środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 23 ^^

Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam czarnowłosego chłopaka o zielonych oczach.Zaczęłam cofać się do tyłu.Upadłam i nawet nie zdążyłam się podnieść,bo przygwoździł mnie do podłogi.Złapał moje ręce i położył je obok mojej głowy.Schylił się i musnął moje usta swoimi.
-Mam chłopaka-syknęłam.
-I co z tego?-warknął.
-To z tego,że nie uda Ci się mnie zaciągnąć do łóżka-od warknęłam.
-Jestem od Ciebie silniejszy i szybszy-powiedział-Skąd możesz wiedzieć?Możemy to zrobić tu i teraz,a nie w łóżku-oznajmił.Zaczęłam się wyrywać.
-Dziewczyny!!!!-wrzasnęłam Zaśmiał się szyderczo.
-Nie pomogą Ci.Mają taką samą sytuację-powiedział.Zobaczyłam Julkę z patelnią w ręce.Pokazała żebym kontynłowała rozmowę.
-Skąd możesz wiedzieć?-spytałam.
-Założyliśmy się,że was zaliczymy-od powiedział z uśmiechem.
-A jak,któryś z was nie da rady?-spytałam znowu.
-To będzie próbował do skutku-od powiedział.Suuuper,czujecie ten sarkazm?Julka zamachnęła się i uderzyła go z całej siły patelnią w głowę.Upadł na podłogę obok mnie nieprzytomny.Szybko wstałam i związałyśmy go.Podała mi drugą patelnie.
-Poszukajmy reszty-rozkazałam.Wyszłyśmy z pokoju i Julka poszła w lewo,a ja w prawo.
-Pomocy!!!!-wrzasnęła Łucja z pokoju obok,którego przechodziłam.Weszłam bezszelestnie do pokoju.Łucja leżała na kocu,a na niej brunet.Podeszłam bliżej i zamachnęłam się.Uderzyłam go z całej siły patelnią.Upadł nieprzytomny na ziemię.Związałam go i pomogłam wstać Łucji.
-Dzięki-powiedziała.
-Spoko.Poszukajmy Samanty i Nikity-poprosiłam.Wyszłyśmy z pokoju i poszłyśmy dalej.Zobaczyłam dziewczyny jak szły w naszą stronę.Znikąd pojawił się Kris.
-Złapaliśmy przestępce.Dwóch chłopaków uciekło.Macie pozwolenie zabić ich albo zranić-powiedział.
-Ja wole nie być agentką-oznajmiłam.Kris kiwnął głową.Po chwili leciałyśmy odrzutowcem.Drzwi się otworzyły i zaczęłyśmy spadać.Otworzyłam spadochron i po kilku minutach wylądowałam na tyłku.Wstałam i otrzepałam się z kurzu.Dziewczyny wylądowały obok mnie.Po chwili na boisko weszło kilkunastu chłopaków.Zeszłyśmy z boiska.Obok mnie pojawił się Kai.
-Umówisz się ze mną?-spytał.
-Nie-od powiedziałam i ominęłam go.Dziewczyny się śmiały.
-Biedny chłopak,po raz drugi dałaś mu kosza-udawała smutną Julka.Zaśmiałam się i poszłyśmy dalej.Po jakiejś godzinie doszłyśmy do domu.Weszłyśmy do domu i ściągnęłyśmy buty.Przywitałam się z Reksem.Dziewczyny weszły do salonu a ja wzięłam sznur psa i zaczęłam ciągnąć w swoją stronę a pies w swoją.Nagle Rex puścił zabawkę i upadłam na tyłek.Pogłaskałam go.
-Spryciarz z Ciebie Rex-pochwaliłam go.Julka wyszła z salonu i pomogła mi wstać
-Twój Ojciec jest w salonie z nażeczoną- oznajmiła mi i weszłyśmy do salonu.Usiadłam na swoim fotelu,a Rex położył się obok moich nóg.
-Jestem Hope- przedstawiłam się.
-A ja Patrycja-powiedziała kobieta.Brunetka,brązowe oczy,szczupła,elegancka i na długie nogi.
-Twój tata dużo mi o Tobie mówił.Wyglądasz ładniej-powiedziała.I podlizuje się.Nie lubię lizusów.Popatrzyłam wymownie na Tatę.Ktoś zapukał do drzwi.Wstałam i poszłam otworzyć.Otworzyłam jw i zobaczyłam Horana,Stylesa i Malika.
-Wchodźcie-oznajmiłam i otworzyłam szerzej drzwi.Weszli i ściągnęli buty.Weszliśmy do salonu.
-To są Harry,Niall i Zayan- przedstawiłam chłopaków.Malik usiadł na moim miejscu,a ja usiadłam na jego kolanach.
-W waszych pokojach są sukienki na wesele.Przesunęliśmy je na jutro-oznajmiła Patrycja.
-Musimy już iść-powiedział mój Tata.Przytuliłam ich i Julka poszła ich odprowadzić.Zobaczyłam kilka obrazów.Lucasa i jego kolegów,Julkę z mieczem i zakrwawioną strzałą i siebie.Po chwiili wizja się skończyła.Wstałam z kolan Malika.
-Muszę się przewietrzyć-oznajmiłam i wyszłam z Julką.
-Miałam wizję.Będzie mała bitwa z Upadłymi-wyjaśniłam jej wszystko co widziałam.Weszłam do garażu.Wyjęłam łuk i kołczan ze strzałami i miecz.Podałam go Julce.Założyłam kołczan i ścisnęłam łuk.Zaczęłyśmy iść w stronę lasu.Po chwili wchodziłyśmy wgłąb lasu.Przed nami zobaczyłam Lucasa i jego kolegów.Nagle zobaczyłam drugą wizję.Zayana i Harrego trzymanych przez dwóch Upadłych.Kiedy wizja się skończyła zobaczyłam ich.Mój chłopak patrzył na mnie.Zawiesiłam łuk i kołczan na gałąź.Zmieniłam się w Lamparta i skoczyłam na Upadłego blondyna.Zmieniłam się w człowieka i wyciągnęłam nuż i wbiłam go w jego serce.Wstałam i podeszłam do Malika.
-Przepraszam,że w ten sposób musiałeś się dowiedzieć o naszej tajemnicy-wyszeptałam.Zobaczyłam kolejną wizję.Jak upada z strzałą w sercu.Odepchnęłam go i dostałam za niego strzałą w serce.Upadłam na ziemię.Zayan coś mówił do mnie ale nie słyszałam co.
-Wrócę,obiecuję-wyszeptałam i zamknęłam oczy.Po chwili stałam na chmurze przed moją Mamą.Przytuliłam się do niej i zaczęłam płakać.
-Pomogę Ci w dotrzymaniu Twojej obietnicy-powiedziała i podała mi obślizgłego niebieskawego glona.-Zjedz go.Będziesz Aniołem,ale nie Upadłym-oznajmiła.Zjadłam glona i skrzywiłam się-Wracasz na Ziemie.Nie możesz już zmienić się w Lamparta.Jesteś połączona z dziewczynami,więc one też będą Aniołami-oznajmiła mi Mama.-To nie Twój czas,żebyś tu przebywała-wyszeptała.Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że Julka ma w ręce strzałę,którą dostałam.Zayan nadal mówił do mnie.Uśmiechnęłam się.
-Kocham Cię.Proszę wróć do mnie.-powiedział.
-Też Cię Kocham-powiedziałam.Popatrzył na mnie.
-Przecież ty umarłaś-wyszeptał.
-To nie był mój czas-wyjaśniłam.-Pomóż mi wstać-poprosiłam go.Podał mi rękę.Chwyciłam ją i po chwili stałam.Wzięłam łuk i kołczan z gałęzi.Nagle skrzydła mi wyrosły z pleców.Ciemne niebieskie duże skrzydła.Wszyscy się na mnie popatrzyli.Pewnie dlatego,że wytworzyłam energię,żeby wyrosły mi skrzydła.Nie tylko skrzydła mi wyrosły,ale zamiast stroju cheerlidearki miałam na sobie podkoszulek niebieski odkrywający brzuch,spodenki czarne i buty za kostkę niebiesko-czarne.Podleciałam do Julki i wzięłam od niej strzałę z moją krwią.Przeniosłam ją do nieba dla mamy.
-Jakim cudem jesteś jedną z nas?-spytał Lucas.
-Nie jestem jedną z was-syknęłam-Jestem Aniołem-oznajmiłam.Kilka strzał poleciało w moją stronę.Spaliły się za min do mnie doleciały.Wytworzyłam energię.I przed moimi rękami pojawiły się cztery niebieskie kule ognia.Zaczęłam się nimi bawić i po jedyńczo trafiałam Upadłych.Zraniłam dwiema kulami Lucasa.Żeby go zabić musimy być wszystkie razem.Julka też się zmieniła.Jej wyrosły zielone duże skrzydła.Miała podobny ubiór do mnie tylko że zielony.Upadli zaczęli uciekać wraz z Lucasem.Miałam kolejną wizję tym razem widziałam wszystko.Do naszego domu idzie całe The Wanted i moi bracia.
-Musimy się pospieszyć,bo będziemy mieli zaraz gości-oznajmiłam.Złapałam Zayan za rękę i zaczęłam lecieć do góry.Julka zrobiła to samo z Harrym.Mamy większe skrzydła niż Upadli i szybciej dolecimy do domu.
-Zaraz spadnę.-oznajmił Malik.Wyślizgnął mi się i zaczął spadać Zaczęłam za nim lecieć w dół.Wyprzedziłam go i oplotłam swoimi nogami jego biodra i pocałowałam go w usta.Złapał mnie za tyłek i oddał całusa.Zaczęłam lecieć nad lasem.Dogoniłam Julkę.Zobaczyłam chłopaków na początku naszej ulicy.
-Julka schodzimy niżej,bo nas zauważą-powiedziałam.Leciałyśmy tuż nad lasem.Jest ciemno więc na pewno nas nie zauważą jak będziemy tak lecieć.Po chwili byliśmy nad łąkom.Zobaczyłam,że u Łucji się świeci światło.Wylądowałam na jej balkonie.-Puść mnie Zayan- poprosiłam,ale mnie nie puszczał.Wytworzyłam energię i moje skrzydła wrosły w plecy.Zapukałam w okno balkonowe.Po chwili zobaczyłam Łucję. Otworzyła balkon i Malik wszedł do jej pokoju ze mną.
-Wyczułam dziwną energię na moim balkonie-oznajmiła.
-To tylko ja-od powiedziałam.Malik mnie wreszcie puścił.-Zaraz będziemy mieli gości-oznajmiłam.









**********************************************************************************
Dziękuję za 20 komentarzy i 1090 wejść!Podawajcie swoje blogi,albo innych.