka-powiedziałam i odeszłam od nich.Dziewczyny na mnie czekały więc do nich podeszłam.Nie były same.Koło nich stał Damon i uśmiechał się wrednie.Podeszłam do dziewczyn.
-Możemy iść-oznajmiłam i już miałam iść ale Damon złapał mnie za łokieć i o mało się nie przewróciłam.
-Od wal się-syknęłam i wyszarpałam się z jego uchwytu.Jestem wściekła także bez kija nie podchodź.
-Z tobą chętnie-powiedział.
-Czego chcesz?-warknęłam.
-No nareszcie bo już myślałem że nie zapytasz.-powiedział.Elijah podszedł do nas i chycił mnie za rękę.
-Odpierdol się od niej-warknął do Damona i zaprowadził mnie do swojego auta Wsiadłam i zacisnęłam ręce w pięści.Moja zwierzęca część chce wyjść.Znowu dostałam napadu.
-Co Ci jest?-spytał troskliwie mój chłopak.
-Powstrzymuję się żeby się nie zmienić-odpowiedziałam.Miałam już jeden taki napad.Poddałam mu się i rozjebałam kilka kafelek i łazience.Są popękane.Elijah wjechał do lasu i zatrzymał się.Wysiadłam i zmieniłam się w Lamparta.Poczułam zapach i zaczęłam za nim iść.Weszłam na górkę i popatrzałam na dół.Zobaczyłam Lee.Ale to nie jego zapach czuję to zupełnie inny zapach.Nastawiłam uszy i usłyszałam biegnące w moją stronę.Zaczaiłam się i w odpowiednim momencie wyskoczyłam.Rzuciłam się na sarnę i wgryzłam się jej w szyję.Po chwili padłam martwa na ziemię.Zaczęłam ją konsumować.Byłam dobra.Wstałam i zaczęłam zbliżać się do Lee.Usłyszałam trzask gałęzi i potem znowu.Spłoszyło mnie to i uciekłam w prawą stronę.Są tu wampiry a jak są wampiry to są kłopoty.Zaczęłam iść wolno i nasłuchiwałam.Po chwili coś zwaliło mnie z nóg.Odepchnęłam to coś tylnymi nogami.Wstałam i zaczęłam się rozglądać.Mój ogon machał nerwowo.
-Hope!!-to Elijah.Popatrzyłam tam gdzie był samochód ale jego już nie było.Zaczęłam iść w stronę mojego chłopaka.Jakiś natrętny wampir znowu mnie zaatakował.Wskoczyłam na drzewo i zaczęłam ostrzegawczo warczeć.Zaraz zaatakuję.Zeskoczyłam z drzewa i powoli zaczęłam iść w stronę krzyczącego chłopaka.Wampir powalił mnie na ziemię.Pokazałam kły i zaczęłam nimi łapać powietrze obok jego gardła.Ruszał głową żebym go nie ugryzła.Wstał i popchnął mnie na drzewo.Miałam pecha bo to drzewo miało szpiczastą gałąź,w którą wpadłam.Zmieniłam się w człowieka i zrobiłam krok do przodu i syknęłam bardo głośno.Upadłam na plecy i zobaczyłam Elijaha.Pochylał się nade mną.Mówił coś do mnie ale ja go nie słyszałam.Wziął mnie na ręce i zaczął nieść gdzieś.Po chwili znalazłam się w aucie na tylnych siedzeniach.
-Zawieś mnie do dziewczyn-powiedziałam z trudem.Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu.Ledwie kojarzyłam cokolwiek.Czułam tylko ból.Wniósł mnie do domu i położyła na kanapie.Krzyczał coś i po chwili zobaczyłam dziewczyny.Miały w rękach apteczki i nożyczki.Julka podeszła do mnie i zaczęła coś robić.Po chwili poczułam chłód.Samanta popatrzyła na mój brzuch i zaczęła coś robić.Poczułam większy ból i zaczęłam jęczeć.Nie dochodziły do mnie żadne głosy.Poczułam wodę i chłód.Potem straciłam przytomność.
Rano dalej z perspektywy Hope.
Ocknęłam się i zamierzałam się podnieść ale poczułam silny ból.Popatrzyłam na swój brzuch.Miałam zabandażowany prawie cały brzuch.Usłyszałam kroki i zobaczyłam po chwili Samantę.
-Hej.Przyszłam zmienić Ci opatrunek bo ten przesiąkł.-oznajmiła.Usiadła na krześle i żeby jej ułatwić ściąganie podniosłam tyłek do góry.Od razu syknęłam.Samanta zaczęła odwijać bandaże i po chwili zobaczyłam ranę.Była duża ale nie wielka.Przemyła mi to wodą utlenioną i od razu syknęłam.Wyciągnęła z apteczki bandaż i zaczęła mi zawijać ranę.Na początku jęczałam i krzyczałam ale po kilku minutach skończyła i podała mi ciepłą zupę.Zjadłam ją i poprosiłam o większą dokładkę.Podała mi większą miskę i zaczęłam jeść.Po piętnastu minutach zjadłam i byłam syta.Popatrzyłam na zegarek 7:10.
-Muszę do łazienki-oznajmiłam.Pomogła mi wstać i wejść na schody.Zaprowadziła mnie pod sama łazienkę.
-Przebierz się i spakuj do szkoły-poleciłam.
-Ja zostaję z tobą-powiedziała.
-Dam sobie rade.Zrób to o co prosiłam i idź do szkoły.-powiedziałam i weszłam do łazienki.Załatwiłam się i zdjęłam przesiąknięte moją krwią ubrania.Umyłam się nie zmaczając bandaży.Ubrałam bieliznę i wyszłam z łazienki.Jakoś podeszłam do szafy i ubrałam większą czarną bluzkę,niebieskie rurki i bluzę z kapturem.Spakowałam się na lekcje i bardzo powoli zeszłam ze schodów.Popatrzałam na godzinę 7:40.Wsadziłam stopy do butów i wyszłam z domu.Wsiadłam do samochodu Julki i poczekałam na dziewczyny.Po chwili wyszły i wsiadły do auta.Nawet mnie nie zauważyły.Po dziesięciu minutach Łucja zaparkowała na szkolnym parkingu.
-Ale pomożecie mi wysiąść co?-spytałam.Dziewczyny się na mnie popatrzyły
-Hope!Miałaś siedzieć w domu!-powiedziała ze złością Samanta.
-Ale przemyślałam to i masz rację.Teraz wszystkie macie mnie na oku więc gdyby co powiem że się źle czuję któreś i wyjdziemy-powiedziałam.One tylko westchnęły i pomogły mi wysiąść.Weszłyśmy do szkoły i zachwiałam się.Julka złapała mnie za łokieć i jakoś doszłyśmy pod salę.Zobaczyłam Elijaha i skryłam się za dziewczynami ale zauważył mnie.Podszedł i chciał przytulić ale się cofnęłam.Zrobił zdziwioną minę.
-To dla mojego bezpieczeństwa.Mógłbyś mnie dotknąć w ranę a ja mam już dość bólu przy zakładaniu bandaży-oznajmiłam mu.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział-W aucie nie wyglądałaś najlepiej- powiedział zatroskany.
-Jest trochę lepiej-przyznałam.Zadzwonił dzwonek i wszyscy się zaczęli pchać w stronę drzwi.Weszłam przed ostatnia.Kilka dziewczyn nie przyszło dziś do szkoły więc jest dużo miejsca.
Usiadłam z Elijah w przed ostatniej ławce.Za nami usiedli Harry i Zayan.Syknęłam z bólu jak sięgałam do plecaka po książki.Wyciągnęłam je i jebnęłam na ławkę.
-Co jest?-szepnął Styles.Usiadłam bokiem do tablicy i powoli podniosłam bluzę i bluzkę.Cała trójka popatrzała na mój trochę przemoczony krwią bandaż.
-To jest.-odszepnęłam i puściłam ubrania.Odwróciłam się do nich tyłem i zaczęłam bazgrać po kartkach.Zadzwonił dzwonek na przerwę i wyszliśmy z klasy.Teraz cztery godziny wuefu.Nie będę przesadzać i nie będę ćwiczyć.
***********************************************************************************
Następny rozdział doda moja kumpela.Miłego czytania.
P.s. Komętujcie rozdziały.
Dochodzący bohaterowie. :D
![]() |
| Elijah Mikaelson-19 lat.Jest wampirem i chłopakiem Hope. |
![]() |
| Kol Mikaelson-18 lat.Jest wampirem.Bardzo pewny siebie,egoista. |
![]() |
| Katrina Pirce- Ma 18 lat i jest wampirzycą.Przyjaciółka Hope. |
![]() |
| Elena Gilbert-Ma 18 lat i jest wampirzycą.Przyjaciółka Caroline i Bonnie. |
![]() |
| Caroline-Ma 18 lat i jest wampirzycą.Przyjaciółka Eleny i Bonnie. |
![]() |
| Rebeka Mikaelson- Ma 18 lat i jest wampirzycą.Siostra Elijah,Finna,Kola i Klausa. |
![]() |
| Finn Mikaelson- Ma 19 lat i jest wampirem.Brat Rebeki,Elijah,Kola i Klausa. |
![]() |
| Klaus Mikaelson- Ma 19 lat i jest wampirem/Wilkołak.Brat Elijah,Kola,Finna i Rebeki. |
![]() |
| Bonnie Benet- Jest czarodziejką.Ma 18 lat.Przyjaciółka Eleny i Caroline.Zakochana w Damonie. |
![]() |
| Damon Salvatore-Ma 19 lat i jest wampirem.Brat Stefana.Kocha się w Bonnie i Elenie. |
![]() |
| Stefan Salvatore-Ma 19 lat i jest wampirem.Brat Damona. |
środa, 27 listopada 2013
Rozdział 7.
Po chwili zapachu już nie wyczuwałam.Zmieniłam się w człowieka.
-Zgubiłam zapach.Jakby się rozpłynął-mruczałam do siebie.
-Chodź-powiedziała Katrina.
-Nie wybieram się na to spotkanie-oznajmiłam a ona zaczęła coś mruczeć pod nosem.Chwyciła mnie za łokieć i zaczęła ciągnąć w stronę mojego domu.Po godzinie byłyśmy u mnie w pokoju i Katrina wybierała mi ciuchy.I tak się tam nie wybieram.Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic.Ubrałam bieliznę,moją czarną koszulę nocną i krótkie spodenki.Wyszłam z łazienki i zobaczyłam na fotelu wybrane ciuchy przez Katrinę.Zeszłam na dół do salonu i zobaczyłam kilka paczek chrupek i kakao.Katrina siedziała na kanapie i oglądała horror.Przyłączyłam się do niej.W połowie filmu Katrina się uśpiła.Usłyszałam jakiś chałas na podwórku.Podeszłam do okna i otworzyłam je.Zobaczyłam chłopaka o brązowych włosach.O mało zawału nie dostałam.
-Przepraszam nie chciałem Cię przestraszyć.Mogę wejść?-spytał.
-Jak chcesz-odpowiedziałam i odsunęłam się od okna.Wszedł przez okno i uśmiechnął się.
-Elijah Mikaelson- przedstawił się i wyciągnął rękę w moją stronę.
-Hope Smith-powiedziałam i podałam mu rękę.-Siadaj gdzie chcesz-oznajmiłam i usiadłam na wcześniejszym miejscu.Usiadł obok mnie.
-Co tu robisz?-spytałam.
-Mieszkam obok i pomyślałem że może się zaprzyjaźnimy-odpowiedział.Uśmiechnęłam się i wróciłam do oglądania.Usłyszałam przekręcanie zamka i odwróciłam w tamtą stronę głowę.Po chwili zobaczyłam pijane dziewczyny.Wstałam i podparłam ręce na biodrach.
-Jutro macie szkołę jak mogłyście się schlać- powiedziałam zła.Wiem że i tak jutro nie będą niczego pamiętać ale trudno.Julka o mało nie upadła.Podtrzymałam ją i zaprowadziłam do jej pokoju.Ciepnęłam ja na łóżko i zeszłam na dół.Elijah pomógł mi z dziewczynami.Po chwili znowu siedzieliśmy na kanapie w salonie.Katrina się zmyła do mojego pokoju.Po chwili ja też usnęłam.
Z perspektywy Elijah'a.
Hope chyba usnęła bo jej głowa spoczywała na moich kolanach.Jest bardzo ładna i podoba mi się bardzo.Przykryłem ją kocem i sam zasnąłem.
Rano z perspektywy Julki.
Ja pierdolę ale mam kaca giganta.Wstałam i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam bieliznę,zielone spodnie,szarą burzą bluzkę i zieloną bluzę.Wyszłam z łazienki i zabrałam plecak z książkami.Zeszłam na dól po schodach i weszłam do salonu.Zobaczyłam Hope i jakiegoś bruneta śpiących razem na kanapie.Hope miała głowę na jego torsie,a on ją obejmował.Zrobiłam im zdjęcie na pamiątkę dla Hope.Po cichu wycofałam się na korytarz i zobaczyłam dziewczyny skacowane schodziły po schodach.Miałam niezły zaciesz.
-Co się tak szczerzysz?-spytała Samanta.
-Same zobaczcie tylko cicho-szepnęłam i pokazałam na kanapę.Dziewczyny od razu dostały zaciesza.Weszłyśmy do kuchni i każda wpakowała do plecaka dwu litrową wodę.Popatrzyłam na zegar 7:30.Wyszłyśmy na dwór i zaczęłyśmy iść w stronę szkoły.
Po 10 z perspektywy Hope.
Otworzyłam oczy i co widzę tors chłopaka.Podniosłam się na ile mogłam.Zobaczyłam twarz Elijah'a.Szturchnęłam go i po chwili się obudził.Uśmiechnęliśmy się i zdjął rękę z mojej talii.Wstaliśmy i Spojrzałam na zegar.Po 10.
-Chodzisz do szkoły?-spytałam,a on kiwnął głową na tak.-To jesteś spóźniony bo jest po 10.To moja wina.Też jadę do szkoły zapisać się mogę Cię podwieść.Za dwadzieścia minut pod moim domem,okey?-oznajmiłam.
-Spoko.-odpowiedział i wyszedł.Szybko pobiegłam na górę.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam bieliznę,szare spodnie,czarną bluzkę i bluzę czarną i zbiegłam na dół.Ubrałam szare Nike i zabrałam potrzebne dokumenty.Wybiegłam z domu zatrzaskując drzwi.Wsiadłam do auta i poczekałam na Elijah'a.Po chwili przyszedł uśmiechnięty i wsiadł do mojego czarnego auta.Odpaliłam i wyjechałam z podjazdu.Dokumenty położyłam na desce rozdzielczej ale po chwili wziął je brunet i zaczął przeglądać z zaciekawieniem.Po piętnastu minutach byliśmy na parkingu szkolnym.Wysiedliśmy i Elijah oddał mi dokumenty.Weszliśmy do szkoły i trafiliśmy na przerwę.Wszyscy się na nas gapili ale mi to nie przeszkadzało.
-Odprowadzę Cię pod sekretariat i zmywam się na przynudzające lekcje,okey?-oznajmił z uśmiechem.
-Okey.Dziewczyny padną jak mnie jutro zobaczą w szkole.-powiedziałam a on się zaśmiał.
-Chodzi Ci o Black,Machood,Wesley i Conor?-spytał.
-Tak,znasz je?-spytałam.
-Pewnie,chodzę z nimi do klasy i z moimi braćmi-oznajmił.
-Ilu masz braci?-spytałam.
-Trzech i jedną siostrę-odpowiedział.-A ty masz rodzeństwo?-spytał.
-Nie-odpowiedziałam.Doszliśmy i pożegnałam się z nim.Zapukałam i po usłyszeniu "proszę"weszłam.
-Dzień Dobry.Chciała bym się zapisać do szkoły-oznajmiłam z uśmiechem.
-Dzień Dobry.Udało Ci się bo zostało ostatnie miejsce.Będziesz chodziła z Black,Wesley i innymi do klasy zostaw papiery i jutro możesz przyjść na zajęcia-oznajmiła z uśmiechem.
-Dziękuje i Do Widzenia-powiedziałam wychodząc.Mało brakowało a bym wpadła na Julkę,która śmierdziała papierosami.
-Hej,wiesz że śmierdzisz papierosami?-spytałam
-O matko znowu będę na dywaniku.-powiedziała.Zdjęłam bluzę i podałam jej.Zdjęła swoją i ubrała moją.Wzięłam jej bluzę.
-Będę z wami chodziła do klasy ale nie mów dziewczyną-oznajmiłam.Uśmiechnęła się za wadziacko i pokazała mi zdjęcie.Jak śpię wtulona w Elijah'a.Zrobiłam wielkie oczy.Jak ona mogła.
-Chyba tobie też się zabalowało-powiedziała.
-Właśnie że nie piłam wczoraj nic-wyznałam.
-No to grubo-zaśmiała się.Zadzwonił dzwonek i poszła na lekcje a ja wyszłam ze szkoły i poszłam na parking.Wsiadłam do mojego auta i wyjechałam z parkingu.Po piętnastu minutach byłam pod domem.Wysiadłam z auta i weszłam do domu.Usiadłam na kanapie i włączyłam plazmę.Po chwili zasnęłam.
Obudziłam się jak dziewczyny weszły do domu. Julka usiadła obok mnie z zacieszem.
-To mów jak było-powiedziała.
-Oglądaliśmy film i ja zasnęłam.Pewnie on też.A dla twojej wiadomości nic się nie działo-powiedziałam.
-A już myślałam że się z nim przespałaś-mruknęła.
-A wy jak się bawiłyście?-spytałam.
-Normalnie.Pierwsza odleciała nam Łucja tańczyła z jakimś blondynem,potem Samanta poleciała w ślinkę z jakimś brunetem i później my ale bez szaleństw się obeszło i zamówiłyśmy taksówkę.A resztę już znasz.-opowiedziała.Przegadałyśmy tak cały dzień potem każda poszła do siebie.Wzięłam prysznic i ubrałam bieliznę,koszule nocna i spodenki.Położyłam się do łóżka i już zasypiałam kiedy ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
-Proszę-powiedziałam i ktoś wszedł.Tym ktosiem okazał się być Elijah.Usiadł obok mnie i zaczęliśmy gadać o różnych rzeczach.Potem zasnęłam.
Z perspektywy Elijah'a.
Znowu zasnęła.Jej głowa spoczywała na moim ramieniu.Położyłem ją delikatnie na poduszce i pocałowałem w czoło.Wyszedłem z jej pokoju i zeszedłem na dół.Ubrałem buty i wyszedłem z ich domu.Po chwili byłem pod moim domem.Wszedłem i niespodzianka Finn czekał na mnie w korytarzu.Zdjąłem buty i z uśmiechem ominąłem go.
-Podoba Ci się- zgadnoł Finn.
-A co ciebie to obchodzi?-spytałem oschle.
-Dużo- rzucił kąśliwie.Prychnąłem i poszedłem do siebie.Wszedłem do łazienki i
Wziąłem prysznic.Ubrałem czarne bokserki i wyszedłem z łazienki.Położyłem się na łóżku i zasnąłem.Rano zadzwonił budzik.Szybko wstałem i ubrałem czarne rurki,biały podkoszulek i czarną bluzę.Wziąłem plecak i wpakowałem strój na w-f którego nie lubię zbytnio.Zszedłem na dół i założyłem buty.Wyszedłem z domu i wsiadłem do mojego czarnego auta.Odpaliłem i odjechałem spod domu.Po pięciu minutach byłem pod szkołą.Hope i jej koleżanki weszły do szkoły.Przywitałem się z Harrym i Zayan'em.Razem weszliśmy do szkoły i poszliśmy pod klasę.Hope i Julka gadały gdzie ma siedzieć.
-Stary siedzę z Tobą bo jak widzę i tak nas przesadzą.-oznajmił mi Harry.Zaśmiałem się i po dzwonku usiedliśmy w ostatniej ławce.Wyciągnąłem książki i zacząłem rozmawiać z Harrym.Hope też gadała.
-Hope przesiadasz się do Elijah,a Harry do Julki!-Krzyknął nauczyciel.Harry wziął swoje rzeczy i poszedł do Julki.Hope zaśmiała się i usiadła obok mnie.
-Czemu masz taką smutną minę?-spytałem szeptem.
-Bo po tej lekcji jest w-f-odszepnęła smutna.Ona ma tu siedzieć wesoła a nie smutna.Zacząłem ją łaskotać a ona zatkała sobie buzię ręką żeby się nie śmiać ale jej nie wyszło i się chichrała.Zadzwonił dzwonek i niebiesko włosa zaczęła się śmiać.W końcu się zlitowałem i przestałem ją łaskotać.Spakowalśmy swoje rzeczy i poszliśmy do szti.Wszedłem do szatni i ubrałem spodenki za kolana czarne i czerwony podkoszulek.Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na dużą salę.
-Mamy dziś łączone zajęcia z dziewczynami-oznajmił nasz wuefista.Po chwili przyszły dziewczyny.Hope była ubrana w czarne spodenki do połowy ud i niebieski podkoszulek.
-Dobierzcie się w mieszane pary!-krzyknął wuefista.Hope podeszła do mnie i dostałem z łokcia w żebra.
-To za to że mnie łaskotałeś-powiedziała uśmiechnięta.
-To bolało-jęknąłem.
-Mnie też bolał brzuch-odpowiedziała i pokazała mi język.
-Osz Ty!-krzyknąłem i przewiesiłem ją przez ramię.Zaczęła mnie bić w plecy i jęczeć że mam ją puścić.Zacząłem z nią chodzić po całej sali.Podszedłem do Malika.
-Z kim ćwiczysz?-spytałem.
-Z Julką,a ty?-spytał.Odwróciłem się do niego plecami.Hope zaczęła się śmiać.Odwróciłem się ostrożnie.Po chwili przyszedł Harry z jakąś blondynką.
-O hej Hope- przywitał się.
-Cześć-jęknęła.-Chcę na ziemię-jęknęła znowu.
-Pomarzyć se możesz-odpowiedziałem.
-Dobra koniec gadania!-krzyknął wuefista.Popatrzał na mnie i kiwnął głową z politowaniem.
-Nawet pan Ci nie pomoże-powiedziałem do niebiesko włosej.Ta tylko westchnęła i wbiła mi łokcie w plecy.
-Rubcie co chcecie ale w parach-powiedział Pan.
-To my idziemy.....-zastanowiłem się.
-Na materace-powiedziała.Poszedłem do materacy ściągnąłem ją z ramienia i położyłem na materacach a sam usiadłem obok.
-Moje żebra-jęknęła.Przewiesiłem swoją rękę przez jej kark,a ona wtuliła się we mnie.
-Wiesz że siedzisz ze mną na wszystkich lekcjach-oznajmiłem jej.
-Mi pasuje-odpowiedziała.Uśmiechnąłem się.Zadzwonił dzwonek na przerwę.Wstaliśmy i poszliśmy na przerwę.Mamy jeszcze jedną lekcje wuefu.Hope dźgnęła mnie w żebra.
-To za to że mnie bolą żebra-powiedziała i zaśmiała się.Znowu przewiesiłem ją przez swoje ramię a ona pisnęła z zaskoczenia.
-To gdzie Cię zanieść?-spytałem.
-Do Julki jest w kiblu damskim-powiedziała i zaczęła coś nucić pod nosem.Wszedłem do babskiego kibla i postawiłem ją na ziemi.Wzięła od Julki butelkę dwu litrową i zaczęła pić.Zadzwonił dzwonek i oddała Julce butelkę.Wskoczyła mi na plecy.Złapałem ją za uda i zacząłem biec za Julką.Po chwili weszliśmy na sale gimnastyczną.Wszyscy się na nas popatrzyli.Zobaczyłem Lee i jego kolegów.Oni też się na nas popatrzyli.Lee trochę poczerwieniał z zazdrości.
-Ktoś jest o Ciebie zazdrosny-oznajmiłem dziewczynie.Ta zaczęła się śmiać.
-Oświeć mnie i powiedz kto to taki-powiedziała.
-Lee-odpowiedziałem.Ona od razu tam popatrzyła.
-Niezbyt go lubię i nie mam zamiaru z nim być choćby był ostatnim chłopakiem na ziemi-oznajmiła,a ja się zaśmiałem.Podszedłem do materacy i puściłem Hope.Usiedliśmy na materacach i przewiesiłem rękę przez jej szyje.Wtuliła się w moją klatkę piersiową.
-Wpadnę do Ciebie i wyjdziemy gdzieś.-oznajmiłem jej.
-Spoko.-odpowiedziała.Wyciągnęła z kieszeni spodenek telefon i zaczęła pisać esemesy.Widziałem wszystko co pisała.Pisała z Julką i Samantą.Szło jej to całkiem szybko jak na Lamparcicę.Wiem kim jest a raczej czym i nie przeszkadza mi to.Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli się przepychać.Wstaliśmy i zaczęliśmy iść do drzwi ale zagrodził nam drogę Lee z kolegami.
-Chyba miałeś rację ale wiedz że wolę Ciebie-szepnęła mi na ucho Hope. Uśmiechnąłem się do niej.
-Czego chcesz pajacu?-warknęła do niego Hope.
-Od Ciebie nic.Możesz iść.-odpowiedział oschle.Złapała mnie za rękę i pociągła.
-No chodź kochanie.Nie zamierzam się spóźnić przez niego-powiedziała i wyszliśmy.Po chwili byliśmy pod szatnią dla dziewczyn.Weszła do niej a ja poszedłem do swojej szatni.Szybko ściągnąłem spodenki i ubrałem spodnie,biały podkoszulek i czarną bluzę.Wpakowałem spodenki i podkoszulek do plecaka.Wyszedłem z szatni i podszedłem do czekającej na mnie dziewczyny i objąłem ją w pasie.Poszliśmy na lekcję.Weszliśmy do klasy i co się okazało?Że jest tylko jedno miejsce i w dodatku obok Lee.No to fuper.Wyczuwacie ten sarkazm.Hope podeszła do Julki która siedziała z Malikiem.Poszedłem w jej ślad i stanąłem za nią.
-Julcia mogła byś się przesiąść.Proszę-powiedziała i zrobiła minę biednego kotka.Tamta westchnęła i zabrała plecak.
-Siadaj-rozkazała.Usiadłem na krześle,a ona usiadła mi na kolanach.Malik zaczął się śmiać jak Julka z drugiego końca.Wyciągnęliśmy wszystko co potrzebne na lekcję i weszła pani.Popatrzała na nas podejrzanie.
-Przeczytajcie lekcję 13-rozkazała pani.Hope otworzyła na tej lekcji i zaczęła czytać tekst.Oparłem brodę o jej ramię i też zacząłem czytać.Skończyłem pierwszą stronę ale po chwili mi się odechciało i zacząłem dźgać Hope w żebra.A ta zaczęła mnie szturchać łokciem.Po chwili zadzwonił dzwonek.Spakowaliśmy się i Hope wstała z moich kolan.Wstałem i wyszedłem za nią na korytarz.
-Zgubiłam zapach.Jakby się rozpłynął-mruczałam do siebie.
-Chodź-powiedziała Katrina.
-Nie wybieram się na to spotkanie-oznajmiłam a ona zaczęła coś mruczeć pod nosem.Chwyciła mnie za łokieć i zaczęła ciągnąć w stronę mojego domu.Po godzinie byłyśmy u mnie w pokoju i Katrina wybierała mi ciuchy.I tak się tam nie wybieram.Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic.Ubrałam bieliznę,moją czarną koszulę nocną i krótkie spodenki.Wyszłam z łazienki i zobaczyłam na fotelu wybrane ciuchy przez Katrinę.Zeszłam na dół do salonu i zobaczyłam kilka paczek chrupek i kakao.Katrina siedziała na kanapie i oglądała horror.Przyłączyłam się do niej.W połowie filmu Katrina się uśpiła.Usłyszałam jakiś chałas na podwórku.Podeszłam do okna i otworzyłam je.Zobaczyłam chłopaka o brązowych włosach.O mało zawału nie dostałam.
-Przepraszam nie chciałem Cię przestraszyć.Mogę wejść?-spytał.
-Jak chcesz-odpowiedziałam i odsunęłam się od okna.Wszedł przez okno i uśmiechnął się.
-Elijah Mikaelson- przedstawił się i wyciągnął rękę w moją stronę.
-Hope Smith-powiedziałam i podałam mu rękę.-Siadaj gdzie chcesz-oznajmiłam i usiadłam na wcześniejszym miejscu.Usiadł obok mnie.
-Co tu robisz?-spytałam.
-Mieszkam obok i pomyślałem że może się zaprzyjaźnimy-odpowiedział.Uśmiechnęłam się i wróciłam do oglądania.Usłyszałam przekręcanie zamka i odwróciłam w tamtą stronę głowę.Po chwili zobaczyłam pijane dziewczyny.Wstałam i podparłam ręce na biodrach.
-Jutro macie szkołę jak mogłyście się schlać- powiedziałam zła.Wiem że i tak jutro nie będą niczego pamiętać ale trudno.Julka o mało nie upadła.Podtrzymałam ją i zaprowadziłam do jej pokoju.Ciepnęłam ja na łóżko i zeszłam na dół.Elijah pomógł mi z dziewczynami.Po chwili znowu siedzieliśmy na kanapie w salonie.Katrina się zmyła do mojego pokoju.Po chwili ja też usnęłam.
Z perspektywy Elijah'a.
Hope chyba usnęła bo jej głowa spoczywała na moich kolanach.Jest bardzo ładna i podoba mi się bardzo.Przykryłem ją kocem i sam zasnąłem.
Rano z perspektywy Julki.
Ja pierdolę ale mam kaca giganta.Wstałam i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam bieliznę,zielone spodnie,szarą burzą bluzkę i zieloną bluzę.Wyszłam z łazienki i zabrałam plecak z książkami.Zeszłam na dól po schodach i weszłam do salonu.Zobaczyłam Hope i jakiegoś bruneta śpiących razem na kanapie.Hope miała głowę na jego torsie,a on ją obejmował.Zrobiłam im zdjęcie na pamiątkę dla Hope.Po cichu wycofałam się na korytarz i zobaczyłam dziewczyny skacowane schodziły po schodach.Miałam niezły zaciesz.
-Co się tak szczerzysz?-spytała Samanta.
-Same zobaczcie tylko cicho-szepnęłam i pokazałam na kanapę.Dziewczyny od razu dostały zaciesza.Weszłyśmy do kuchni i każda wpakowała do plecaka dwu litrową wodę.Popatrzyłam na zegar 7:30.Wyszłyśmy na dwór i zaczęłyśmy iść w stronę szkoły.
Po 10 z perspektywy Hope.
Otworzyłam oczy i co widzę tors chłopaka.Podniosłam się na ile mogłam.Zobaczyłam twarz Elijah'a.Szturchnęłam go i po chwili się obudził.Uśmiechnęliśmy się i zdjął rękę z mojej talii.Wstaliśmy i Spojrzałam na zegar.Po 10.
-Chodzisz do szkoły?-spytałam,a on kiwnął głową na tak.-To jesteś spóźniony bo jest po 10.To moja wina.Też jadę do szkoły zapisać się mogę Cię podwieść.Za dwadzieścia minut pod moim domem,okey?-oznajmiłam.
-Spoko.-odpowiedział i wyszedł.Szybko pobiegłam na górę.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam bieliznę,szare spodnie,czarną bluzkę i bluzę czarną i zbiegłam na dół.Ubrałam szare Nike i zabrałam potrzebne dokumenty.Wybiegłam z domu zatrzaskując drzwi.Wsiadłam do auta i poczekałam na Elijah'a.Po chwili przyszedł uśmiechnięty i wsiadł do mojego czarnego auta.Odpaliłam i wyjechałam z podjazdu.Dokumenty położyłam na desce rozdzielczej ale po chwili wziął je brunet i zaczął przeglądać z zaciekawieniem.Po piętnastu minutach byliśmy na parkingu szkolnym.Wysiedliśmy i Elijah oddał mi dokumenty.Weszliśmy do szkoły i trafiliśmy na przerwę.Wszyscy się na nas gapili ale mi to nie przeszkadzało.
-Odprowadzę Cię pod sekretariat i zmywam się na przynudzające lekcje,okey?-oznajmił z uśmiechem.
-Okey.Dziewczyny padną jak mnie jutro zobaczą w szkole.-powiedziałam a on się zaśmiał.
-Chodzi Ci o Black,Machood,Wesley i Conor?-spytał.
-Tak,znasz je?-spytałam.
-Pewnie,chodzę z nimi do klasy i z moimi braćmi-oznajmił.
-Ilu masz braci?-spytałam.
-Trzech i jedną siostrę-odpowiedział.-A ty masz rodzeństwo?-spytał.
-Nie-odpowiedziałam.Doszliśmy i pożegnałam się z nim.Zapukałam i po usłyszeniu "proszę"weszłam.
-Dzień Dobry.Chciała bym się zapisać do szkoły-oznajmiłam z uśmiechem.
-Dzień Dobry.Udało Ci się bo zostało ostatnie miejsce.Będziesz chodziła z Black,Wesley i innymi do klasy zostaw papiery i jutro możesz przyjść na zajęcia-oznajmiła z uśmiechem.
-Dziękuje i Do Widzenia-powiedziałam wychodząc.Mało brakowało a bym wpadła na Julkę,która śmierdziała papierosami.
-Hej,wiesz że śmierdzisz papierosami?-spytałam
-O matko znowu będę na dywaniku.-powiedziała.Zdjęłam bluzę i podałam jej.Zdjęła swoją i ubrała moją.Wzięłam jej bluzę.
-Będę z wami chodziła do klasy ale nie mów dziewczyną-oznajmiłam.Uśmiechnęła się za wadziacko i pokazała mi zdjęcie.Jak śpię wtulona w Elijah'a.Zrobiłam wielkie oczy.Jak ona mogła.
-Chyba tobie też się zabalowało-powiedziała.
-Właśnie że nie piłam wczoraj nic-wyznałam.
-No to grubo-zaśmiała się.Zadzwonił dzwonek i poszła na lekcje a ja wyszłam ze szkoły i poszłam na parking.Wsiadłam do mojego auta i wyjechałam z parkingu.Po piętnastu minutach byłam pod domem.Wysiadłam z auta i weszłam do domu.Usiadłam na kanapie i włączyłam plazmę.Po chwili zasnęłam.
Obudziłam się jak dziewczyny weszły do domu. Julka usiadła obok mnie z zacieszem.
-To mów jak było-powiedziała.
-Oglądaliśmy film i ja zasnęłam.Pewnie on też.A dla twojej wiadomości nic się nie działo-powiedziałam.
-A już myślałam że się z nim przespałaś-mruknęła.
-A wy jak się bawiłyście?-spytałam.
-Normalnie.Pierwsza odleciała nam Łucja tańczyła z jakimś blondynem,potem Samanta poleciała w ślinkę z jakimś brunetem i później my ale bez szaleństw się obeszło i zamówiłyśmy taksówkę.A resztę już znasz.-opowiedziała.Przegadałyśmy tak cały dzień potem każda poszła do siebie.Wzięłam prysznic i ubrałam bieliznę,koszule nocna i spodenki.Położyłam się do łóżka i już zasypiałam kiedy ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
-Proszę-powiedziałam i ktoś wszedł.Tym ktosiem okazał się być Elijah.Usiadł obok mnie i zaczęliśmy gadać o różnych rzeczach.Potem zasnęłam.
Z perspektywy Elijah'a.
Znowu zasnęła.Jej głowa spoczywała na moim ramieniu.Położyłem ją delikatnie na poduszce i pocałowałem w czoło.Wyszedłem z jej pokoju i zeszedłem na dół.Ubrałem buty i wyszedłem z ich domu.Po chwili byłem pod moim domem.Wszedłem i niespodzianka Finn czekał na mnie w korytarzu.Zdjąłem buty i z uśmiechem ominąłem go.
-Podoba Ci się- zgadnoł Finn.
-A co ciebie to obchodzi?-spytałem oschle.
-Dużo- rzucił kąśliwie.Prychnąłem i poszedłem do siebie.Wszedłem do łazienki i
Wziąłem prysznic.Ubrałem czarne bokserki i wyszedłem z łazienki.Położyłem się na łóżku i zasnąłem.Rano zadzwonił budzik.Szybko wstałem i ubrałem czarne rurki,biały podkoszulek i czarną bluzę.Wziąłem plecak i wpakowałem strój na w-f którego nie lubię zbytnio.Zszedłem na dół i założyłem buty.Wyszedłem z domu i wsiadłem do mojego czarnego auta.Odpaliłem i odjechałem spod domu.Po pięciu minutach byłem pod szkołą.Hope i jej koleżanki weszły do szkoły.Przywitałem się z Harrym i Zayan'em.Razem weszliśmy do szkoły i poszliśmy pod klasę.Hope i Julka gadały gdzie ma siedzieć.
-Stary siedzę z Tobą bo jak widzę i tak nas przesadzą.-oznajmił mi Harry.Zaśmiałem się i po dzwonku usiedliśmy w ostatniej ławce.Wyciągnąłem książki i zacząłem rozmawiać z Harrym.Hope też gadała.
-Hope przesiadasz się do Elijah,a Harry do Julki!-Krzyknął nauczyciel.Harry wziął swoje rzeczy i poszedł do Julki.Hope zaśmiała się i usiadła obok mnie.
-Czemu masz taką smutną minę?-spytałem szeptem.
-Bo po tej lekcji jest w-f-odszepnęła smutna.Ona ma tu siedzieć wesoła a nie smutna.Zacząłem ją łaskotać a ona zatkała sobie buzię ręką żeby się nie śmiać ale jej nie wyszło i się chichrała.Zadzwonił dzwonek i niebiesko włosa zaczęła się śmiać.W końcu się zlitowałem i przestałem ją łaskotać.Spakowalśmy swoje rzeczy i poszliśmy do szti.Wszedłem do szatni i ubrałem spodenki za kolana czarne i czerwony podkoszulek.Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na dużą salę.
-Mamy dziś łączone zajęcia z dziewczynami-oznajmił nasz wuefista.Po chwili przyszły dziewczyny.Hope była ubrana w czarne spodenki do połowy ud i niebieski podkoszulek.
-Dobierzcie się w mieszane pary!-krzyknął wuefista.Hope podeszła do mnie i dostałem z łokcia w żebra.
-To za to że mnie łaskotałeś-powiedziała uśmiechnięta.
-To bolało-jęknąłem.
-Mnie też bolał brzuch-odpowiedziała i pokazała mi język.
-Osz Ty!-krzyknąłem i przewiesiłem ją przez ramię.Zaczęła mnie bić w plecy i jęczeć że mam ją puścić.Zacząłem z nią chodzić po całej sali.Podszedłem do Malika.
-Z kim ćwiczysz?-spytałem.
-Z Julką,a ty?-spytał.Odwróciłem się do niego plecami.Hope zaczęła się śmiać.Odwróciłem się ostrożnie.Po chwili przyszedł Harry z jakąś blondynką.
-O hej Hope- przywitał się.
-Cześć-jęknęła.-Chcę na ziemię-jęknęła znowu.
-Pomarzyć se możesz-odpowiedziałem.
-Dobra koniec gadania!-krzyknął wuefista.Popatrzał na mnie i kiwnął głową z politowaniem.
-Nawet pan Ci nie pomoże-powiedziałem do niebiesko włosej.Ta tylko westchnęła i wbiła mi łokcie w plecy.
-Rubcie co chcecie ale w parach-powiedział Pan.
-To my idziemy.....-zastanowiłem się.
-Na materace-powiedziała.Poszedłem do materacy ściągnąłem ją z ramienia i położyłem na materacach a sam usiadłem obok.
-Moje żebra-jęknęła.Przewiesiłem swoją rękę przez jej kark,a ona wtuliła się we mnie.
-Wiesz że siedzisz ze mną na wszystkich lekcjach-oznajmiłem jej.
-Mi pasuje-odpowiedziała.Uśmiechnąłem się.Zadzwonił dzwonek na przerwę.Wstaliśmy i poszliśmy na przerwę.Mamy jeszcze jedną lekcje wuefu.Hope dźgnęła mnie w żebra.
-To za to że mnie bolą żebra-powiedziała i zaśmiała się.Znowu przewiesiłem ją przez swoje ramię a ona pisnęła z zaskoczenia.
-To gdzie Cię zanieść?-spytałem.
-Do Julki jest w kiblu damskim-powiedziała i zaczęła coś nucić pod nosem.Wszedłem do babskiego kibla i postawiłem ją na ziemi.Wzięła od Julki butelkę dwu litrową i zaczęła pić.Zadzwonił dzwonek i oddała Julce butelkę.Wskoczyła mi na plecy.Złapałem ją za uda i zacząłem biec za Julką.Po chwili weszliśmy na sale gimnastyczną.Wszyscy się na nas popatrzyli.Zobaczyłem Lee i jego kolegów.Oni też się na nas popatrzyli.Lee trochę poczerwieniał z zazdrości.
-Ktoś jest o Ciebie zazdrosny-oznajmiłem dziewczynie.Ta zaczęła się śmiać.
-Oświeć mnie i powiedz kto to taki-powiedziała.
-Lee-odpowiedziałem.Ona od razu tam popatrzyła.
-Niezbyt go lubię i nie mam zamiaru z nim być choćby był ostatnim chłopakiem na ziemi-oznajmiła,a ja się zaśmiałem.Podszedłem do materacy i puściłem Hope.Usiedliśmy na materacach i przewiesiłem rękę przez jej szyje.Wtuliła się w moją klatkę piersiową.
-Wpadnę do Ciebie i wyjdziemy gdzieś.-oznajmiłem jej.
-Spoko.-odpowiedziała.Wyciągnęła z kieszeni spodenek telefon i zaczęła pisać esemesy.Widziałem wszystko co pisała.Pisała z Julką i Samantą.Szło jej to całkiem szybko jak na Lamparcicę.Wiem kim jest a raczej czym i nie przeszkadza mi to.Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli się przepychać.Wstaliśmy i zaczęliśmy iść do drzwi ale zagrodził nam drogę Lee z kolegami.
-Chyba miałeś rację ale wiedz że wolę Ciebie-szepnęła mi na ucho Hope. Uśmiechnąłem się do niej.
-Czego chcesz pajacu?-warknęła do niego Hope.
-Od Ciebie nic.Możesz iść.-odpowiedział oschle.Złapała mnie za rękę i pociągła.
-No chodź kochanie.Nie zamierzam się spóźnić przez niego-powiedziała i wyszliśmy.Po chwili byliśmy pod szatnią dla dziewczyn.Weszła do niej a ja poszedłem do swojej szatni.Szybko ściągnąłem spodenki i ubrałem spodnie,biały podkoszulek i czarną bluzę.Wpakowałem spodenki i podkoszulek do plecaka.Wyszedłem z szatni i podszedłem do czekającej na mnie dziewczyny i objąłem ją w pasie.Poszliśmy na lekcję.Weszliśmy do klasy i co się okazało?Że jest tylko jedno miejsce i w dodatku obok Lee.No to fuper.Wyczuwacie ten sarkazm.Hope podeszła do Julki która siedziała z Malikiem.Poszedłem w jej ślad i stanąłem za nią.
-Julcia mogła byś się przesiąść.Proszę-powiedziała i zrobiła minę biednego kotka.Tamta westchnęła i zabrała plecak.
-Siadaj-rozkazała.Usiadłem na krześle,a ona usiadła mi na kolanach.Malik zaczął się śmiać jak Julka z drugiego końca.Wyciągnęliśmy wszystko co potrzebne na lekcję i weszła pani.Popatrzała na nas podejrzanie.
-Przeczytajcie lekcję 13-rozkazała pani.Hope otworzyła na tej lekcji i zaczęła czytać tekst.Oparłem brodę o jej ramię i też zacząłem czytać.Skończyłem pierwszą stronę ale po chwili mi się odechciało i zacząłem dźgać Hope w żebra.A ta zaczęła mnie szturchać łokciem.Po chwili zadzwonił dzwonek.Spakowaliśmy się i Hope wstała z moich kolan.Wstałem i wyszedłem za nią na korytarz.
niedziela, 24 listopada 2013
Rozdział 6
Wyszłyśmy ze starej szopy i poszłyśmy do domu.Weszłyśmy do domu i każda z nas poszłam do swojego pokoju.Wzięłam dresy i luźną podkoszulkę.Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic.Ubrałam bieliznę i wcześniej zabrane ciuchy i wyszłam z łazienki.Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach na dół do kuchni.Zrobiłam sobie kanapki i zaczęłam je jeść.Julka zbiegła na duł i zaczekała chwilę przed drzwiami wejściowymi.Po chwili zadzwonił dzwonek i Julka otworzyła.Dokończyłam kanapkę i popędziłam do pokoju.Weszłam do pokoju i wyciągnęłam z szafki trzy butelki 0,7.Napisałam do Nikity żeby przyszła.Po chwili się zjawiła.Usiadła na łóżku z dwoma kieliszkami.Podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz.
-To dla pewności żeby tu nie weszli-oznajmiłam siadając na łóżku.Po dwóch godzinach wypiłyśmy wszystkie moje pochowane 0,7 a było ich koło dwudziestu.Nawet się nie najebałyśmy.
-No kurwa co jest?!-Nikita już szag trafiał z tego powodu.Ja miałam niezły ubaw.Wzięła ostatnią butelkę procentową i wypiła duszkiem.Zaczęłam się z niej śmiać.Coś zastukało w okno mojego pokoju.Powoli podeszłam do okna i wyjrzałam.Nikogo i niczego nie zobaczyłam.Otworzyłam okno i wychyliłam się trochę.Nic nie zobaczyłam.
-I co Nikita?-spytałam ją czy się najebała czy nie ale nie usłyszałam odpowiedzi.Odwróciłam się i jej nie było.Co jest kurwa.Podeszłam do łóżka i zobaczyłam karteczkę.
Witaj Hope.
Dziś o 22 w waszym lesie przy starej chatce.
Bądź sama bo Nikita może za to zapłacić.
Nikomu nie mów o tym spotkaniu.
Do zobaczenia!
Salvatore.
Jeden z braci tego pożałuje.Popatrzyłam na zegar.20:38.Jutro będę miała kaca i kilka siniaków.Otworzyłam drzwi od pokoju i wyszłam na korytarz.Okej wiem że tu zawsze jest cicho ale nie aż tak!Szybko zbiegłam po schodach na duł.Weszłam do salonu i zgon.Nikogo nie ma.Podbiegłam do kanapy i nie zobaczyłam żadnej karteczki.Wbiegłam do kuchni.Podeszłam do lodówki i odkleiłam karteczkę.
Hope poszłyśmy z chłopakami na spacer i nie wiemy kiedy wrócimy.
Samanta,Łucja i Julka.
Ja pierdole.Zawału dostane niedługo.Wróciłam do pokoju i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i umyłam się i włosy.Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam bieliznę.(I to na obrazie)
Wysuszyłam włosy i związałam w kucyka.wyszłam z łazienki i wyszłam z pokoju.Zbiegłam po schodach na dół i wyszłam z domu.Zakluczyłam drzwi i pobiegłam za dom.W bardzo szybkim tempie przebiegłam całą trasę do lasu.Wbiegłam do niego i zaczęłam biec przez las.Po pół godzinie biegnięcia zobaczyłam rysy starej chatki.Zwolniłam i zaczęłam się rozglądać na pułapkami.Za dużo się naoglądałam horrorów.Zrobiłam kilka kroków i przez przypadek stanęłam na żyłce.Cofnęłam się.Dobrze zrobiłam bo po chwili jakby wyrosły ostre duże gwoździe.Ciekawe jak Któryś z
Salvator'ów tędy przeszedł.Popatrzyłam do góry.Gałęzie drzew układały się jak rury.Podskoczyłam i chwyciłam rękami gałęzi.Zgięłam nogi i zaczęłam przekładać ręce.Po chwili byłam już po drugiej stronie.Weszłam do chatki i zaczęłam się rozglądać.Zauważyłam związaną Nikitę.Podbiegłam do niej i ją rozwiązałam.
-Dzięki,Ale to jest pułapka Damona-oznajmiła- Chciał żebyś myślała że wygrałaś-wyznała.Usłyszałam szybkie kroki ale udawałam że ich nie słyszę- Uważaj!-krzyknęła Nikita.Schyliłam się i skosiłam napastnika.Nie spodziewał się tego i upadł na ziemie.Odwróciłam się do niego twarzą.Wstał uśmiechnięty.Po chwili usłyszałam kroki nade mną i odskoczyłam w porę bo bo się sufit rozkruszył i bym oberwała.W kurzu nic nie widziałam ale mam za to bardzo dobry słuch.Ktoś wszedł do chatki i stanął przede mną.Zrobiłam szybki unik.Nagle ściana za mną się rozjebała i ujrzałam Katrinę Pirce.
Swoją drogą jest podobna do Eleny.Przytuliłyśmy się i uśmiechnęłyśmy.Razem jesteśmy niepokonane.Ona jest wampirzycą, a ja Lampartem.
-Dawno się nie widziałyśmy.Co u ciebie?-powiedziałyśmy jednocześnie z czego się zaśmiałyśmy.
-W porządku.Zaprzyjaźniłam się z Black,Machood,Wesley i Comer a poza tym jest po staremu, a u ciebie?-odpowiedziałam.Uśmiechnęła się tajemniczo.
-Ja dalej robię to co wsześniej.-odpowiedziała-Widzę że mamy wspólnego wroga-westchnęła.
-Ta-przyznałam-Pomogę Ci z nimi a Ty pozwolisz mi Ci pomóc przy ich torturowaniu,zgoda?-wysłałam jej myśl.Kiwnęła głową na tak.Katrina złamała kark Damonowi i Elenie a ja Stefanowi.
-Co teraz?-spytałam.
-Ja zabieram Damona i Elenę, a ty Stefana i biegniesz za mną-oznajmiła biorąc ich obojga.Przełożyłam Stefana przez swoje ramię i pobiegłam za nią.
-Nika wracaj do domu i powiedz dziewczyną że wrócę za tydzień!-krzyknęłam do niej.Biegłam za Katriną przez las.Po piętnastu minutach byłyśmy przed jakimś starym domem.Weszłyśmy do niego i zeszłyśmy po starych drewnianych schodach do piwnicy.Kat zapięła Elenę do metalowego krzesła,a Damona do ściany i przypięła mu ręce i nogi metalowymi kajdanami.Stefana zamknęłyśmy w celi z mocnymi kratami posmarowanymi werbeną.Po chwili się ocknęli i zaczęli się rozglądać.
-Witam w mojej piwnicy tortur-powiedziała uśmiechnięta.Wszyscy zaczęli się szarpać.Stefan zaczął szarpać kraty i poranił sobie ręce,Damon uwolnił sobie jedną rękę.Miał poranioną kostkę u ręki,a Elenie metalowe zapięcia wbiły się w ciało.Katrina miała z tego frajdę podobnie jak ja.Sami się o to prosili porywając Black.
-Masz więcej werbeny?-spytałam nagle.Pokazała ręką na metalowe drzwi.Podeszłam do nich i otworzyłam je.Nagle coś mnie złapało za gardło i przycisnęło do ściany.
-Co to kurwa jest?!-wydusiłam.Zmieniłam się w Lamparta i odgryzłam wampirowi głowę.Odepchnęłam trupa i zmieniłam się w człowieka.Katrina ściągnęła kurtkę i rzuciła w kąt.
Wszyscy byli w szoku moją przemianą.Wyciągnęłam zapalniczkę i odpaliłam ją.Rzuciłam na leżącego na ziemi wampira, w momencie się zapalił i spłonął.
-Zapomniałam,że tam jeszcze jest Karl-powiedziała Kat.Podeszłam do otwartych drzwi i odwróciłam głowę w jej stronę.
-Jest tam jeszcze coś co mnie nie zaskoczy?-spytałam obojętnie.Ona tylko wzruszyła ramionami.Cała ona nigdy Ci nie powie co Cię czeka pod wskazanymi drzwiami.Wyciągnęłam osikowy kołek z rękawa i weszłam do pomieszczenia.Podeszłam do stołu i urwałam kilka liści werbeny.Odwróciłam się i wyszłam z tego dziwnego pokoju.Zamknęłam drzwi i pomachałam jej liśćmi przed twarzą.Podeszłam do Eleny i już miałam włożyć jej to do ust.
-Katrino powiedz jej żeby tego nie robiła!!Powiem Ci wszystko co chcesz tylko niech ona tego nie robi!!-zaczął krzyczeć Stefan.
-Zamknij się ona tego nie zrobi!!-krzyknął Damon.Uśmiechnęłam się pod nosem i wepchnęłam Elenie jeden listek.Zatkałam jej usta żeby nie mogła tego zwymiotować.Zaczęła się szarpać i jęczeć.
-Dalej jesteś pewny?-spytałam Damona.W jego oczach widziałam strach i złość.-Też tak myślę-warknęłam.
-Powiedz co wiesz o rodzinie Pierwszych- oznajmiła Stefanowi-W przeciwnym razie ona umrze-zagroziła.
-Dobrze-westchnął.Podstawiłam Elenie pod brodę miskę i zdjęłam swoją rękę z jej ust.Zwymiotowała prosto do miski i zasłabła.
Stefan zaczął gadach dość szybko ale i tak wszystko słyszałam.Położyłam miskę w kącie i zmieniłam się w Lamparta.Dziewczyny tu biegną.Szybko zmieniłam się w człowieka i Odwróciłam się przodem do Katriny.Obserwowała mnie.Byłam zszokowana,zła,przestraszona i zamyślona.Otrząsnęłam się i wyostrzyłam słuch.Były blisko zbyt blisko ale jeszcze nie na tyle by zobaczyć budynek w którym jesteśmy.
-One tu idą.Są blisko ale nie na tyle by zobaczyć budynek.Będą tu za piętnaście minut-wyszeptałam jakby w transie.Usłyszałam jeszcze kroki,Katrina też je usłyszała.-Młoda łowczyni.Poluje na Ciebie Katrino-wyszeptałam i upadłam na podłogę.-Postaram się zmienić twój wygląd i budynek.Ale pamiętaj nie mogą tu zejść bo wszystko się wyda-oznajmiłam jej szeptem.Jestem na tyle silna by wytrzymać trzy godziny.Zmieniłam dom,Katrinę i swój wygląd ulepszyłam trochę.
Piwnica została wyciszona i drzwi od piwnicy zostały przeze mnie ukryte.Druga ja i Katrina wyszły z piwnicy.Katrina usiadła na przeciwko mnie i obserwowała.
Z perspektywy drugiej Hope.
Wyszłyśmy z piwnicy i poszłyśmy do kuchni.
-Musisz wymyślić sobie imię Kat-oznajmiłam jej.
-Lolitta- westchnęła Kat.Usłyszałyśmy pukanie.Wstałam i otworzyłam dziewczynom.Weszły do kuchni i zaczęły mierzyć wzrokiem Lole.
-To jest Lola.Lola to są Julka,Samanta i Łucja,moje przyjaciółki.Podały sobie ręce i usiadły przy stole.Łowczyni sama weszła do domu.Wbiegła do kuchni i każdą z nas zmierzyła wzrokiem.
-Gdzie Katrina?-spytała oschle.Lola wstała i podeszła do piszczącego czajnika.Rozlała do pięciu kubków wody.Podała każdej z nas i usiadła na swoje miejsce.Odwróciłam się do Łowczyni.
-A kto to jest?-spytałam z ciekawością.
-Wampirzyca, która zabiła kilku ludzi.Poluję na nią od 17 lat-odpowiedziała.
-Wampirzyca hahahahahaha nie istnieją takie bzdury.Kto Ci takie bajki opowiedział?-wyśmiałam ją.
-Wampiry istnieją naprawdę!To nie jest bajka!-podniosła głos.
-Urwałaś się z wariatkowa czy co?-spytałam.
-Z niczego takiego się nie urwałam!Gadaj gdzie ona jest!-krzyknęła do mnie.
-W legedzie jest.Wysłałam ją tam.Pewnie już zdechła z pragnienia.Jesteśmy czarodziejkami.Zadarła z niewłaściwymi osobami.Ciebie też tam mogę wysłać skoro jej szukasz-oznajmiłam jej.
-Nie wierzę Ci!Udowodnij to!-krzyknęła znowu.Wstałam i podeszłam do lodówki.Wyciągnęłam książkę i otworzyłam na pierwszej lepszej stronie.Wypowiedziałam zaklęcie fikcji i zobaczyłam fikcyjną Katrinę, która nie żyła.Pokazałam to Łowczyni a ta zaczęła przeklinać.
-Dobra wierzę Ci.Możesz mnie odesłać z powrotem do Trumny Niewyjścia i Snu?-spytała naglę.A co to takiego jest?Wypowiedziałam zaklęcie przenoszące i zniknęła.Popatrzyłam na zegar.Minęła godzina.
-Dobra dziewczyny ja tu zostaję do tygodnia i wracam.Lola uczy mnie samodzielności,opanowania i przetrwania w lesie.Moja przerwa się skończyła i musimy wracać do zajęć.-oznajmiłam dziewczyną.
-Dobrze.Będziemy czekać i tęsknić-powiedziały.Przytuliły mnie i wyszły.To kłamanie dobrze mi idzie.Upewniwszy się że poszły i są daleko wróciłam do domu i podeszłam do Loli.
-Szybko na duł-powiedziałam.Otworzyłam ukryte drzwi i szybko zeszłyśmy schodami na duł.
Z perspektywy Hope.
Zobaczyłam nasze klony które po chwili zniknęły.Upadłam na ziemię i szybko oddychałam.Już po wszystkim.Usłyszałyśmy kroki i po chwili zobaczyłyśmy dwie dziewczyny.Blondynkę i ciemno skórą dziewczynę o czarnych włosach.Wstałam.Nagle światło zgasło i było strasznie ciemno.Ja pierdolę czuję się jak w horrorze.Wyczułam męski zapach perfum i mimowolnie się cofnęłam o kilka kroków w tył.Wpadłam na kogoś i upadliśmy na podłogę z hukiem.Światło się zapaliło i zobaczyłam Katrinę.Uśmiechnęłam się przepraszająco i wstałyśmy.Popatrzyłam na swoją rękę w której miałam kopertę i liścik.Otworzyłam kopertę i wyciągnęłam zdjęcia.Zobaczyłam swoje zdjęcia podczas przemiany i kilka innych.Byłam zszokowana bo nikogo tam nie widziałam.Wyciągnęłam liścik i zaczęłam czytać.
Witaj Hope!
Zapraszam Cie do mojego domu.Jutro o 17.Pogadamy.
Jeśli nie przyjdziesz te zdjęcia które zobaczyłaś
trafią do dziennikarzy i zostaną opublikowane.
Elijah Mikaelson
Uważaj bo ci kurwa uwierzę.Choćby mnie tam mieli ciągnąć nie pójdę.Na odwrocie był adres.Blisko nas.
-Wy też dostałyście zdjęcia na których jesteście pogrążone?-spytałam.Przytaknęły.Popatrzyłam na Katrinę była zawiedziona i zła.Wyszła z piwnicy dlatego poszłam za nią.
-Co jest?-spytałam jak byłyśmy na dworze.Wyczułam te perfumy co w piwnicy.-Czujesz to?-spytałam.Pokiwała przecząco głową.Zmieniłam się w Lamparta i podążyłam za zapachem.
-To dla pewności żeby tu nie weszli-oznajmiłam siadając na łóżku.Po dwóch godzinach wypiłyśmy wszystkie moje pochowane 0,7 a było ich koło dwudziestu.Nawet się nie najebałyśmy.
-No kurwa co jest?!-Nikita już szag trafiał z tego powodu.Ja miałam niezły ubaw.Wzięła ostatnią butelkę procentową i wypiła duszkiem.Zaczęłam się z niej śmiać.Coś zastukało w okno mojego pokoju.Powoli podeszłam do okna i wyjrzałam.Nikogo i niczego nie zobaczyłam.Otworzyłam okno i wychyliłam się trochę.Nic nie zobaczyłam.
-I co Nikita?-spytałam ją czy się najebała czy nie ale nie usłyszałam odpowiedzi.Odwróciłam się i jej nie było.Co jest kurwa.Podeszłam do łóżka i zobaczyłam karteczkę.
Witaj Hope.
Dziś o 22 w waszym lesie przy starej chatce.
Bądź sama bo Nikita może za to zapłacić.
Nikomu nie mów o tym spotkaniu.
Do zobaczenia!
Salvatore.
Jeden z braci tego pożałuje.Popatrzyłam na zegar.20:38.Jutro będę miała kaca i kilka siniaków.Otworzyłam drzwi od pokoju i wyszłam na korytarz.Okej wiem że tu zawsze jest cicho ale nie aż tak!Szybko zbiegłam po schodach na duł.Weszłam do salonu i zgon.Nikogo nie ma.Podbiegłam do kanapy i nie zobaczyłam żadnej karteczki.Wbiegłam do kuchni.Podeszłam do lodówki i odkleiłam karteczkę.
Hope poszłyśmy z chłopakami na spacer i nie wiemy kiedy wrócimy.
Samanta,Łucja i Julka.
Ja pierdole.Zawału dostane niedługo.Wróciłam do pokoju i weszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic i umyłam się i włosy.Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam bieliznę.(I to na obrazie)
Salvator'ów tędy przeszedł.Popatrzyłam do góry.Gałęzie drzew układały się jak rury.Podskoczyłam i chwyciłam rękami gałęzi.Zgięłam nogi i zaczęłam przekładać ręce.Po chwili byłam już po drugiej stronie.Weszłam do chatki i zaczęłam się rozglądać.Zauważyłam związaną Nikitę.Podbiegłam do niej i ją rozwiązałam.
-Dzięki,Ale to jest pułapka Damona-oznajmiła- Chciał żebyś myślała że wygrałaś-wyznała.Usłyszałam szybkie kroki ale udawałam że ich nie słyszę- Uważaj!-krzyknęła Nikita.Schyliłam się i skosiłam napastnika.Nie spodziewał się tego i upadł na ziemie.Odwróciłam się do niego twarzą.Wstał uśmiechnięty.Po chwili usłyszałam kroki nade mną i odskoczyłam w porę bo bo się sufit rozkruszył i bym oberwała.W kurzu nic nie widziałam ale mam za to bardzo dobry słuch.Ktoś wszedł do chatki i stanął przede mną.Zrobiłam szybki unik.Nagle ściana za mną się rozjebała i ujrzałam Katrinę Pirce.
Swoją drogą jest podobna do Eleny.Przytuliłyśmy się i uśmiechnęłyśmy.Razem jesteśmy niepokonane.Ona jest wampirzycą, a ja Lampartem.
-Dawno się nie widziałyśmy.Co u ciebie?-powiedziałyśmy jednocześnie z czego się zaśmiałyśmy.
-W porządku.Zaprzyjaźniłam się z Black,Machood,Wesley i Comer a poza tym jest po staremu, a u ciebie?-odpowiedziałam.Uśmiechnęła się tajemniczo.
-Ja dalej robię to co wsześniej.-odpowiedziała-Widzę że mamy wspólnego wroga-westchnęła.
-Ta-przyznałam-Pomogę Ci z nimi a Ty pozwolisz mi Ci pomóc przy ich torturowaniu,zgoda?-wysłałam jej myśl.Kiwnęła głową na tak.Katrina złamała kark Damonowi i Elenie a ja Stefanowi.
-Co teraz?-spytałam.
-Ja zabieram Damona i Elenę, a ty Stefana i biegniesz za mną-oznajmiła biorąc ich obojga.Przełożyłam Stefana przez swoje ramię i pobiegłam za nią.
-Nika wracaj do domu i powiedz dziewczyną że wrócę za tydzień!-krzyknęłam do niej.Biegłam za Katriną przez las.Po piętnastu minutach byłyśmy przed jakimś starym domem.Weszłyśmy do niego i zeszłyśmy po starych drewnianych schodach do piwnicy.Kat zapięła Elenę do metalowego krzesła,a Damona do ściany i przypięła mu ręce i nogi metalowymi kajdanami.Stefana zamknęłyśmy w celi z mocnymi kratami posmarowanymi werbeną.Po chwili się ocknęli i zaczęli się rozglądać.
-Witam w mojej piwnicy tortur-powiedziała uśmiechnięta.Wszyscy zaczęli się szarpać.Stefan zaczął szarpać kraty i poranił sobie ręce,Damon uwolnił sobie jedną rękę.Miał poranioną kostkę u ręki,a Elenie metalowe zapięcia wbiły się w ciało.Katrina miała z tego frajdę podobnie jak ja.Sami się o to prosili porywając Black.
-Masz więcej werbeny?-spytałam nagle.Pokazała ręką na metalowe drzwi.Podeszłam do nich i otworzyłam je.Nagle coś mnie złapało za gardło i przycisnęło do ściany.
-Co to kurwa jest?!-wydusiłam.Zmieniłam się w Lamparta i odgryzłam wampirowi głowę.Odepchnęłam trupa i zmieniłam się w człowieka.Katrina ściągnęła kurtkę i rzuciła w kąt.
Wszyscy byli w szoku moją przemianą.Wyciągnęłam zapalniczkę i odpaliłam ją.Rzuciłam na leżącego na ziemi wampira, w momencie się zapalił i spłonął.
-Zapomniałam,że tam jeszcze jest Karl-powiedziała Kat.Podeszłam do otwartych drzwi i odwróciłam głowę w jej stronę.
-Jest tam jeszcze coś co mnie nie zaskoczy?-spytałam obojętnie.Ona tylko wzruszyła ramionami.Cała ona nigdy Ci nie powie co Cię czeka pod wskazanymi drzwiami.Wyciągnęłam osikowy kołek z rękawa i weszłam do pomieszczenia.Podeszłam do stołu i urwałam kilka liści werbeny.Odwróciłam się i wyszłam z tego dziwnego pokoju.Zamknęłam drzwi i pomachałam jej liśćmi przed twarzą.Podeszłam do Eleny i już miałam włożyć jej to do ust.
-Katrino powiedz jej żeby tego nie robiła!!Powiem Ci wszystko co chcesz tylko niech ona tego nie robi!!-zaczął krzyczeć Stefan.
-Zamknij się ona tego nie zrobi!!-krzyknął Damon.Uśmiechnęłam się pod nosem i wepchnęłam Elenie jeden listek.Zatkałam jej usta żeby nie mogła tego zwymiotować.Zaczęła się szarpać i jęczeć.
-Dalej jesteś pewny?-spytałam Damona.W jego oczach widziałam strach i złość.-Też tak myślę-warknęłam.
-Powiedz co wiesz o rodzinie Pierwszych- oznajmiła Stefanowi-W przeciwnym razie ona umrze-zagroziła.
-Dobrze-westchnął.Podstawiłam Elenie pod brodę miskę i zdjęłam swoją rękę z jej ust.Zwymiotowała prosto do miski i zasłabła.
Stefan zaczął gadach dość szybko ale i tak wszystko słyszałam.Położyłam miskę w kącie i zmieniłam się w Lamparta.Dziewczyny tu biegną.Szybko zmieniłam się w człowieka i Odwróciłam się przodem do Katriny.Obserwowała mnie.Byłam zszokowana,zła,przestraszona i zamyślona.Otrząsnęłam się i wyostrzyłam słuch.Były blisko zbyt blisko ale jeszcze nie na tyle by zobaczyć budynek w którym jesteśmy.
-One tu idą.Są blisko ale nie na tyle by zobaczyć budynek.Będą tu za piętnaście minut-wyszeptałam jakby w transie.Usłyszałam jeszcze kroki,Katrina też je usłyszała.-Młoda łowczyni.Poluje na Ciebie Katrino-wyszeptałam i upadłam na podłogę.-Postaram się zmienić twój wygląd i budynek.Ale pamiętaj nie mogą tu zejść bo wszystko się wyda-oznajmiłam jej szeptem.Jestem na tyle silna by wytrzymać trzy godziny.Zmieniłam dom,Katrinę i swój wygląd ulepszyłam trochę.
![]() |
| Mój nowy wygląd na trzy godziny. |
![]() |
| Katriny wygląd na trzy godziny. |
Z perspektywy drugiej Hope.
Wyszłyśmy z piwnicy i poszłyśmy do kuchni.
-Musisz wymyślić sobie imię Kat-oznajmiłam jej.
-Lolitta- westchnęła Kat.Usłyszałyśmy pukanie.Wstałam i otworzyłam dziewczynom.Weszły do kuchni i zaczęły mierzyć wzrokiem Lole.
-To jest Lola.Lola to są Julka,Samanta i Łucja,moje przyjaciółki.Podały sobie ręce i usiadły przy stole.Łowczyni sama weszła do domu.Wbiegła do kuchni i każdą z nas zmierzyła wzrokiem.
![]() |
| (Tak wygląda Łowczyni) |
![]() |
| (A tak ma wymalowane oczy) |
-A kto to jest?-spytałam z ciekawością.
-Wampirzyca, która zabiła kilku ludzi.Poluję na nią od 17 lat-odpowiedziała.
-Wampirzyca hahahahahaha nie istnieją takie bzdury.Kto Ci takie bajki opowiedział?-wyśmiałam ją.
-Wampiry istnieją naprawdę!To nie jest bajka!-podniosła głos.
-Urwałaś się z wariatkowa czy co?-spytałam.
-Z niczego takiego się nie urwałam!Gadaj gdzie ona jest!-krzyknęła do mnie.
-W legedzie jest.Wysłałam ją tam.Pewnie już zdechła z pragnienia.Jesteśmy czarodziejkami.Zadarła z niewłaściwymi osobami.Ciebie też tam mogę wysłać skoro jej szukasz-oznajmiłam jej.
-Nie wierzę Ci!Udowodnij to!-krzyknęła znowu.Wstałam i podeszłam do lodówki.Wyciągnęłam książkę i otworzyłam na pierwszej lepszej stronie.Wypowiedziałam zaklęcie fikcji i zobaczyłam fikcyjną Katrinę, która nie żyła.Pokazałam to Łowczyni a ta zaczęła przeklinać.
-Dobra wierzę Ci.Możesz mnie odesłać z powrotem do Trumny Niewyjścia i Snu?-spytała naglę.A co to takiego jest?Wypowiedziałam zaklęcie przenoszące i zniknęła.Popatrzyłam na zegar.Minęła godzina.
-Dobra dziewczyny ja tu zostaję do tygodnia i wracam.Lola uczy mnie samodzielności,opanowania i przetrwania w lesie.Moja przerwa się skończyła i musimy wracać do zajęć.-oznajmiłam dziewczyną.
-Dobrze.Będziemy czekać i tęsknić-powiedziały.Przytuliły mnie i wyszły.To kłamanie dobrze mi idzie.Upewniwszy się że poszły i są daleko wróciłam do domu i podeszłam do Loli.
-Szybko na duł-powiedziałam.Otworzyłam ukryte drzwi i szybko zeszłyśmy schodami na duł.
Z perspektywy Hope.
Zobaczyłam nasze klony które po chwili zniknęły.Upadłam na ziemię i szybko oddychałam.Już po wszystkim.Usłyszałyśmy kroki i po chwili zobaczyłyśmy dwie dziewczyny.Blondynkę i ciemno skórą dziewczynę o czarnych włosach.Wstałam.Nagle światło zgasło i było strasznie ciemno.Ja pierdolę czuję się jak w horrorze.Wyczułam męski zapach perfum i mimowolnie się cofnęłam o kilka kroków w tył.Wpadłam na kogoś i upadliśmy na podłogę z hukiem.Światło się zapaliło i zobaczyłam Katrinę.Uśmiechnęłam się przepraszająco i wstałyśmy.Popatrzyłam na swoją rękę w której miałam kopertę i liścik.Otworzyłam kopertę i wyciągnęłam zdjęcia.Zobaczyłam swoje zdjęcia podczas przemiany i kilka innych.Byłam zszokowana bo nikogo tam nie widziałam.Wyciągnęłam liścik i zaczęłam czytać.
Witaj Hope!
Zapraszam Cie do mojego domu.Jutro o 17.Pogadamy.
Jeśli nie przyjdziesz te zdjęcia które zobaczyłaś
trafią do dziennikarzy i zostaną opublikowane.
Elijah Mikaelson
Uważaj bo ci kurwa uwierzę.Choćby mnie tam mieli ciągnąć nie pójdę.Na odwrocie był adres.Blisko nas.
-Wy też dostałyście zdjęcia na których jesteście pogrążone?-spytałam.Przytaknęły.Popatrzyłam na Katrinę była zawiedziona i zła.Wyszła z piwnicy dlatego poszłam za nią.
-Co jest?-spytałam jak byłyśmy na dworze.Wyczułam te perfumy co w piwnicy.-Czujesz to?-spytałam.Pokiwała przecząco głową.Zmieniłam się w Lamparta i podążyłam za zapachem.
sobota, 23 listopada 2013
Rozdział 5
Dziewczyny już siedziały.
-Obiecałaś się z nami "schlać",pamiętasz?-przypomniała mi Julka.Jakbym mogła zapomnieć.
-Pamiętam-powiedziałam i wyszłam z domu.Mamy kilka chektarów kupionych.Poszłam za dom i szłam przed siebie.Po godzinie weszłam do lasu i co zobaczyłam?Pięknego białego owczarka długowłosego przywiązanego do drzewa.Jest trochę wychudzony.Odwrócił głowę w moją stronę i pomerdał ogonem.Powoli podeszłam do niego i odwiązałam go od drzewa.
Pogłaskałam go i rozejrzałam się.Nikogo nie było.Odwróciłam się i zobaczyłam że Julka ty biegnie.Pies się zjerzył i zaczoł ostrzegawczo warczeć.Nagle zaczęło mnie wszystko boleć i upadłam.Zwijałam się z bólu tak jak Julka.Chwile po tym straciłam przytomność.
Około 00:00.
Ocknęłam się.Próbowałam wstać ale nie dałam rady.Popatrzyłam na miejsce gdzie leżała Julka ale jej nie było tylko leżała wilczyca biała.Moje zdziwienie było ogromne.
Popatrzałam na swoje nogi.Ja mam łapy i ogon.
Wstałam powoli tak jak wilczyca.Cały czas mnie obserwowała.Była zszokowana.
-Lexy?-spytała wilczyca.
-No,raczej Julka.Dziwnie wyglądasz jako wilczyca-stwierdziłam.
-Wiesz może jak się przemienia w człowieka?-spytała.Pokręciłam przecząco głową.Usłyszałyśmy ciche kroki.Odwróciłam głowę w prawo i co zobaczyłam?
Stanęły naprzeciwko nas.
-Nikita,Samanta i Łucja?-spytałam na co skinęły głowami.Ogon Łucji cały czas się ruszał.Zaburczało mi w brzuchu-Czas na łowy-wyrwało mi się.Każda poszła w inna stronę.Jest mi trochę gorąco ale to przez futro.Usłyszałam trzask gałęzi.Skryłam się za pniem i nasłuchiwałam.Wyczułam stado jeleni.Pasło się przede mną.Wyskoczyłam zza pnia i wbiłam pazury w ciało sarny.Reszta stada uciekła w podskokach.Po chwili sarna padła nieżywa.Zaciągnęłam ją na pobliskie drzewo i zaczęłam jeść.Gdy poczułam się syta zostawiłam resztki sarny na drzewie i zeskoczyłam.Truchtem podążyłam do jeziorka.Stanęłam na skraju strawy i pochyliłam się.Zaczęłam pić wodę.Mam nadzieje że nikt nie zapuszcza się do lasu w nocy bo by było nieciekawie.Po wypiciu dwóch litrów wody odeszłam od jeziorka.Usłyszałam kroki i śmiech.Spłoszona wdrapałam się na drzewo.Raczej nikt mnie nie zobaczy w tak gęstych gałęziach.Położyłam się na gałęzi i patrzałam na duł.Po chwili zobaczyłam dwóch chłopaków i dziewczynę.Gadali i śmiali się.Usiedli pod drzewem,na którym leżałam.Brunet objął blondynkę, a blondyn usiadł przed nimi.Zapowiada się długa noc.
-Podobno żyją tu wielkie koty-zaczął brunet a blondynkę przeszedł dreszcz strachu.
-Wiecie że jesteśmy na terenie tych pięciu ładnych dziewczyn-oznajmiła-Ja nie chcę żeby nas ty przyłapały-powiedziała przestraszona.Blondyn z brunetem zaśmiali się.No ja wiem że jestem ładna ale raczej nie w tej postaci.
-Kochanie spokojnie one nie zapuszczają się w ten las-uspokoił blondynkę jej chłopak.
-Ej kochasiu,która Ci się najbardziej podoba?-spytał blondyn.
-Nie widziałem żadnej z nich więc nie wiem-odpowiedział brunet.Blondyn zaczął grzebać w plecaku i wyciągnął nasze zdjęcia.Rozłożył je przed brunetem.
-Wszystkie są ładne ale Sara jest najładniejsza-odparł zapytany.Oblizałam pysk z krwi sarny bo mogłaby kapnąć na zdjęcia.
-A tobie,która się podoba?-spytała zaciekawiona Sara.
-Nikita Black ta w różowych włosach-odpowiedział blondyn.Dziewczyna się zaśmiała i wtuliła w bruneta.Blondyn sprzątnął zdjęcia i schował do plecaka.Znowu usłyszałam kroki.Sara się przestraszyła i bardziej wtuliła w bruneta.Blondyn się spiął ,a brunet siedział spokojny.Po chwili dostrzegłam trzy postacie.Dziewczynę i dwóch chłopaków.
Podeszli do trójki przyjaciół i usiedli obok nich.
-Kogo my tu mamy Elena Gilbert,Stefan i Damon Salvatore-powiedział kąśliwie blondyn.Widać że się nie lubią.Ta cała Elena pokazała mu środkowy palec.Czaro włosy chłopak tylko się uśmiechnął,a brunet pokiwał głową z politowaniem.Chciałabym stąd zejść ale siedzę na drzewie,a oni pod drzewem.Chcąc nie chcąc i tak by mnie zauważyli jakbym zeskoczyła z drzewa z drugiej strony.Czemu akurat tu sobie usiedli?Pierdole to.Udałam że dopiero się obudziłam zeskoczyłam z drzewa i przeciągnęłam się.U grupki przyjaciół zapadła cisza.Prychnęłam i popatrzyłam na nich.Blondyn,Sara i jej chłopak drżeli ze strachu.Elena nie zwracała na mnie uwagi.Bodajże Damon patrzał mi w oczy a Stefan patrzał w swoje palce.Odwróciłam się i zrobiłam kilka kroków.Usłyszałam może z kilometr ode mnie warczenie kilku zwierząt.Nastawiłam uszy i rozpoznałam warczenie dziewczyn.Po chwili doszło do walki i dwóch nieprzyjaciół czmychło w moją stronę.Po chwili zobaczyłam dwa czarne wilki.Węszyły i popatrzyły na ludzi.To jest moje teretorium i nikt mi tu nie będzie łaził.Zaczęłam warczeć wrogo.Dwa wilki też zaczęły warczeć i zbliżały się do mnie.To będzie zabawa.Jeden wilk skoczył na mnie i przeturlaliśmy się kilka metrów dalej.Ugryzłam do w nogę i wbiłam pazury w żebra.Zaczął skamleć.Z rzuciłam go z siebie i wstałam.Popatrzyłam na drugiego czarnego wilka.Był dwa metry od bruneta.Skoczyłam na wilka i przeturlał się trzy metry dalej.Wstał i skoczył na mnie.Ugryzłam go w szyje i odepchnęłam.Dołączył do kumpla i uciekli.Byłam w środku pół okręgu nastolatków.Wstałam i odeszłam kawałek.Zaczęłam wąchać.Nie zauważyłam brązowego wilka,który się do mnie przyczaił.Skoczył na mnie i wpadłam do jeziorka.To było chamskie.Dopłynęłam do brzegu i wyszłam z zimnej wody.Wściekła otrzepałam się i podbiegłam do brązowego wilka.To są ostatnie w jego życiu chwile.Skoczyłam na niego i złamałam mu kark.Po chwili padł nieżywy na ziemie.Odwróciłam łeb w lewą stronę.Zobaczyłam biegnącą Łucję.Zatrzymała się trzy metry przede mną."To twoja sprawka?"wysłała mi myśl.Skinęłam łbem."Musimy iść bo już świta"znowu wysłała mi myśl.Popatrzyłam na nastolatków.Blondyn,Sara i brunet zasłabli.Elena i Stefan rozmawiali o tym co wydarzyło się przed chwilą,a Damon gapił się na nieżywego wilka.Odwróciłam głowę i szybkim krokiem ruszyłam za Łucją.Po chwili znajdowałyśmy się w miejscu mojej i Julki przemianie.Dziewczyny już na nas czekały.Wyjaśniły jak możemy się przemieniać.Pobiegłyśmy szybko do starej szopy i tam się zmieniłyśmy.
-Obiecałaś się z nami "schlać",pamiętasz?-przypomniała mi Julka.Jakbym mogła zapomnieć.
-Pamiętam-powiedziałam i wyszłam z domu.Mamy kilka chektarów kupionych.Poszłam za dom i szłam przed siebie.Po godzinie weszłam do lasu i co zobaczyłam?Pięknego białego owczarka długowłosego przywiązanego do drzewa.Jest trochę wychudzony.Odwrócił głowę w moją stronę i pomerdał ogonem.Powoli podeszłam do niego i odwiązałam go od drzewa.
Pogłaskałam go i rozejrzałam się.Nikogo nie było.Odwróciłam się i zobaczyłam że Julka ty biegnie.Pies się zjerzył i zaczoł ostrzegawczo warczeć.Nagle zaczęło mnie wszystko boleć i upadłam.Zwijałam się z bólu tak jak Julka.Chwile po tym straciłam przytomność.
Około 00:00.
Ocknęłam się.Próbowałam wstać ale nie dałam rady.Popatrzyłam na miejsce gdzie leżała Julka ale jej nie było tylko leżała wilczyca biała.Moje zdziwienie było ogromne.
-Lexy?-spytała wilczyca.
-No,raczej Julka.Dziwnie wyglądasz jako wilczyca-stwierdziłam.
-Wiesz może jak się przemienia w człowieka?-spytała.Pokręciłam przecząco głową.Usłyszałyśmy ciche kroki.Odwróciłam głowę w prawo i co zobaczyłam?
![]() |
| Geparda (Nikita) |
![]() |
| Rysice (Samanta) |
![]() | |
| Szakala (Łucja) |
-Nikita,Samanta i Łucja?-spytałam na co skinęły głowami.Ogon Łucji cały czas się ruszał.Zaburczało mi w brzuchu-Czas na łowy-wyrwało mi się.Każda poszła w inna stronę.Jest mi trochę gorąco ale to przez futro.Usłyszałam trzask gałęzi.Skryłam się za pniem i nasłuchiwałam.Wyczułam stado jeleni.Pasło się przede mną.Wyskoczyłam zza pnia i wbiłam pazury w ciało sarny.Reszta stada uciekła w podskokach.Po chwili sarna padła nieżywa.Zaciągnęłam ją na pobliskie drzewo i zaczęłam jeść.Gdy poczułam się syta zostawiłam resztki sarny na drzewie i zeskoczyłam.Truchtem podążyłam do jeziorka.Stanęłam na skraju strawy i pochyliłam się.Zaczęłam pić wodę.Mam nadzieje że nikt nie zapuszcza się do lasu w nocy bo by było nieciekawie.Po wypiciu dwóch litrów wody odeszłam od jeziorka.Usłyszałam kroki i śmiech.Spłoszona wdrapałam się na drzewo.Raczej nikt mnie nie zobaczy w tak gęstych gałęziach.Położyłam się na gałęzi i patrzałam na duł.Po chwili zobaczyłam dwóch chłopaków i dziewczynę.Gadali i śmiali się.Usiedli pod drzewem,na którym leżałam.Brunet objął blondynkę, a blondyn usiadł przed nimi.Zapowiada się długa noc.
-Podobno żyją tu wielkie koty-zaczął brunet a blondynkę przeszedł dreszcz strachu.
-Wiecie że jesteśmy na terenie tych pięciu ładnych dziewczyn-oznajmiła-Ja nie chcę żeby nas ty przyłapały-powiedziała przestraszona.Blondyn z brunetem zaśmiali się.No ja wiem że jestem ładna ale raczej nie w tej postaci.
-Kochanie spokojnie one nie zapuszczają się w ten las-uspokoił blondynkę jej chłopak.
-Ej kochasiu,która Ci się najbardziej podoba?-spytał blondyn.
-Nie widziałem żadnej z nich więc nie wiem-odpowiedział brunet.Blondyn zaczął grzebać w plecaku i wyciągnął nasze zdjęcia.Rozłożył je przed brunetem.
-Wszystkie są ładne ale Sara jest najładniejsza-odparł zapytany.Oblizałam pysk z krwi sarny bo mogłaby kapnąć na zdjęcia.
-A tobie,która się podoba?-spytała zaciekawiona Sara.
-Nikita Black ta w różowych włosach-odpowiedział blondyn.Dziewczyna się zaśmiała i wtuliła w bruneta.Blondyn sprzątnął zdjęcia i schował do plecaka.Znowu usłyszałam kroki.Sara się przestraszyła i bardziej wtuliła w bruneta.Blondyn się spiął ,a brunet siedział spokojny.Po chwili dostrzegłam trzy postacie.Dziewczynę i dwóch chłopaków.
Podeszli do trójki przyjaciół i usiedli obok nich.
-Kogo my tu mamy Elena Gilbert,Stefan i Damon Salvatore-powiedział kąśliwie blondyn.Widać że się nie lubią.Ta cała Elena pokazała mu środkowy palec.Czaro włosy chłopak tylko się uśmiechnął,a brunet pokiwał głową z politowaniem.Chciałabym stąd zejść ale siedzę na drzewie,a oni pod drzewem.Chcąc nie chcąc i tak by mnie zauważyli jakbym zeskoczyła z drzewa z drugiej strony.Czemu akurat tu sobie usiedli?Pierdole to.Udałam że dopiero się obudziłam zeskoczyłam z drzewa i przeciągnęłam się.U grupki przyjaciół zapadła cisza.Prychnęłam i popatrzyłam na nich.Blondyn,Sara i jej chłopak drżeli ze strachu.Elena nie zwracała na mnie uwagi.Bodajże Damon patrzał mi w oczy a Stefan patrzał w swoje palce.Odwróciłam się i zrobiłam kilka kroków.Usłyszałam może z kilometr ode mnie warczenie kilku zwierząt.Nastawiłam uszy i rozpoznałam warczenie dziewczyn.Po chwili doszło do walki i dwóch nieprzyjaciół czmychło w moją stronę.Po chwili zobaczyłam dwa czarne wilki.Węszyły i popatrzyły na ludzi.To jest moje teretorium i nikt mi tu nie będzie łaził.Zaczęłam warczeć wrogo.Dwa wilki też zaczęły warczeć i zbliżały się do mnie.To będzie zabawa.Jeden wilk skoczył na mnie i przeturlaliśmy się kilka metrów dalej.Ugryzłam do w nogę i wbiłam pazury w żebra.Zaczął skamleć.Z rzuciłam go z siebie i wstałam.Popatrzyłam na drugiego czarnego wilka.Był dwa metry od bruneta.Skoczyłam na wilka i przeturlał się trzy metry dalej.Wstał i skoczył na mnie.Ugryzłam go w szyje i odepchnęłam.Dołączył do kumpla i uciekli.Byłam w środku pół okręgu nastolatków.Wstałam i odeszłam kawałek.Zaczęłam wąchać.Nie zauważyłam brązowego wilka,który się do mnie przyczaił.Skoczył na mnie i wpadłam do jeziorka.To było chamskie.Dopłynęłam do brzegu i wyszłam z zimnej wody.Wściekła otrzepałam się i podbiegłam do brązowego wilka.To są ostatnie w jego życiu chwile.Skoczyłam na niego i złamałam mu kark.Po chwili padł nieżywy na ziemie.Odwróciłam łeb w lewą stronę.Zobaczyłam biegnącą Łucję.Zatrzymała się trzy metry przede mną."To twoja sprawka?"wysłała mi myśl.Skinęłam łbem."Musimy iść bo już świta"znowu wysłała mi myśl.Popatrzyłam na nastolatków.Blondyn,Sara i brunet zasłabli.Elena i Stefan rozmawiali o tym co wydarzyło się przed chwilą,a Damon gapił się na nieżywego wilka.Odwróciłam głowę i szybkim krokiem ruszyłam za Łucją.Po chwili znajdowałyśmy się w miejscu mojej i Julki przemianie.Dziewczyny już na nas czekały.Wyjaśniły jak możemy się przemieniać.Pobiegłyśmy szybko do starej szopy i tam się zmieniłyśmy.
środa, 20 listopada 2013
czwartek, 14 listopada 2013
Rozdział 4.
Obudziłam się o 16:21.Powoli wstałam i zeszłam na dół.Dziewczyny siedziały przed plazmą i oglądały bajki.Weszłam do kuchni i wzięłam talerz z kanapkami.Weszłam do salonu i usiadłam w fotelu.
Alex zbiegł po schodach i wszedł do kuchni.Skończyłam ostatnią kanapkę i odłożyłam talerz na stół.
-Kto zjadł moje kanapki?!-krzyknął Alex.Wstałam z fotela i podeszłam do drzwi wyjściowych.
-To ja!!-krzyknęłam i wybiegłam z domu. Po cichu zaczęłam iść w stronę furtki.Drzwi się otworzyły.Odwróciłam się i zobaczyłam że Alex biegnie w moją stronę.Otworzyłam furtkę i zatrzasnęłam ją.
-Spróbuj mnie złapać cwelu-powiedziałam kąśliwie.Wpadłam na Julkę i zaczęłyśmy biec w nieznaną stronę.Po piętnastu minutach biegu znalazłyśmy się w lesie.Rozejrzałam siei nikogo nie zauważyłam oprócz Julki.
-Wiesz gdzie jesteśmy?-spytałam.
-No w lesie-powiedziała.Usłyszałyśmy jak jakaś gałązka się złamała.Popatrzyłam się w tamtą stronę i zobaczyłam czarnego wilka.
-Julka,mamy duży problem-wyszeptałam.Odwróciłam się i zobaczyłam,że Julka zaczęła biec w przeciwną stronę od wilka.Odwróciłam się w stronę wilka.Był trochę bliżej mnie niż wcześniej.
-Julka właź na drzewo!!!!-wrzasnęłam.Po chwili usłyszałam jak łamie gałęzie.Powoli się wycofywałam do tyłu.Po kilku krokach wpadłam na drzewo.Weszłam na najniższą gałąź i zaczęłam wyłazić coraz wyżej.Przeskoczyłam na następne drzewo i o mało nie spadłam.Julka siedziała na następnym drzewie.Usiadłam na grubej gałęzi i trzymałam się rękami wyższych gałęzi.Wilk stanął pod drzewem gdzie siedziałam.Przednie łapy położył na drzewie i zaczął je pchać.Drzewo się trzęsło jak cholera.Próbuje mnie z rzucić z drzewa,ale trzymałam się bardzo mocno.Po chwili nie miałam już sił i spadłam prosto w paszczę czarnego wilka.Obudziłam się w swoim pokoju na łóżku.Wstałam powoli i weszłam do łazienki.Wzięłam długi prysznic.Ubrałam bieliznę i czarną koszulę nocną.Wyszłam z łazienki i podeszłam do śpiącego Alexa.Szturchnęłam go kilka razy.Po chwili się obudził.
-Ja chcę spać.Idź do siebie.-powiedziałam.Mruczał coś pod nosem jak wychodził.Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Trzy dni później.
Mieszkam w dużym domu w Chinach.Mam pokój na samej górze,mam duży parapet z widokiem na ulicę.Dziewczyny i Alex mają pokoje niżej.Dom jest biały w czarne kropki.Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Ubrałam bieliznę i czarno białe getry,czarną dużą podkoszulkę i bluzę picachu na zasówak .Zeszłam na duł po schodach i weszłam do kuchni.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Siemka.Podoba wam się rozdział?Komentujcie.
Alex zbiegł po schodach i wszedł do kuchni.Skończyłam ostatnią kanapkę i odłożyłam talerz na stół.
-Kto zjadł moje kanapki?!-krzyknął Alex.Wstałam z fotela i podeszłam do drzwi wyjściowych.
-To ja!!-krzyknęłam i wybiegłam z domu. Po cichu zaczęłam iść w stronę furtki.Drzwi się otworzyły.Odwróciłam się i zobaczyłam że Alex biegnie w moją stronę.Otworzyłam furtkę i zatrzasnęłam ją.
-Spróbuj mnie złapać cwelu-powiedziałam kąśliwie.Wpadłam na Julkę i zaczęłyśmy biec w nieznaną stronę.Po piętnastu minutach biegu znalazłyśmy się w lesie.Rozejrzałam siei nikogo nie zauważyłam oprócz Julki.
-Wiesz gdzie jesteśmy?-spytałam.
-No w lesie-powiedziała.Usłyszałyśmy jak jakaś gałązka się złamała.Popatrzyłam się w tamtą stronę i zobaczyłam czarnego wilka.
-Julka,mamy duży problem-wyszeptałam.Odwróciłam się i zobaczyłam,że Julka zaczęła biec w przeciwną stronę od wilka.Odwróciłam się w stronę wilka.Był trochę bliżej mnie niż wcześniej.
-Julka właź na drzewo!!!!-wrzasnęłam.Po chwili usłyszałam jak łamie gałęzie.Powoli się wycofywałam do tyłu.Po kilku krokach wpadłam na drzewo.Weszłam na najniższą gałąź i zaczęłam wyłazić coraz wyżej.Przeskoczyłam na następne drzewo i o mało nie spadłam.Julka siedziała na następnym drzewie.Usiadłam na grubej gałęzi i trzymałam się rękami wyższych gałęzi.Wilk stanął pod drzewem gdzie siedziałam.Przednie łapy położył na drzewie i zaczął je pchać.Drzewo się trzęsło jak cholera.Próbuje mnie z rzucić z drzewa,ale trzymałam się bardzo mocno.Po chwili nie miałam już sił i spadłam prosto w paszczę czarnego wilka.Obudziłam się w swoim pokoju na łóżku.Wstałam powoli i weszłam do łazienki.Wzięłam długi prysznic.Ubrałam bieliznę i czarną koszulę nocną.Wyszłam z łazienki i podeszłam do śpiącego Alexa.Szturchnęłam go kilka razy.Po chwili się obudził.
-Ja chcę spać.Idź do siebie.-powiedziałam.Mruczał coś pod nosem jak wychodził.Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Trzy dni później.
Mieszkam w dużym domu w Chinach.Mam pokój na samej górze,mam duży parapet z widokiem na ulicę.Dziewczyny i Alex mają pokoje niżej.Dom jest biały w czarne kropki.Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Ubrałam bieliznę i czarno białe getry,czarną dużą podkoszulkę i bluzę picachu na zasówak .Zeszłam na duł po schodach i weszłam do kuchni.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Siemka.Podoba wam się rozdział?Komentujcie.
niedziela, 10 listopada 2013
Rozdział 3
![]() |
| "Wcinam jabłko xx." |
![]() |
| "Paczę na Julkę xx." |
![]() |
| "Dalej paczę na nią xx." |
![]() |
| "Paczę w obiektyw xx." |
![]() |
| "Jestem upadłym aniołem oxox." |
![]() |
| "Zdjęcie z czapeczką oxox." |
![]() |
| "Nikka zrobiłam mi zdjęcie z góry oxox." |
Zdjęcia Łucji:
Zaczęłyśmy wszystkie zdjęcia komentować.Wzrosła mi liczba obserwujących.Nagle do kuchni wszedł Alex.Przywitał się z Samantą i ze mną.Poszłam na górę do swojego pokoju i włączyłam laptopa.Alex wszedł bez pukania do mojego pokoju.Wziął mój laptop i usiadł na moim łóżku.Usiadłam obok niego.Zalogował się na swojego TT i włączył kamerkę.Zaczęliśmy się wygłupiać i robić głupie miny.Po pięciu minutach zaczęliśmy robić sobie nawzajem zdjęcia.
-Ty dodasz moje zdjęcia a ja Twoje-oświadczył i zaczął wrzucać moje zdjęcia.On dodał moje takie:
A ja jego takie:
Pod zdjęciami było dużo różnych komentarzy.Dostałam wiadomość od jakiegoś Harrego.
-Hej,co robisz?-napisał.Alex się zaśmiał i odpisał.
-hej,na pewno nie to co Ty-zaczęłam się śmiać.
-czyżby?-odpisał.Popatrzyłam na Alexa.Uśmiechał się.
-oczywiście.A Ty co robisz?-napisał,
-Oglądam Twoje zdjęcia-odpisał.Zaczęliśmy się śmiać z niego.
-Ale moje czy niebiesko włosej?-napisał.
-yyy...To z kim ja pisze jak z nie niebiesko włosą?-odpisał.
-Z Alexem- napisał wreszcie Alex.Tamten chłopak już nie odpisał.Alex włączył film na moim laptopie.Zaczęliśmy oglądać "Szybcy i wściekli".Położyłam głowę na jego ramieniu i zasnęłam.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















































